piątek, 21 września 2012

"Ludzie bezdomni" Stefan Żeromski

Kto nie słyszał o Stefanie Żeromskim, który w roku 1924 był nominowany do Nagrody Nobla? Jego dzieła są znane nie tylko w Polsce. Największą popularnością cieszą się utwory takie jak "Siłaczka", "Ludzie bezdomni" czy "Przedwiośnie", ponieważ są one najczęściej omawiane w szkołach gimnazjalnych i licealnych. Co takiego ma w sobie lektura "Ludzi bezdomnych", że większość polonistów uważa ją za obowiązkową lekturę szkolną?

Stefan Żeromski w "Ludziach bezdomnych" poruszył wiele ważnych kwestii. Począwszy od życia głównego bohatera, doktora Tomasza Judyma, jego praktyce lekarskiej, doświadczeniach i obserwacjach, a skończywszy na Joannie Podborskiej, osieroconej guwernantki. Postaram się omówić, moim zdaniem, najważniejsze i najciekawsze zagadnienia przedstawione przez Żeromskiego.

Odczyt doktora Judyma na temat higieny i etyki lekarskiej.
Doktor Judym, na spotkaniu u Czernisa, przedstawił swoje poglądy na temat życia ludzi niższego stopnia i etyki lekarskiej. Zdaniem Judyma, ludziom niższej warstwy społecznej, a więc biednym, bezradnym, należy się pomoc lekarska. Doświadczenia, jakie zebrał w Paryżu potwierdzały jego tezę, że lekarze leczą tylko ludzi bogatych, którzy swoimi pieniędzmi napędzają biznes. Wielka odpowiedzialność spoczywa na lekarzach, biorąc pod uwagę sprawę rozchodzącej się choroby. Doktor Tomasz przedstawia warunki, w jakich żyją biedni, a także próbuje przekonać towarzyszy do zwracania uwagi na higienę. Według niego to ona jest największą przyczyną chorób. Czy odczyt okazał się skuteczny? Nie bardzo. Zgromadzeni zaczęli krytykować doktora, uważając, że jest jeszcze młody, niedoświadczony i porywczy. Zdenerwowani, mieli mu za złe, że wchodzi do ich świata i próbuje ustawiać. Krytyka coraz bardziej dotykała Judyma, więc tracąc odwagę i nadzieję, na poprawę bytu ludzi biednych, wyszedł ze spotkania.

Życie Joanny Podborskiej.
Bohaterka przedstawiona jest jako ta silna, która została zmuszona do radzenia sobie samej. Osierocona Joasia traciła wiarę w swoje możliwości. Zebrała w sobie odwagę i została guwernantką. Dzięki tej pracy mogła zaoszczędzić parę groszy. Ale czy rzeczywiście tak było? Joanna po otrzymaniu skromnej zapłaty oddawała dług, aby zaciągać kolejny. Była wrażliwa i szybko przywiązała się do swojej uczennicy. Bardzo uczuciowa, ale nieśmiała, starała się wywrzeć na Judymie dobre wrażenie. Zostawiona samej sobie, odnalazła w doktorze mężczyznę swojego życia. Nic więc dziwnego, że starała się poświęcić dla niego wiele. Ale czy to odniosło oczekiwany skutek?

Warunki bytowe ludzi biednych.
Z obserwacji Tomasza wynika, że ludzie żyli w fatalnych warunkach. Brak czystej wody pitnej (swoją drogą, jaki normalny człowiek pozwoli na wpuszczanie szlamu do rzeki, z której ludzie biorą wodę!?), niedbanie o własną higienę, praca w kopalniach, fabrykach, gdzie pracuje się znacznie ciężej niż można to sobie wyobrazić. Znęcanie się psychiczne i niekiedy fizyczne na ludziach biedniejszych... Wszędzie brud, smród, nędza. Dla mnie jest nie do pomyślenia, że nikt nic z tym nie robił.

Stefan Żeromski napisał powieść uniwersalną. Wiele wątków można przypisać do dzisiejszego dnia. Nie raz się słyszy, w jakich warunkach żyją i pracują ludzie. Nadal istnieje ogromny kontrast pomiędzy ludźmi z niższych warstw, a tymi z grubym portfelem. Choćbyśmy chcieli, nie zmienimy tego.

Jakim stylem posługuje się autor? Na pewno nie jest on łatwy, choć bliżej mu do współczesności, niż Mickiewiczowi. Wiele urwanych myśli, zmieniania wątków, niepotrzebnych epitetów. Nie każdego może to irytować, ale ja jestem w tej drugiej grupie. Dla mnie język musi być jasny, lekki, choć tematyka nie zawsze.

Przyznam się szczerze. Książka porusza ważne tematy, z chęcią zabierałam się za nią, pomimo faktu, że to moja lektura. Ale styl, jakim posłużył się tu Żeromski, po prostu mnie zagiął. Brnęłam przez książkę dniami i nocami. Walczyłam z uczuciem senności, a nie zawsze się udawało. Książka poprzez swój styl odrzuca, zniechęca, usypia... Moja ocena, nie powiem, dość niska jak na klasykę i rodzimego autora. Starałam się, naprawdę się starałam, ale nie dałam rady wyciągnąć wielu pozytywów z książki.

Panie Żeromski, tym razem mnie Pan zawiódł...

Książkę przeczytałam w wyzwaniu trójka e-pik.

39 komentarzy:

  1. Takie średniawe było, pamiętam .

    OdpowiedzUsuń
  2. Mnie lektura "Ludzie bezdomni" wynudziła strasznie, z tego co pamiętam nie dobrnęłam do końca. Ale ogólnie lektury szkolne czytałam z zainteresowaniem, niewykluczone, że sięgnę po tę książkę jeszcze raz na spokojnie, może zmienię zdanie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. A mnie bardzo podobała się ta lektura, do dziś wspominam ją bardzo dobrze.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ale chociaż dotrwałaś do końca ;)Ja nie dałam rady, utknęłam na początku, ale niestety muszę ją w końcu przeczytać. Pozdrawiam cieplutko!

    OdpowiedzUsuń
  5. o nieee, jedna z najgorszych lektur licealnych :D a "Pamiętniki Joasi" chyba nigdy się nie kończą!:P

    OdpowiedzUsuń
  6. Zupełnie nie utkwiła mi w pamięci.

    OdpowiedzUsuń
  7. Książkę omawiałam na lekcji, nie czytając jej. Kojarzę wszystko, ale kiedyś na pewno ja doczytam. Myślę, że to nie jest aż tak straszna lektura. Znam gorsze ;) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  8. Brry Żeromski - koszmar czasów szkolnych :/ Niestety mi ten autor nigdy nie podchodził...

    OdpowiedzUsuń
  9. Jeszcze nie miałam okazji czytać tej lektury, niemniej pewnie przyjdzie mi po nią sięgnąć w liceum. A jako że staram się czytać wszystkie lektury to na pewno sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
  10. O widzisz... a "Ludzie bezdomni" to jedna z moich ulubionych lektur. ;-)

    OdpowiedzUsuń
  11. Powiem tak, no szału nie było u mnie przy tej lekturze:) Nic nie poradzę, no moim zdaniem Pan Żeromski czasem przynudza:):)
    PS Ale tu ładnie u ciebie:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Czas lektur szkolnych się zaczął? :P
    Mnie osobiście książka się podobała, nie jest szczególnie wybitna, ale chyba ludziom w wieku "nastu" lat przyda się książka, która ukazuje, że można się poświęcić dla jakieś idei. Co w dzisiejszych czasach jest dla wielu czymś abstrakcyjnym.

    OdpowiedzUsuń
  13. Żeromskiego czytać się po prostu NIE DA! :P A jeszcze co do Ludzi Bezdomnych, to moja polonistka bardziej krytykowała tę powieść niż chwaliła. Chyba nawet stwierdziła, że nie musimy jej czytać całej, tylko fragmenty ;P Chwała Bogu, bo w życiu bym przez to nie przebrnął.

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja lubię Żeromskiego i ta lektura nawet mi się podobała, choć faktycznie można tu co nieco autorowi zarzucić. Ale jeśli już czepiać się języka i stylu, to pod tym względem najgorzej wypada moim zdaniem "Przedwiośnie". :) Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  15. Przeczytam, gdy będzie moją lekturą

    OdpowiedzUsuń
  16. Pamiętam tę książkę za czasów szkolnych, lecz szczerze napiszę, iż mimo, że porusza trudne tematy, to jednak wcale mnie ona nie zaciekawiła na tyle, by się nią zachwycać.

    OdpowiedzUsuń
  17. Podejrzewam że większość osób czytała ją w wieku, w którym jeszcze cieżko ją naprawdę docenić. Mnie się podobała i ... tyle. Podejrzewam że gdybym przeczytała ją ponownie, mogłabym powiedzieć o niej wiele więcej...

    OdpowiedzUsuń
  18. Oj, ja też wspominam "Ludzi..." jako jedną z najgorszych lektur w liceum. Bardziej znudziła mnie tylko "Granica"...

    OdpowiedzUsuń
  19. Do lektur szkolnych chyba nigdy się nie przekonam. xD Od początku mojej nauki, z przyjemnością przeczytałam tylko "Anię z Zielonego Wzgórza" w podstawówce i w zeszłym roku "Mistrza i Małgorzatę".
    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Pamiętam jak przerabiałam tę książkę w liceum. Może gdybym teraz do niej sięgnęła to miałabym inne wrażenie :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Nie spodziewałam się , że zobaczę gdzieś recenzję lektury. Ciekawie napisana.

    OdpowiedzUsuń
  22. Czytałam już dawno dawno temu. ;) Przyznam, że za lekturami nigdy nie przepadałam. Nie lubię gdy ktoś mnie przymusza do czytania.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  23. Czytałam w liceum i dobrnęłam do końca ale pamiętam, że główny bohater strasznie mi dział na nerwy :D Uważam, że takie lektury średnio się nadają do szkoły, młodym osobom trudno jest docenić takie książki a i często zniechęcają się do dalszego czytania.

    OdpowiedzUsuń
  24. "Ludzie bezdomni" - niby czytałam książkę nie tak dawno, ale znajomość tej lektury jest dla mnie dosyć mglista. Wiem tylko, że początkowo czytałam ją z niejakim zainteresowaniem, ale gdzieś tak w połowie natrafiłam na jakąś przeszkodę i zainteresowanie moje momentalnie wyparowało. No i pod kwestią stylu pana Żeromskiego, o której wspomniałaś, mogę się podpisać... Ogólnie rzecz ujmując, po "Ludzi bezdomnych" na pewno nie sięgnęłabym ponownie.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Za lekturami w liceum nigdy nie przepadałam, wyjątkiem była ,,Granica" Nałkowskiej:)

    OdpowiedzUsuń
  26. Książki nie przeczytałam, nie uznaję czegoś takiego, jak lektura obowiązkowa w szkole ;)

    OdpowiedzUsuń
  27. Moim zdaniem lista lektur szkolnych to kpina, większość tytułów nudzi i odciąga młodych od literatury. W liceum z profilu podstawowego spodobały mi się właściwie tylko powieści Prusa i Dostojewskiego, a co z resztą? Tragedia! Przez "Ludzi bezdomnych" nie przebrnęłam, skapitulowałam w połowie :)

    OdpowiedzUsuń
  28. czytałam i bardzo mi sie podobała ta lekutra, daje do myślenia, bezdomność- nie tylko w znaczeniu dosłownym ale nade wszystko przenośnym :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Nigdy nie mogłem przekonać się do sięgania po lektury szkolne i niestety nigdy nie przeczytałem "Ludzi bezdomnych" :)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  30. Nie czytałam. Wstyd jak diabli, ale cóż... W liceum omijałam lektury szerooookiiiim łukiem, a teraz niby nadrabiam i od czasu do czasu po coś sięgam, ale do tej książki jeszcze nie dotarłam. =)

    OdpowiedzUsuń
  31. Dokładnie. My omówiliśmy ją tak raczej ogólnikowo, a potem okazało się, że był z niej temat na maturze, ale mimo to wiele osób z mojej klasy go wybrało, więc chyba naprawdę nie ma sensu omawiać całej lektury.

    OdpowiedzUsuń
  32. Dosyć niedawno to omawialiśmy, nie spodobało mi się :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Ja książkę wspominam dobrze, podobała mi się. Jak na nudnego Żeromskiego, "Ludzie bezdomni" to mistrzostwo świata. Próbowałam przebrnąć kiedyś przez "Popioły", to dopiero sztuka :D

    OdpowiedzUsuń
  34. Według mnie, książka nie jest taka zła. Są gorsze lektury szkolne.

    OdpowiedzUsuń
  35. Ja, jako, że liceum jeszcze przede mną, 'Ludzi bezdomnych" jeszcze nie znam. Mam za to za sobą "Syzyfowe prace" Żeromskiego i wspominam je bardzo dobrze. O ile pamiętam, to przeczytałam je w jeden wieczór:)

    OdpowiedzUsuń
  36. No cóż, nie do każdego trafia ten styl...ale zgadzam się z Jane, są gorsze lektury szkolne, niestety;) Pamiętam, jak oburzałam się na decyzję Judyma w sprawie Joanny, jak się z nią nie zgadzałam...no cóż, dalej się nie zgadzam;)

    OdpowiedzUsuń
  37. Ech, to ja może się nie będę nawet przyznawać, że Ludzi bezdomnych czytałem z zapartym tchem, a sama lektura przyniosła mi tyle smutku i zgorzknienia, że aż się przeraziłem, że książka tak na mnie wpływa :)

    OdpowiedzUsuń
  38. Tyle emocji w odbiorze, że muszę chyba przeczytać raz jeszcze i zweryfikować swoje doznania :-)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za przeczytanie wpisu. Będzie mi bardzo miło, gdy podzielisz się swoimi wrażeniami ;)

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia