niedziela, 18 listopada 2012

"Zła miłość" Aleksander Sowa

„Zła miłość” to moje pierwsze spotkanie z Aleksandrem Sową. Nie wiedziałam czego spodziewać się po jego prozie, ponieważ słynie z poradników, a ja od takich stronię. Czego spodziewałam się po książce? Nie wiem, nie czytałam uważnie krótkiej noty, aby nie przeczytać spojlera. Co więc otrzymałam?

Historia miłości ukazana oczami sześcioletniej dziewczynki. Ale czy na pewno? Rozmowa między małą Anią a jej ojcem o miłości pokazanej przez fotografa snów. Fotograf snów? Jest to możliwe? A jednak. Dziewczynce przyśniła się fascynująca znajomość z chłopcem demonem, który z każdą chwilą odkrywa coraz to więcej kart. Czego dowiaduje się Ania? Chłopiec opowiada historię dwojga ludzi, którzy ranią się wzajemnie. Miłość dojrzała, prawdziwa, czy egoistyczna? Wszystkie te odmiany omawia demon, prowadząc małą Anię przez wiele sfer snu.

Nie potrafię określić, kto jest narratorem tej krótkiej, bo 58stronnicowej powieści.  Czy to sześcioletnia Ania, która rozmawia z tatą o swoim śnie? A może to jednak tato, który wciąż zadaje pytania odnośnie historii? Narratorem mógł być także chłopiec, ponieważ opowiada o miłości, prowadzi Anię przez chaszcze niewiedzy, egoizmu. Możliwe, że narratorką jest już dorosła, bo dwudziestopięcioletnia Ania, która w chwilach zwątpienia ratuje siebie swoją dziecinną naiwnością, nadzieją. Trudno było mi określić kto tak naprawdę ukazuje nam całą historię, ponieważ w tekście perspektywy były mieszane.

Choć książkę przeczytałam kilka dni temu, wciąż nie potrafię zebrać myśli i napisać czegoś sensownego. Dlaczego? Książka choć porusza ważną i sporną kwestię, jaką jest miłość dwojga ludzi, to nie wywołała we mnie żadnych większych emocji, żadnych wzruszeń, wstydu, poczucia winy, czy chociażby malutkiej refleksji. Nie wiem też, czy książka wzbudziła we mnie pozytywne czy negatywne odczucia. Nie spodobał mi się sposób dzielenia historii na rozdziały, ponieważ była napisana jednym ciągiem i nie widziałam wyraźnego przejścia z jednej historii do drugiej. Tak, te rzymskie liczby były zbędne, niepotrzebnie wprowadzały chaos.

Podobało mi się w tej książce jedno – czytało się ją w ekspresowym tempie. Nie dostrzegłam zbędnych literówek, choć w niektórych miejscach przecinki były zbędne. Całość dobrze skonstruowana, więc nie przeszkadzało mi w niej nic. Ale jednak ukazanie miłości  było dla mnie… suche. Bez emocji, bez wywoływania refleksji. Po prostu suche fakty.

Czy polecę? Jak można polecić książkę, która nie wywołała żadnych emocji? Nie wiem, komu się spodoba, komu nie. Wybór w przeczytaniu jej pozostawiam Wam.



Zła miłość [Aleksander Sowa]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

45 komentarzy:

  1. Ja chyba będę rezygnowała... Nie wywołuje żadnych emocji, poza tym, nawet ten temat jakichś większych zainteresowań nie powoduje.

    Tak jeszcze pytanie co do moich śnieżynek, nie przeszkadzają one w czytaniu?

    OdpowiedzUsuń
  2. Chyba ją sobie odpuszczę, trochę zagmatwana jak dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Widzę, że mamy te same odczucia po jej przeczytaniu, a raczej ich brak. Też nie wywołała ona we mnie jakiś refleksji. Fakt, że szybko się ją czytało był chyba jedynym plusem.

    Czytałaś chyba wznowione wydanie, bo w tym co ja czytałam roiło się od literówek i innych błędów... Brr...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na początku zauważyłam kilka literówek, ale to była raczej sprawa mojego "czytnika", ponieważ usuwając "kartkę", aby został tekst (tak muszę robić czytając pdf'a, ponieważ ma małe literki, a jak powiększę to tekst mi się rozjeżdża) zniknęło kilka literek. Ale jak postanowiłam przeczytać normalnie, z tymi małymi literkami, to nie zauważyłam literówek i aż tak rażących błędów. Ale jednak coś tam było.

      Usuń
  4. Podoba mi się pomysł. Trochę słabo wykonany. Ksiązka krótka, na jeden wieczór. Przeczytam, chociażby dlatego by się przekonać jak zareaguję.

    OdpowiedzUsuń
  5. Mimo że jestem chłopakiem dla którego "książka" była synonimem kryminału, wojennej powieści, czy sensacji wbrew pozorom lubię historie miłosne. W tym przypadku raczej gdy trafi się w ręce, niż polecę z jęzorem na wierzchu do księgarni/biblioteki ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Do tego autora zraziłam się po przeczytaniu "Umrzeć w deszczu". Okropny, pełen patosu język, zdania typu: "Uciekaliśmy, by ogniem naszych ciał rozpalać żar naszych serc". Nie lubię takiego pisania. Choć bohater przeżywał liczne udręki, nie byłam w stanie mu współczuć. Tak więc po "Złą miłość" nie sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Oj to duży minus, że książka nie wywołała żadnych emocji, wielka szkoda. Poza tym zarys fabuły też do mnie nie przemawia. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Jakoś tak... Sama nie wiem. Raczej nie przeczytam, bo w książkach szukam emocji, a skoro w tej ich nie znajdę, to nie warto czytać.

    OdpowiedzUsuń
  9. Rzadko bo rzadko, ale też zdarza mi się przeczytać książkę i nie wiedzieć, w którą stronę się z nią obrócić. Ta wydaje mi się ciekawa, choć zastanawiam się, czy 58 stron to aby nie za mało. Zdecydowanie wolę dłuższe formy, takie, które pozwalają przywiązać się do bohaterów. Co z tym? Nie mam pojęcia, więc na razie, podobnie jak komentujące poprzedniczki, nie biorę pod uwagę czytania tej książki.

    OdpowiedzUsuń
  10. Jak tylko znajdę, przeczytam. Jest krótka, akurat na podróż pociągiem do domu.

    OdpowiedzUsuń
  11. Dla mnie emocje to podstawa, by książka miała mnie poruszyć. jeśli nie ma w nich czegoś więcej, niż zlepek słów , to na pewno się wynudzę. Niestety nie dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  12. Myślę, że książka jest niestety nie w moim typie

    OdpowiedzUsuń
  13. Lubię jak dana książka wywołuje mnie mnie jakiekolwiek emocje. Nie ważne, czy negatywne, czy też nie, dlatego, jeśli w twoim odczuciu ,,Zła miłość'' nie posiada w sobie żadnych głębszych uczuć, to ja nie zamierzam tej książki czytać.

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie słyszałam o książce, nie sięgnęłabym po nią sama. Nie mam chyba czego żałować.

    OdpowiedzUsuń
  15. Pierwszy raz słyszę o książce i autorze. Raczej po nią nie sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
  16. "Złą miłość" dostałam od samego autora w celach recenzenckich. Przyznam, że sięgnęłam z ciekawością po tą książeczkę, ale się rozczarowałam. Sam pomysł może i był ciekawy, ale podobnie jak Ty nie wiedziałam kto jest narratorem. Nie wzbudziła we mnie żadnych uczuć. I to jest wielki minus, gdyż książka musi wzbudzać jakieś uczucia.

    OdpowiedzUsuń
  17. "Zła miłość" nie dla mnie. Lubię jak książka szarpie moimi emocjami, jakimikolwiek. Czytanie dla czytania nie interesuje mnie!

    OdpowiedzUsuń
  18. Hmm...mam mieszane uczucia po Twojej recenzji. Myślałam, że będzie lepiej, a nie same suche fakty...

    OdpowiedzUsuń
  19. Chyba tym razem podziękuję, jakoś nie ciągnie mnie do niej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. fabuła trochę nieprzeciętna, aż dziwne, bo to polski pisarz .. tak czy siak obecnie nie mam czasu na książki :(

      Usuń
  20. Dzięki za cynk!! Skoro rzeczywiście nie wywołuje emocji, to odpuszczam ją sobie.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  21. Książka niedługa, więc nie zaszkodzi sprawdzić, ale może rzeczywiście nie warto poświęcać na nią nawet tak niewielką ilość czasu.

    OdpowiedzUsuń
  22. Nie orientuję się zupełnie w twórczości pana Sowy, ale widzę, że ta książka nie była szczególnie frapująca. ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. Widzę, że Ty także (jak ja) doznałaś "zawodu miłosnego" ;) Obie w ostatnim czasie przeczytałyśmy książki nawiązujące do uczuciowego związku dwojga ludzi, ale nie zareagowałyśmy na nie tak, jak zakładałby autor. Nie poddałyśmy się sile westchnień czy marzeń o drugiej osobie. Zastanawia mnie, czym jest to spowodowane...
    W każdym razie, pewnie zrozumiesz, dlaczego nie sięgnę po tę powieścinę ;)

    OdpowiedzUsuń
  24. Nie miałam jeszcze okazji zapoznać się z twórczością Aleksandra Sowy, ale wkrótce to zmienię, ponieważ autor przesłał mi "Jeszcze jeden dzień w raju", więc za jakiś czas przeczytam tę książkę i zobaczę, czy twórczość tego pisarza przypadnie mi do gustu.
    Przyznam, że wolę, kiedy książka wywołuje we mnie nawet te negatywne emocje, niż sytuacje, kiedy po lekturze nie czuję dosłownie nic... Zastanowię się nad "Złą miłością", ponieważ miałam na nią ochotę, jednak teraz nie jestem już tego pewna.

    OdpowiedzUsuń
  25. Chyba tym razem spasuję. Nie do końca jestem przekonana do tej książki.

    OdpowiedzUsuń
  26. Jest tyle fascynujących lektur, że chyba z własnej woli nie sięgnę po coś, co nie wywołuje większych emocji:) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  27. Mam tyle książek na liście, które są ciekawsze od tej, że również nie sięgnę, tak jak nie jeden komentator powyżej;)

    OdpowiedzUsuń
  28. Nie spotkałam się chyba nigdy z tak krótką książką, która nie byłaby opowiastką dla dzieci. Szkoda tylko, że autor nie potrafił w tej niewielkiej formie zawrzeć tego, co sprawiłoby, że byłaby ona godna polecenia.

    OdpowiedzUsuń
  29. Nie czuję się zachęcona. Dziwny pomysł na książkę (co nie znaczy, że zły). Wolę jednak przeczytać jakąś powieść o miłości, niż tego typu literaturę. Tak w ogóle, skoro "Zła miłość" ma tylko 58 stron, to pod względem formalnym nie jest książką, tylko broszurą (książka - według norm które uznaje się w Polsce - jest dopiero od 64 stron;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sądzę, że gdyby wydrukować ją na normalnym formacie, miałaby nieco więcej. Mój e-book miał 58 ;)

      Usuń
  30. Ta norma ( broszura do 64 stron ) jest raczej umowna i dotyczy druków ulotnych. Zazwyczaj biblioteki,ściśle się nie trzymają takiego wskaźnika i cieniutkie nowelki należące do kanonu lektur wpisują do księgi głównej, a nie księgi broszur. Ostatnio coraz więcej "broszurowatych" powiastek, szczególnie wydawanych sposobem Self-Publishing. Moja książka, którą teraz czytam ma 68 stron, treść zaczyna się od strony szóstej, więc pozostaje zdecydowanie mniej do czytania :-)

    OdpowiedzUsuń
  31. zdążyłam się już przekonać, że dziwne ksiażki są raczej małych rozmiarów. nie wiem jaki będzie mój odbiór Złej miłości, ale z czystej ciekawości okiem bym rzuciła.

    OdpowiedzUsuń
  32. Książka, która nie wywołuje emocji i nie zmusza mnie do refleksji nigdy nie zagości na mojej półce! Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Do książki nie sięgnę. :) Ale przyznam, że podoba mi się nowa szata graficzna Twojego bloga. Jak podoba Ci się nowy wystrój mojego? Przepraszam, zaniedbałam pisanie i czytanie, ale już wracam!!!!:)

    OdpowiedzUsuń
  34. Mam wrażenie, że ta powieść jest zbyt chaotyczna. Mimo tego, że fabuła mogłaby mnie zainteresować, to raczej sobie odpuszczę :)

    OdpowiedzUsuń
  35. no nie ma sensu się zbyt sztywno ubierać:)

    OdpowiedzUsuń
  36. Oj, oberwało mi się niewąsko. :-) Ale tak bywa w życiu kogoś, kto publikuje. A teraz poważnie. Kompozycja złożona, szkatułkowa. Świat magiczny, baśniowy, akcja zamknięta w dialogach i onirycznym, malowniczym stylu. Pobrzmiewają echa mitologicznych wyobrażeń (np. odrastające co rano serce), a także platońskiej idei miłości i dobra. Nowelka trudna, zrozumiała dla 1 na 10 czytelników. Nie ukrywam – to nie „Zmierzch” albo „Nigdy w życiu”. Jeśli komuś podobał się „Mały książę” albo „Oskar i Pani Róża” może czytać… innym odradzam. Będzie trudno zrozumieć. Nowela zawiera pogłębioną refleksję na temat miłości, otwiera szereg pytań – czym jest to uczucie? Czy trwa wiecznie? Jakie są jego blaski i cienie? Czego wymaga, a co daje? I to jest cel, jaki mi przyświecał. Pytania, a nie uczucia i wartościowanie: podobało mi się – nie podobało. Ta książka nie ma się podobać, albo nie podobać – ma zmusić do zastanowienia się. Do myślenia. O czym? Nie umiesz zebrać myśli? O to chodziło! MASZ MYŚLEĆ O TYM CO PRZECZYTAŁAŚ! Polecał nie będę. Raczej ostrzegę. Lepiej jej nie czytać, bo ci, którzy wiedzą coś o miłości mogą po przeczytaniu myśleć o niej bardzo długo. Ale tego chciałem. A… I nie wiedziałem, że słynę z poradników.:-) Miłe. Pozdrawiam ciepło i jeszcze raz dziękuję za recenzję.

    PS. W wydaniu drugi już nie ma literówek.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za przeczytanie wpisu. Będzie mi bardzo miło, gdy podzielisz się swoimi wrażeniami ;)

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia