"Tysiąc dni w Wenecji" Marlena de Blasi

Tytuł: Tysiąc dni w Wenecji
Autor: Marlena de Blasi
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Rok wydania: 2009
Ilość stron: 302
Moja ocena: 6/6
Dostępna również: Księgarnia Gandalf

 Po książkę sięgnęłam zupełnym przypadkiem, gdyż została mi pożyczona wraz z 8 innymi na wakacje. O autorce nigdy nie słyszałam, aż do dnia, w którym trzymałam tę książkę w dłoni. Muszę przyznać, że okładka przedstawiająca Wenecję, a także ciepły opis fabuły zachęcił mnie do natychmiastowego przeczytania książki.


 Jeśli romans, to tylko w Wenecji. Wpadają na siebie przypadkiem na Piazza San Marco - amerykańska dziennikarka i włoski bankowiec. Ona, dojrzała kobieta, rozwódka, nie wierzy już w miłość. On zakochuje się w niej od pierwszego wejrzenia, bez pamięci. Ta miłość była im jednak pisana…

 Historia miłosna Marleny i Fernanda nadaje wyrazistości i ciepła książce. Pierwszy raz spotykają się w kawiarni, do której kilka minut później dzwoni Fernando z prośbą o spotkanie. Po kilku trudnościach udaje im się nareszcie spotkać sam na sam i... po kilku tygodniach postanawiają wziąć ślub. Główna bohaterka rezygnuje ze swojego dawnego życia, aby rozpocząć nowe, u boku ukochanego w romantycznej Wenecji. Kobieta wprowadza się do Fernanda. Od tej chwili poznajemy ich wspólne zmagania z remontem mieszkania, przygotowaniami do ślubu. Łącznie z poszukiwaniem osoby, która uszyje jej suknię. W tej książce poznamy nowe życie Marleny, jej pasje kulinarne, zawieranie nowych znajomości, przystosowanie się do życia w Wenecji.

 Autobiograficzna powieść pełna kulinarnych przepisów, egzotycznych zapachów, ciekawych miejsc i wzruszającej historii miłosnej. Wydana w pięknej oprawie - okładka w ciepłych barwach, dobrej jakości gruby papier i wyrazista czcionka, która nie męczy oczu. Lekki, przystępny język, pozbawiony wszelkich ubarwień, dzięki czemu lekturę czyta się szybko, bezproblemowo. Włoskie nazwy potraw, warzyw, owoców, czy chociażby sprzętów i weneckich zwyczajów ubarwiają fabułę. W książce znajdziemy wiele przepisów kulinarnych, z których korzystała autorka. 

 Książkę pochłonęłam w kilka godzin i czułam niedosyt. Dawno nie czytałam tak dobrze napisanej autobiografii, która pomimo przedstawienia życia autorki, opisuje życie Wenecjanina, ich zwyczaje, pasje, kuchnię i tradycje. 

 Powyższa pozycja rozpoczyna cykl włoskiego życia i doczekała się kontynuacji. Historię Marleny de Blasi poznamy w książkach "Tysiąc dni w Wenecji", "Tysiąc dni w Toskanii" oraz "Tysiąc dni w Orvieto". 

 Jeżeli jesteście ciekawi, jak wygląda Wenecja, jakie potrawy jada się na co dzień i od święta, a także jak potoczyły się losy głównych bohaterów to zapraszam do sięgnięcia po "Tysiąc dni w Wenecji". Gwarantuję, że czas spędzony z tą pozycją nie będzie zmarnowany.

52 komentarze:

  1. Moja przyjaciółka ma "Tysiąc dni w Wenecji" w swoich zbiorach, więc koniecznie muszę od niej pożyczyć tę książkę. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja żałuję, że nie mam jej w swoim zbiorze, bo to godna uwagi pozycja.

      Usuń
  2. O, to może być ciekawe, zważywszy moją ostatnią pasje- gotowanie :-) Co prawda, ostatnio znudziły mi się takie lekkie, wakacyjne książki, ale może na rzecz kulinarni, na chwile odstąpię od przyciężkawej fantastyki, i przysiądę przy tej pozycji :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aaa, zapomniałam dodać, zapraszam do nas, na nowego posta :-)

      Usuń
    2. Z tej pozycji można dowiedzieć się sporo o gotowaniu. ;)

      Usuń
  3. Byłam w Wenecji i to miejsce niesamowicie mnie urzekło. Książka jak najbardziej dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie polecam. Ja niestety w Wenecji jeszcze nigdy nie byłam, ale mam nadzieję, że to się zmieni. ;)

      Usuń
  4. Po ostatnim niewypale, jakim była "Kuchnia Franceski", postanowiłam nie zbliżać się do książek związanych z kulinariami. Ale jakże mogłabym odmówić pozycji autobiograficznej! Postaram się pomimo wszystko zapoznać się z tą książką.
    Pozdrawiam!
    PS Nie było mnie jakiś czas w blogosferze, dlatego dopiero teraz mogę skomplementować nowy wygląd Twojej strony - bardzo mi się podoba ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Kuchni Franceski" nie czytałam, ale mam na nią ochotę.
      Autobiografię polecam! Druga część również interesująca. Przede mną jeszcze trzecia. :)

      Dziękuję za miły komentarz na temat wystroju bloga. :)

      Usuń
  5. Kocham gotować, kocham Włochy! Książka wprost idealna dla mnie. Koniecznie muszę się za nią rozejrzeć;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to na co czekasz? ;) Jest naprawdę godna uwagi.

      Usuń
  6. Bardzo lubię książki osadzone w włoskich klimatach, dlatego z miłą chęcią sięgnę po "Tysiąc dni w Wenecji". Tak w ogóle ostatnio polubiłam wszystko co włoskie, czyli kuchnia, filmy i literatura, więc myślę, że i tym razem będę zadowolona z poznania tej pozycji.

    OdpowiedzUsuń
  7. Czytałam, niestety książka nie zrobiła na mnie takiego wrażenia. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A czytałaś pozostałe dwie części?

      Usuń
    2. Zaczęłam Tysiąc Dni w Orvieto, doszłam do 1/3 książki i odpuściłam.

      Usuń
    3. Słyszałam właśnie, że ta ostatnia część pisana jest jakby z przymusu. Już w drugiej to się czuje, ale jeszcze trzyma klimat.

      Usuń
  8. Może przeczytam, a bloga masz pięknego : 33

    http://vanilias.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Brzmi wakacyjnie. Pomyślę nad nią. Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście, wakacyjnie. Lektura w sam raz na tą porę roku. ;)

      Usuń
  10. Zdecydowanie książka dla mojej mamy :) Uwielbia Włochy i wszystko co włoskie, ale twierdzi, że Wenecja jest trochę przereklamowana ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poleć mamie książkę, bo jest interesującą pozycją. Pozostałe dwie obsadzone w innym mieści również ciekawe. ;)

      Usuń
  11. Od jakiegoś czasu mam ochotę sięgnąć po książkę o takiej tematyce, więc możliwe, że poszukam "Tysiąc dni w Wenecji" w miejskiej bibliotece.

    OdpowiedzUsuń
  12. Czuję, że to coś dla mnie.
    Wenecja, jedzenie (<3), kultura.
    Mniam!
    To znaczy... Ciekawie się zapowiada ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Byłam przekonana, że jak napiszę recenzję książki, w której jest mowa o jedzeniu to znajdzie się tam komentarz od Ciebie. ;D

      Usuń
  13. Kurcze, jakoś mnie nie kusi :(

    OdpowiedzUsuń
  14. Chciałabym kiedyś pojechać do Wenecji, a póki co mogę o niej chociaż poczytać. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam takie małe marzenie. A czytanie o niej już mi trochę zbrzydło, bo ileż można czytać o jednym mieście, kiedy można się do niego wybrać? :)

      Usuń
  15. Do tej pory unikałam tej książki, myśląc że niczym nie może mnie zaciekawić, ale może jednak czas zmienić zdanie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może się okazać, że będziesz żałować, iż wcześniej po nią nie sięgnęłaś ;)

      Usuń
  16. Czuję się zachęcona;) Ciekawa historia, ładne wydanie..i do tego fakt, że opisane zdarzenia miały miejsce naprawdę... Nic, tylko znaleźć gdzieś tą książkę i czytać;)

    OdpowiedzUsuń
  17. No i kolejna ciekawa książka, którą zrecenzowałaś. Portfel już mi się kurczy ;), ale chyba zaryzykuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto, ale najpierw kup pierwszą część i jak Ci się spodoba to następne ;)

      Usuń
  18. Mojej mamie bardzo się podobała, a mi niestety trochę mniej.

    OdpowiedzUsuń
  19. Trochę zbyt lekka wydaje mi się ta lektura. :) Jeśli jednak dobrze oceniasz, to czemu nie? Przekonują mnie takie słówka jak - "kulinarne", "Wenecja", "autobiograficzna". :) Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest lekka, ale ciekawa. Zwłaszcza, że jest to autobiografia ;)

      Usuń
  20. Zapowida się bardzo ciekawie! ;) Zachęciłaś mnie, teraz tylko pozostaje się za nia porozglądać. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Być może przypadnie Ci do gustu ;)

      Usuń
  21. Wenecja, muszę kiedyś tam jechać. Póki co może wystarczy mi książka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książka może być dobrą zachętą ;)

      Usuń
  22. Bardzo się cieszę czytając tak pochlebną recenzję książki Marleny de Blasi, bo jedna z jej pozycji ("Tamtego lata na Sycylii") czeka już na mnie na półce. Przeczytała ją już moja mama i bardzo ją sobie chwali, więc sama chętnie po nią sięgnę i to chyba nie będzie ostatnie spotkanie z tą autorką :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie słyszałam nic o tej książce, o której wspomniałaś. Muszę się za nią rozejrzeć. ;) Mam nadzieję, że ta seria autobiograficzna Ci się spodoba. Może już dziś wieczorem będzie recenzja kolejnej części. ;)

      Usuń
  23. Hmm ..Wenecja .. Włochy jak się nie zakochać w takiej książki. Co do twojego opisu .. że to biograficzna opowieść przypomina mi to o "Jedz módl się kochaj" W której autorka też podobnie przedstawia nam swoją historię.
    Z wielką przyjemnością sięgnęłabym po tą książkę
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta autobiografia jest znacznie ciekawsza niż Gilbert. ;)

      Usuń
  24. Nie mogłam przebrnąć przez tę książkę. Strasznie mnie drażniła...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda... Ale nie do każdego trafi, niestety.

      Usuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia