piątek, 31 sierpnia 2012

"Zasada nieoznaczoności" Andrzej Andrysiak

Tytuł: Zasada nieoznaczoności
Autor: Andrzej Andrysiak
Wydawnictwo: Prozami
Rok wydania: 2011
Liczba stron: 413
Moja ocena: 6/6
Dostępna również: Księgarnia Gandalf

Polski autor, tytuł kojarzony z fizyką, obsadzenie Boga w charakterze narratora. Czy takie czynniki mogą przyczynić się do udanej lektury? Zagłębiając się trochę bardziej w wiadomości na temat twórczości Andrzeja Andrysiaka, dowiedziałam się, że powyższa pozycja to nic innego jak kryminał. Ale czy na pewno?

Każdy z nas posiada pytanie, na które nie potrafi znaleźć odpowiedzi. Jedni pytają o sens istnienia, cel w życiu czy istnienie Boga. Są ludzie, którzy pływają w luksusach, mogą pozwolić sobie na wszystkie zachcianki, wszystko przychodzi im łatwo. Ale są też i tacy, którzy muszą ciężko pracować na chleb, ledwo wiążą koniec z końcem.

Andrzej Andrysiak obsadził Boga w charakterze narratora. Dzięki temu zabiegowi wiemy wszystko, co dzieje się z bohaterami – począwszy od ich zachowania w dość intymnych chwilach po najskrytsze myśli, które kotłują się w ich głowach. Bohaterowie są naprawdę zróżnicowani – restauratorka Lidka, która szykuje się do rozwodu, tajemniczy podróżnik Adam, matka samobójczyni, bezwzględny dziennikarz Jacek. Każdy z nich zmaga się z nową rzeczywistością, jaką okazuje się Polska na przełomie lat 80. aż do dnia dzisiejszego.

Wydarzeniem, które odmienia życie bohaterów jest przypadkowe spotkanie w restauracji na Sardynii, gdzie są świadkami a jednocześnie ofiarami zabójstwa. Kto i dlaczego próbuje dokonać tego czynu? Jak ono wpłynie na dalsze życie każdego z bohaterów? Mogę wspomnieć, że będzie to dla nich pewne katharsis, oczyszczenie duszy. Ale czy jego efekty będą pozytywne? Tego dowiecie się sięgając po „Zasadę nieoznaczoności”.

Nie mam problemów z czytaniem polskiej literatury, jestem wręcz jak najbardziej „za” docenianiem rodzimych autorów. Tym razem jest podobnie. Początkowo sądziłam, że to będzie książka traktująca tylko o zmieniającej się Polsce na przełomie lat 80. aż do współczesności. Miałam mieszane uczucia sięgając po nią, gdyż sądziłam, że na ten temat przeczytałam już wszystko. Jak bardzo się myliłam!

Andrzej Andrysiak stworzył powieść, w której nie brakuje miłości, przyjaźni, a także rozczarowania, tęsknoty, śmierci. Pokazuje nam rzeczywistość w barwach, w których ją widzimy. Bez zbędnego upiększania, koloryzowania. Ukazuje nam prawdę samą w sobie, bez tajemnic, niedomówień. Narrator w charakterze Boga doskonale zdaje sobie sprawę z tego, w jakim świecie żyjemy. Bez ogródek i wyszukanego słownictwa opowiada, w jakich realiach żyli i żyją ludzie do dziś.

Książka może wzbudzić wiele kontrowersji, ponieważ znajdują się w niej odważne, a czasem bezczelne zwroty. Autor zdziera z nas maski, czarny płaszcz i pokazuje nas światu nagimi, takimi jakimi jesteśmy naprawdę. Jest niewielu autorów, którzy znaleźli w sobie odwagę, by coś takiego napisać. Prosty i przystępny język, jakim posługuje się Pan Andrzej w „Zasadzie nieoznaczoności” sprawia, że trudno jest się nam oderwać od książki. Jesteśmy przyzwyczajeni do fikcji literackiej, tajemnic, ukrywania prawdy. Żyjemy w takich a nie innych czasach i powinniśmy zdać sobie z tego sprawę, że nie jest tu łatwo. Nie jesteśmy ludźmi dobrymi, każdy z nas ma swoje tajemnice, mniejsze czy większe grzeszki, a także marzenia, które mogą zniszczyć życie drugiego człowieka. Nie bójmy się mówić prawdy. Niejeden czytelnik zda sobie sprawę z tego, w jakim świecie żyje.

„Zasada nieoznaczoności” jest w pewien sposób apelem do społeczności, aby nie żyć w obłudzie. Otworzyć oczy i docenić to, co mamy. Nieważne, czy ma to kolor czarny czy różowy. Trzeba mieć odwagę, aby wyjść na spotkanie rzeczywistości, tak, jak to zrobili bohaterowie książki Andrysiaka. Cieszę się, że miałam możliwość zapoznania się z powyższą publikacją. Autor swoją powieścią otworzył mi oczy. Dzięki niemu zacznę doceniać świat taki, jaki mamy, a nie taki, jaki chciałabym mieć. Wątek kryminalny, który został tu dobrze rozbudowany dodatkowo sprawił mi niemałą frajdę podczas czytania.

Książkę polecam każdemu Polakowi. Warto jest nauczyć się trzeźwo patrzeć przed siebie. A tego uczy Andrzej Andrysiak. Nie bójmy się sięgać po książki odważne, kontrowersyjne i przede wszystkim – prawdziwe.

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Pani Małgosi z portalu

52 komentarze:

  1. Książka wydaje się być naprawdę ciekawa. Z wielką chęcią przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawa recenzja i interesująca książka ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. no proszę, zainteresowałaś mnie ;-) jak gdzieś znajdę, to przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że udało mi się Ciebie zainteresować.:)

      Usuń
  4. Nie słyszałam o niej, ale chyba kiedyś przeczytam. Zaciekawiłaś mnie

    OdpowiedzUsuń
  5. Uwielbiam sięgać po nowych nieznanych wcześniej polskich autorów, którzy piszą dobre przemyślane książki. Tę dodaję do swojej listy, czuję, że muszę ją przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie znam autora, jednak nie wiem dlaczego skojarzył mi się z Plichem. Chciałabym ją kiedyś przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno będzie taka okazja i wówczas na tym autorze się nie zawiedziesz. ;)

      Usuń
  7. Wygląda na wartościową lekturę. Jak najdzie mnie ochota na coś ambitnego to może właśnie po to sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam, na pewno się nie rozczarujesz.

      Usuń
  8. Na samym początku myślałam, że to kolejne marne wypociny, a tu jednak jestem zaskoczona ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ciekawe... A narrator jeszcze bardziej przyciąga... Chętnie bym przeczytała. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Również byłam ciekawa tego narratora i widzę, ze to był strzał w dziesiątkę dla tej powieści.

      Usuń
  10. O takim narratorze jeszcze nie słyszałam. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale przyznam, że jako narrator jest świetny :D

      Usuń
  11. Zaciekawiłaś mnie! *__* O książce wcześniej nie słyszałam, a teraz bardzo chcę ja przeczytać : o

    OdpowiedzUsuń
  12. Jeszcze nie czytałam powieści, w której Bóg byłby narratorem, ale wydaje mi się, że to może być ciekawe:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Zaufam Ci i za jakiś czas po nią sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Lubię polskich autorów. Chętnie sięgam po nowe pozycje. Może i na tą książkę się skuszę.

    OdpowiedzUsuń
  15. Wow, świetna recenzja! Bardzo mnie zaciekawiła, chyba nigdy wcześniej nie trafiłam na książke o podobnej tematyce. Myślę, że warto sięgnąć po ten tytuł (:

    http://odbiciewblekitnychoczach.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  16. Bóg-narrator, zbrodnia i prawda o społeczeństwie brzmią na tyle zachęcająco, że tytuł mam już zanotowany, a oczy szeroko otwarte, by wyłowić go w księgarniach :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Niesamowicie brzmi tak książka. Lubię zróżnicowane postacie. To coś dla mnie.
    zapraszam do mnie na konkurs: http://ksiazka-od-kuchni.blogspot.com zakładka Konkurs

    OdpowiedzUsuń
  18. lubie taki sposób narracji :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Taką kontrowersję chętnie przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Podoba mi się pomysł obsadzenia Boga w roli narratora. Bardzo zachęciłaś mnie do tej książki :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę. A taki narrator jest bardzo ciekawy. :)

      Usuń
  21. Chętnie sięgnę po tę książkę, zainteresowałaś mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. Ja o autorze jeszcze nigdy nie słyszałam i szczerze mówiąc, do polskiej prozy współczesnej nie jestem nastawiona zbyt przychylnie. Ta książka jednak szczególnie mnie zaciekawiła. Przede wszystkim tematyką. Patriotką nie jestem, ale ciekawa jestem co autor ma do powiedzenia w tej kwestii, a po Twojej recenzji wnioskuję, że ma i to całkiem sporo sensownych rzeczy. :) Na dodatek szalenie mnie intryguje ten Bóg-narrator. Ciekawa jestem jego kreacji i roli w utworze. :) Pozdrawiam.

    P.S. Widzę, że nowy image na blogu. :) Podoba mi się.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miłe słowa. :)
      Jeżeli chodzi o książkę to czułam, że może przypaść Ci do gustu. Mniej więcej już jestem rozeznana, co mogłoby Ci się spodobać. :)

      Usuń
  23. okładka zniechęca do przeczytania :p

    dawno mnie tu nie było, przepraszam :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Okładka zniechęca, ale treść zachęca :D

      Usuń
    2. lubię czytać książki, które ładnie wyglądają :p i jak kupuję, to też najpierw patrzę na okładkę, a później czytam o czym jest książka :)

      Usuń
    3. Też tak mam. Ale tę książkę warto przeczytać.

      Usuń
  24. Tym razem nie poczułam niestety zainteresowania tematyką tejże książki, więc nie chce się zmuszać na siłę, dlatego jednak spasuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze, rozumiem. Nie będę naciskać.

      Usuń

Dziękuję za przeczytanie wpisu. Będzie mi bardzo miło, gdy podzielisz się swoimi wrażeniami ;)

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia