sobota, 18 sierpnia 2012

"Tysiąc dni w Wenecji" Marlena de Blasi

Tytuł: Tysiąc dni w Wenecji
Autor: Marlena de Blasi
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Rok wydania: 2009
Ilość stron: 302
Moja ocena: 6/6
Dostępna również: Księgarnia Gandalf

 Po książkę sięgnęłam zupełnym przypadkiem, gdyż została mi pożyczona wraz z 8 innymi na wakacje. O autorce nigdy nie słyszałam, aż do dnia, w którym trzymałam tę książkę w dłoni. Muszę przyznać, że okładka przedstawiająca Wenecję, a także ciepły opis fabuły zachęcił mnie do natychmiastowego przeczytania książki.


 Jeśli romans, to tylko w Wenecji. Wpadają na siebie przypadkiem na Piazza San Marco - amerykańska dziennikarka i włoski bankowiec. Ona, dojrzała kobieta, rozwódka, nie wierzy już w miłość. On zakochuje się w niej od pierwszego wejrzenia, bez pamięci. Ta miłość była im jednak pisana…

 Historia miłosna Marleny i Fernanda nadaje wyrazistości i ciepła książce. Pierwszy raz spotykają się w kawiarni, do której kilka minut później dzwoni Fernando z prośbą o spotkanie. Po kilku trudnościach udaje im się nareszcie spotkać sam na sam i... po kilku tygodniach postanawiają wziąć ślub. Główna bohaterka rezygnuje ze swojego dawnego życia, aby rozpocząć nowe, u boku ukochanego w romantycznej Wenecji. Kobieta wprowadza się do Fernanda. Od tej chwili poznajemy ich wspólne zmagania z remontem mieszkania, przygotowaniami do ślubu. Łącznie z poszukiwaniem osoby, która uszyje jej suknię. W tej książce poznamy nowe życie Marleny, jej pasje kulinarne, zawieranie nowych znajomości, przystosowanie się do życia w Wenecji.

 Autobiograficzna powieść pełna kulinarnych przepisów, egzotycznych zapachów, ciekawych miejsc i wzruszającej historii miłosnej. Wydana w pięknej oprawie - okładka w ciepłych barwach, dobrej jakości gruby papier i wyrazista czcionka, która nie męczy oczu. Lekki, przystępny język, pozbawiony wszelkich ubarwień, dzięki czemu lekturę czyta się szybko, bezproblemowo. Włoskie nazwy potraw, warzyw, owoców, czy chociażby sprzętów i weneckich zwyczajów ubarwiają fabułę. W książce znajdziemy wiele przepisów kulinarnych, z których korzystała autorka. 

 Książkę pochłonęłam w kilka godzin i czułam niedosyt. Dawno nie czytałam tak dobrze napisanej autobiografii, która pomimo przedstawienia życia autorki, opisuje życie Wenecjanina, ich zwyczaje, pasje, kuchnię i tradycje. 

 Powyższa pozycja rozpoczyna cykl włoskiego życia i doczekała się kontynuacji. Historię Marleny de Blasi poznamy w książkach "Tysiąc dni w Wenecji", "Tysiąc dni w Toskanii" oraz "Tysiąc dni w Orvieto". 

 Jeżeli jesteście ciekawi, jak wygląda Wenecja, jakie potrawy jada się na co dzień i od święta, a także jak potoczyły się losy głównych bohaterów to zapraszam do sięgnięcia po "Tysiąc dni w Wenecji". Gwarantuję, że czas spędzony z tą pozycją nie będzie zmarnowany.

52 komentarze:

  1. Moja przyjaciółka ma "Tysiąc dni w Wenecji" w swoich zbiorach, więc koniecznie muszę od niej pożyczyć tę książkę. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja żałuję, że nie mam jej w swoim zbiorze, bo to godna uwagi pozycja.

      Usuń
  2. O, to może być ciekawe, zważywszy moją ostatnią pasje- gotowanie :-) Co prawda, ostatnio znudziły mi się takie lekkie, wakacyjne książki, ale może na rzecz kulinarni, na chwile odstąpię od przyciężkawej fantastyki, i przysiądę przy tej pozycji :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aaa, zapomniałam dodać, zapraszam do nas, na nowego posta :-)

      Usuń
    2. Z tej pozycji można dowiedzieć się sporo o gotowaniu. ;)

      Usuń
  3. Byłam w Wenecji i to miejsce niesamowicie mnie urzekło. Książka jak najbardziej dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie polecam. Ja niestety w Wenecji jeszcze nigdy nie byłam, ale mam nadzieję, że to się zmieni. ;)

      Usuń
  4. Po ostatnim niewypale, jakim była "Kuchnia Franceski", postanowiłam nie zbliżać się do książek związanych z kulinariami. Ale jakże mogłabym odmówić pozycji autobiograficznej! Postaram się pomimo wszystko zapoznać się z tą książką.
    Pozdrawiam!
    PS Nie było mnie jakiś czas w blogosferze, dlatego dopiero teraz mogę skomplementować nowy wygląd Twojej strony - bardzo mi się podoba ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Kuchni Franceski" nie czytałam, ale mam na nią ochotę.
      Autobiografię polecam! Druga część również interesująca. Przede mną jeszcze trzecia. :)

      Dziękuję za miły komentarz na temat wystroju bloga. :)

      Usuń
  5. Kocham gotować, kocham Włochy! Książka wprost idealna dla mnie. Koniecznie muszę się za nią rozejrzeć;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to na co czekasz? ;) Jest naprawdę godna uwagi.

      Usuń
  6. Bardzo lubię książki osadzone w włoskich klimatach, dlatego z miłą chęcią sięgnę po "Tysiąc dni w Wenecji". Tak w ogóle ostatnio polubiłam wszystko co włoskie, czyli kuchnia, filmy i literatura, więc myślę, że i tym razem będę zadowolona z poznania tej pozycji.

    OdpowiedzUsuń
  7. Czytałam, niestety książka nie zrobiła na mnie takiego wrażenia. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A czytałaś pozostałe dwie części?

      Usuń
    2. Zaczęłam Tysiąc Dni w Orvieto, doszłam do 1/3 książki i odpuściłam.

      Usuń
    3. Słyszałam właśnie, że ta ostatnia część pisana jest jakby z przymusu. Już w drugiej to się czuje, ale jeszcze trzyma klimat.

      Usuń
  8. Może przeczytam, a bloga masz pięknego : 33

    http://vanilias.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Brzmi wakacyjnie. Pomyślę nad nią. Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście, wakacyjnie. Lektura w sam raz na tą porę roku. ;)

      Usuń
  10. Zdecydowanie książka dla mojej mamy :) Uwielbia Włochy i wszystko co włoskie, ale twierdzi, że Wenecja jest trochę przereklamowana ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poleć mamie książkę, bo jest interesującą pozycją. Pozostałe dwie obsadzone w innym mieści również ciekawe. ;)

      Usuń
  11. Od jakiegoś czasu mam ochotę sięgnąć po książkę o takiej tematyce, więc możliwe, że poszukam "Tysiąc dni w Wenecji" w miejskiej bibliotece.

    OdpowiedzUsuń
  12. Czuję, że to coś dla mnie.
    Wenecja, jedzenie (<3), kultura.
    Mniam!
    To znaczy... Ciekawie się zapowiada ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Byłam przekonana, że jak napiszę recenzję książki, w której jest mowa o jedzeniu to znajdzie się tam komentarz od Ciebie. ;D

      Usuń
  13. Kurcze, jakoś mnie nie kusi :(

    OdpowiedzUsuń
  14. Chciałabym kiedyś pojechać do Wenecji, a póki co mogę o niej chociaż poczytać. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam takie małe marzenie. A czytanie o niej już mi trochę zbrzydło, bo ileż można czytać o jednym mieście, kiedy można się do niego wybrać? :)

      Usuń
  15. Do tej pory unikałam tej książki, myśląc że niczym nie może mnie zaciekawić, ale może jednak czas zmienić zdanie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może się okazać, że będziesz żałować, iż wcześniej po nią nie sięgnęłaś ;)

      Usuń
  16. Czuję się zachęcona;) Ciekawa historia, ładne wydanie..i do tego fakt, że opisane zdarzenia miały miejsce naprawdę... Nic, tylko znaleźć gdzieś tą książkę i czytać;)

    OdpowiedzUsuń
  17. No i kolejna ciekawa książka, którą zrecenzowałaś. Portfel już mi się kurczy ;), ale chyba zaryzykuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto, ale najpierw kup pierwszą część i jak Ci się spodoba to następne ;)

      Usuń
  18. Mojej mamie bardzo się podobała, a mi niestety trochę mniej.

    OdpowiedzUsuń
  19. Trochę zbyt lekka wydaje mi się ta lektura. :) Jeśli jednak dobrze oceniasz, to czemu nie? Przekonują mnie takie słówka jak - "kulinarne", "Wenecja", "autobiograficzna". :) Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest lekka, ale ciekawa. Zwłaszcza, że jest to autobiografia ;)

      Usuń
  20. Zapowida się bardzo ciekawie! ;) Zachęciłaś mnie, teraz tylko pozostaje się za nia porozglądać. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Być może przypadnie Ci do gustu ;)

      Usuń
  21. Wenecja, muszę kiedyś tam jechać. Póki co może wystarczy mi książka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książka może być dobrą zachętą ;)

      Usuń
  22. Bardzo się cieszę czytając tak pochlebną recenzję książki Marleny de Blasi, bo jedna z jej pozycji ("Tamtego lata na Sycylii") czeka już na mnie na półce. Przeczytała ją już moja mama i bardzo ją sobie chwali, więc sama chętnie po nią sięgnę i to chyba nie będzie ostatnie spotkanie z tą autorką :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie słyszałam nic o tej książce, o której wspomniałaś. Muszę się za nią rozejrzeć. ;) Mam nadzieję, że ta seria autobiograficzna Ci się spodoba. Może już dziś wieczorem będzie recenzja kolejnej części. ;)

      Usuń
  23. Hmm ..Wenecja .. Włochy jak się nie zakochać w takiej książki. Co do twojego opisu .. że to biograficzna opowieść przypomina mi to o "Jedz módl się kochaj" W której autorka też podobnie przedstawia nam swoją historię.
    Z wielką przyjemnością sięgnęłabym po tą książkę
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta autobiografia jest znacznie ciekawsza niż Gilbert. ;)

      Usuń
  24. Nie mogłam przebrnąć przez tę książkę. Strasznie mnie drażniła...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda... Ale nie do każdego trafi, niestety.

      Usuń

Dziękuję za przeczytanie wpisu. Będzie mi bardzo miło, gdy podzielisz się swoimi wrażeniami ;)

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia