wtorek, 11 września 2012

"Reamde" Neal Stephenson

Tytuł: Reamde
Autor: Neal Stephenson
Wydawnictwo: MAG
Rok wydania: 2012
Liczba stron: 1072
Moja ocena: 3.5/6
Dostępna również: Księgarnia Gandalf

Neal Stephenson to amerykański pisarz science-fiction. Studiował na Uniwersytecie Bostońskim fizykę i geografię. Na swoim koncie ma 13 pozycji, w tym najnowsza "Reamde". Autor do tej pory był mi zupełnie nieznany, tak jak gatunek science-fiction. Postanowiłam jednak dać im szansę.

Richard Forthrast należy do klanu farmerów z Iowa. W swojej przeszłości ma ucieczkę przed poborem do Kanady, przemytnik marihuany. Przez lata zgromadził pieniądze, które pomnożył tysiąckrotnie dzięki T'Rain, grze wartej miliardy dolarów. Szybsza akcja rozpoczyna się w chwili pojawienia się Remade - wirusa, który koduje osiągnięcia wszystkich graczy, aby w zamian za nie żądać okupu. W ten sposób wywołali wojnę na większą skalę, niż przypuszczali. Sytuacja wymknęła się im spod kontroli, wojna z świata wirtualnego przeniosła się do rzeczywistego. Rozpoczyna się seria wielkich zniszczeń, w których udział biorą m.in. komputerowi maniacy, rosyjska mafia, tajni agenci, a także islamscy terroryści. Okazuje się, że Forthrast stoi w samym środku wojny, przez co jego rodzina popada w wielkie kłopoty. Jak zakończy się całe wydarzenie?

Rozpoczynając książkę miałam mieszane uczucia. Zadawałam sobie pytania, czy aby świat wirtualny, pełen gier i intryg mnie nie przerośnie? Przyznam szczerze, że nie tego oczekiwałam po tej książce.

Neal Stephenson stworzył dość grubą i oryginalną książkę, bo liczącą sobie 1072 strony, w której akcja wciąż się zmienia. Pomysł na fabułę dość oryginalny - stworzenie gry, wirusa i nagle sprawy wymykają się spod kontroli niosąc za sobą poważne skutki. Przekazanie wszystkich informacji odbyło się w sposób jasny, przejrzysty, prosty. Język zrozumiały dla przeciętnego czytelnika. Wciągająca fabuła, która sprawia, że trudno oderwać się od książki, pomimo swojego rozmiaru. Autor nakreślił wielu bohaterów, każdy inny, oryginalny. Połączenie klanu farmerów, terrorystów islamskich i rosyjskiej mafii jest odważne, ryzykowne. Stephenson wszystko dobrze skonstruował, żaden wątek nie gryzł się z drugim. Bogate opisy, szczegółowe informacje i na dodatek dobrze przekazane. Do formy i fabuły nie można się przyczepić.

Dlaczego więc taka niska ocena? Jak wspomniałam, gatunek science-fiction był mi zupełnie obcy. Czegoś innego spodziewałam się po powieści Stephensona, zwłaszcza, że jest to światowej sławy pisarz! Zwolennikom tego gatunku książka przypadnie do gustu. Ilość stron nie powinna nikogo przerażać - choć fabuła jest bardzo rozwinięta, nie wkrada się tu nuda. Neal na każdej karcie zaskakuje czytelnika. Pomimo trójeczki plus, książkę polecam!

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa

27 komentarzy:

  1. Przeraża mnie ilość stron, ale chętnie bym książkę przeczytała...

    OdpowiedzUsuń
  2. SF to kompletnie nie moje klimaty :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Obszerna pozycja to trzeba przyznać. Ta okładka ma w sobie coś mimowolnie przykuwającego uwagę. Nie wiem tylko, czy zdołałabym przeczytać książkę do końca. ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Lubię czasem spróbować czegoś nowego, co nie leży w moich codziennych gustach, ale książka, która ma ponad 1000 stron, to chyba nie jest dobry materiał do testowania - wolałabym nie utknąć w połowie z niechęcią na resztę ;P

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie czytałam jeszcze żadej książki Stephensona i przeraża mnie te ponad tysiąc stron...

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja na książkę bardzo czekałam i wprawdzie jeszcze się za nią nie wzięłam (na wakacje takie tomiszcze ze sobą wlec...), to trochę mnie smucą te przeważnie niezbyt entuzjastyczne recenzje. Wielbiciele fantastyki monitują, że za mało fantastyczna, niewielbiciele, że za bardzo... Ale na lekturę i tak się cieszę:-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Kiedy zobaczyłam, że to książka SF od razu się zacięłam, że nie. Jednak przyznam, że po przeczytaniu twojej recenzji, coś mnie nawet tknęło. Zbieram się w sobie od jakiegoś czasu, żeby dać szansę temu gatunkowi. Tylko nie wiem, czy dam rade na pierwszy ogień przeczytać powieść, która ma tyle stron:) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. Może jak na razie podziękuję. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  9. Jakoś SF do mnie nie przemawia. Wiem, że ma wielu zwolenników, ale mnie nie ciągnie.

    OdpowiedzUsuń
  10. na testowanie SF najlepsza jest wg mnie "Gra Endera" O.S. Carda ;-) też nie chciałam czytać, ale jak się w to wciągnęłam to już nie było mocnych do oderwania mnie od lektury.

    OdpowiedzUsuń
  11. Na pewno nie dla mnie ta książka. Nie przepadam za fantastyką, więc czytanie ponad tysiące stron byłoby męczarnią. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Oj, tylko nie science-fiction... Jakoś nie przepadam za tym gatunkiem :(

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie jestem miłośniczką tego gatunku. W każdym razie pomysł oryginalny. Ale ilość stron naprawdę mnie przeraża;) Nie mam nic przeciwko grubym książkom, ale muszę mieć na nie ochotę. Co do tej - mam mieszane uczucia.

    OdpowiedzUsuń
  14. Ilość stron jest porażająca! Jak zobaczyłam tę książkę w księgarni to się przestraszyłam jej objętością;) PS. Nie byłam u Ciebie dawno i widzę, że zmieniłaś wygląd bloga - bardzo mi się podoba:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie wiem, czy bym po nią sięgnęła, ale ta ilość stron mnie zachęca, ponieważ bardzo lubię grube książki:)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ilość stron mnie nie zniechęca. Ta książka ma coś, co mnie do niej przyciąga :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Nie jestem fanką science-fiction, ale czuję, że ta powieść zrobiłaby na mnie wrażenie, koniecznie muszę ją przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
  18. Mimo wszystko mam ochotę na tę książkę, choć i dla mnie s-f to dosyć nieznany typ literatury.

    OdpowiedzUsuń
  19. nie lubie science-fiction , zresztą teraz brak czasu na jakiekolwiek inne ksiazki niz lektury ;c

    OdpowiedzUsuń
  20. Mnie jakoś ta książka nie pociąga :) ocena trójeczka, to trochę niska.

    OdpowiedzUsuń
  21. Jeeejj masakra tyyle stron :) ale jest wyzwanie, naprawdę! Szacun :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Ciekawie się zapowiada. Nie wykluczam jej przeczytania :D

    OdpowiedzUsuń
  23. Dla mnie też chyba to nie to...
    Pozdrawiam z www.ksiazka-od-kuchni.blogspot.com ;)

    OdpowiedzUsuń
  24. Teraz czytam 2 tom trylogii Larssona, także na takie wielkie tomisko się nie piszę, ale może kiedyś :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Sama sięgam po SF sporadycznie, dużo bardziej interesuje mnie fantastyka. Niemniej, jeśli już SF to w wydaniu podobnym do Gwiezdnych Wojen, czy Dzienników Gwiazdowych, także tej pozycji raczej powiem "dziękuję" :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Brzmi ciekawie, więc może kiedyś się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za przeczytanie wpisu. Będzie mi bardzo miło, gdy podzielisz się swoimi wrażeniami ;)

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia