wtorek, 29 stycznia 2013

"Miasto Śniących Książek" Walter Moers


„Jeśli kropka jest murem, to dwukropek drzwiami.”

Walter Moers to niemiecki pisarz, malarz, autor scenariuszy, komiksów, książek dla dzieci, młodzieży a także dla dorosłych. Ponadto sam ilustruje swoje utwory! Wielkie uznanie wśród czytelników w każdym wieku otrzymał poprzez książki traktujące o Camonii, jego wyimaginowanym świecie, którego jest odkrywcą i znawcą. W sposób błyskotliwy, niekiedy ironiczny, ale co najważniejsze - piękny językowo i stylistycznie, ukazuje swój wykreowany świat w komiksach i powieściach. 

W "Mieście Śniących Książek" poznajemy Hildegunsta Rzeźbiarza Mitów, mieszkańca Twierdzy Smoków, który jest początkującym poetą. Tak jak wszyscy Twierdzosmoczanie, Hildegunst tworzy ze słów piękny obraz wykreowany w jego głowie. Każdemu z nich przypisany zostaje Ojciec Poetycki. W przypadku naszego bohatera zostaje nim Dancelot Tokarz Sylab. Dancelot przed śmiercią opowiada swojemu podopiecznemu historię o tajemniczym manuskrypcie, który zmienił jego życie. Nakazał, aby Rzeźbiarz Mitów przeczytał go i odnalazł jego autora. Tak też czyni nasz bohater. Podczas czytania manuskryptu przeżywa wiele emocji na raz. Od radości po strach i niepohamowany śmiech. Utwór jest tak dobry, że bohater postanawia wkroczyć do Księgogrodu, drugiego miasta Camonii, aby odnaleźć jego twórcę. I w zasadzie tutaj rozpoczyna się przygoda jego życia. Choć ten uroczy smok ma dopiero 77 lat, to na jego drodze staje wiele przeszkód. Poznaje dobro i zło, tajemnice antykwariuszy, Łowców Książek, Przeraźnice, wiele rodzai książek - od śniących po niebezpieczne, a co najważniejsze w tej książce - poznaje życie w katakumbach. Błądzi wśród labiryntów, spotyka wiele pułapek, tajemniczych stworów... Ale czy uda mu się odnaleźć właściciela tak wspaniałego manuskryptu? I czy mity, które krążą na powierzchni miasta są prawdziwe? I kto stoi za legendami o Królu Cieni?

Muszę przyznać, że Walter Moers zaczarował mnie swoją prozą. Jest ona lekka, nacechowana wieloma trafnymi metaforami. Wyobraźnia pisarza nie zna granic. W wielu momentach przerywałam czytanie i zastanawiałam się "czy to w głowie Waltera powstały te stwory, czy to moja wyobraźnia płata mi figle?". Jestem oczarowana światem przedstawionym w tej powieści. Camonia wydaje mi się pięknym, choć brutalnym światem. Miejsce, gdzie książki są całym życiem, są sensem wszystkich mieszkańców. Są jednak pewne granice, które chętnie są przekraczane... Katakumby to najstraszliwsze i najbardziej niebezpieczne miejsce w całej Camonii. Mało stworów wychodzi z nich żywych. Wiele z nich zostaje tam już na zawsze. Nie oznacza to jednak, że tam na dole nie można przeżyć. Owszem - można. Żyje tam wiele stworzeń - tych sympatycznych, a także mniej sympatycznych. Jedne mają w sobie nieograniczone pokłady życzliwości i miłości do książek, inne są maszynami do zabijania. 

Moers stworzył tak różnorodne postacie, że trudno się tu nudzić. Autor zasługuje na duży plus, ponieważ stopniowo wprowadza Czytelnika w swój świat, nie spieszy się z przedstawieniem wszystkich postaci i wydarzeń. Powolutku odkrywa przed nami tajemnice Księgogrodu i Katakumb. Jest tu miejsce na zaskoczenie, strach, śmiech oraz wiele wiele innych emocji. Jeżeli chodzi o bohaterów to każdy z nich ma unikatowy charakter, wygląd, sposób bycia. Krocząc ulicami Miasta Śniących Książek wraz z Hildegunstem, nie wiemy, kogo spotkamy, kto wyskoczy nam zza rogu, jakiego stwora poznamy w antykwariacie. 

Wiecie, co jeszcze urzekło mnie w powyższej pozycji poza wyobraźnią autora i świetnie przedstawioną historią? Ilustracje, które wykonał Walter. Choć nie są kolorowe to idealnie oddają charakter powieści. Niekiedy dzięki tym ilustracjom możemy wyobrazić sobie, jak wyglądają niektórzy bohaterowie, miejsca w Katakumbach, żywe książki... To dzięki tym ilustracjom przepadłam w opowieści całkowicie. Trudno było mi się oderwać od lektury, była pasjonująca, dobrze napisana. Barwny, wręcz poetycki język to największa zaleta tej książki. Mój podziw wzrósł dodatkowo, gdy podczas lektury Hildegunst (tak, to właśnie z perspektywy tego bohatera opowiedziana jest cała historia) zwraca się do nas, czytelników bezpośrednio. To sprawia, że czujemy się częścią tej opowieści.

Na uwagę zasługuje także okładka "Miasta Śniących Książek", która swoją drogą jest czarująca. Mnóstwo książek, a na dole buchling z książką w łapkach. Dodatkowo wydawnictwo zadbało o solidną twardą oprawę, dobry papier, świetną czcionkę i tasiemkę w formie zakładki. Tak dobrze wykonana robota nie może sprawić, bym przeszła obojętnie. 

Czy polecam książkę "Miasto Śniących Książek" Waltera Moers'a? Oczywiście! Jeżeli zdecydujecie się sięgnąć po tę powieść z gatunku fantastyki to przeżyjecie niezapomnianą przygodę. Gwarantuję, że nawet zagorzali przeciwnicy fantastyki odnajdą tutaj coś dla siebie. W końcu książka o książkach dla mola jest idealna, prawda?

Za egzemplarz serdecznie dziękuję Grupie Wydawniczej Publicat!

32 komentarze:

  1. Piszesz bardzo zachęcająco. Niestety jakoś nie mogę się przekonać do fantastyki.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja też nie mogłam się do fantastyki przekonać. Wręcz jej unikam. Ale ta książka jest naprawdę świetna! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Miałam tę pozycję na zajęciach ze Sztuki Książki ^^ gdy bawiliśmy się w przedstawiania "pięknych i bestii" - pod względem wydania. ;D Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie moja bajka ta książka :) Pozdrawiam i zapraszam do mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Już dawno temu chciałam przeczytać tę książkę, bo kiedyś trafiłam na jej recenzję. Naprawdę dawno... I jakoś mi to wyleciało z głowy, a potem nie byłam pewna czy przez to, że troszkę zmienił mi się gust, książka mi się spodoba. Ale zaryzykuję i przeczytam! :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Książka o książkach musi być bardzo interesująca. I jeszcze do tego fantastyka... ^^
    Uwielbiam ilustracje w książkach a zakładki spotykam bardzo rzadko, a szkoda. Z pewnością przeczytam tę powieść :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Na książkę poluję od dawna, wiele recenzji już czytałam ale to chyba pierwsza w której czytam o ilustracjach - bardzo fajna sprawa :-) Oj mam nadzieję że będzie mi dane.
    Kochana coś nie gra ze zmianą adresu. W blogerze na pasku bocznym mam już nazwę nowego bloga, gdy jednak na nią kliknę po prawej pojawiają się posty opatrzone informacją Antyśka o Zmiana Adresu. Jeśli kliknie się na post to trafi się już tutaj ale jeśli na tą zmianę adresu (zwykle kilkam na nazwę bloga by zobaczyć czy nie przegapiłam jakiegoś wcześniejszego wpisu) to wysyła mnie do starej strony. Nigdy nie próbowałam ale jestem pewna że musi być sposób by i przy postach w blogerze pojawiała się nowa nazwa bloga...

    OdpowiedzUsuń
  8. Mam tak samo jak alison2 z adresem Twojego bloga :(

    Co do książki to z jednej strony od dawna jestem zaciekawiona tą historią, ale z drugiej słyszałam, że to dość specyficzna opowieść i nie wszystkim przypadnie do gustu. Ciągle się waham, ale może kiedyś się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ciekawie zaprezentowałaś tę książke, że aż mam na nią ochotę. Fantastyka to mój świat, więc kiedy się na nią natknę to nie zawaham się ją porwać.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Klimatyczna książka - z książkami w tle! Aż mnie ciarki przeszły, kiedy czytałam Twoją recenzję! Koniecznie muszę przeczytać:)
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  11. A więc, tak jak myślałam, będę musiała zajść do biblioteki po te tomiszcze, bo teraz intryguje mnie jeszcze bardziej :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Skoro twoim zdaniem nawet zagorzali przeciwnicy fantastyki znajdą w tej książce coś dla siebie, to i ja może zaryzykuje i ją poszukam. Świetna szata graficzna także mnie zachęca.

    OdpowiedzUsuń
  13. do fantastyki podchodzę z dystansem i nieufnie, ale ta okładka wygląda tak zachęcająco... :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Czytałam już kilka recenzji tej książki i każda była pozytywna. To coś znaczy :) Z chęcią przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  15. "chodzę" koło tej powieści już od jakiegoś czasu. Widzę, że w końcu będę musiała po nią sięgnąć;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Czytałam już wiele pozytywnych recenzji tej książki. Zawsze jednak jakoś mi do niej nie po drodze. Muszę w końcu przeczytać

    OdpowiedzUsuń
  17. Doceniam tę pozycję, przede wszystkim ze względu na ciekawe ilustracje - poza tym, czy istnieje coś bardziej zachęcającego, niż stos książek na okładce? Hmm, oczywiście oprócz Twojej recenzji :)

    OdpowiedzUsuń
  18. O jak Ci zazdroszczę tej książki! Już od paru lat mam na nią ochotę, ale wciąż się za nią nie zabrałem, aż mi wstyd ;D Jestem bardzo ciekawy tego autora, myślę, że mnie też urzeknie ta historia.

    OdpowiedzUsuń
  19. Cudo, perełka, uczta literacka! Czytałam już dawno, ale bardzo chcę wrócić do Księgogrodu i mam nadzieję, ze uda mi się ten cel w tym roku zrealizować. Polecam też "Kota alchemika". Reszty książek Moersa jeszcze nie znam, ale na pewno nadrobię.

    OdpowiedzUsuń
  20. Pamiętam tę książkę, chociaż czytałam ją jakieś dziesięć lat temu. Bardzo mi się podobała. Niektóre rzeczy były po prostu pokręcone, ale mi się to podobało.

    OdpowiedzUsuń
  21. Muszę zapamiętać ten tytuł, bo coś mi się zdaję, że książka mnie zachwyci :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Po kilkudziesięciu stronach drogi moje i "Miasta śniących książek" się rozeszły. Za dużo tam dla mnie bajdurzenia i po prostu się nie wciągnęłam.

    OdpowiedzUsuń
  23. Ostatnio właśnie myślałam o tym, że dawno nie czytałam niczego z gatunku fantastyki, a tu proszę - książka, która łączy w sobie to i jeszcze miłość do książek :) Okładka rzeczywiście przyciąga wzrok, treść zresztą też. Najchętniej wzięłabym się za nią już dziś :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Rewelacyjna książka! I te rysunki... :P

    OdpowiedzUsuń
  25. Genialna recenzja! Czuję się zachęcona. ;)

    OdpowiedzUsuń
  26. Idealna książka dla mnie. (: Sama okładka od razu mnie przekonała.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  27. Nie wiem, czy to moje klimaty. Może będę się musiał kiedyś sam przekonać. Ale motto „Jeśli kropka jest murem, to dwukropek drzwiami.” jest super. Pewnie je kiedyś podkradnę ;)

    OdpowiedzUsuń
  28. Ciekawy tytul i okladka od razumnie zachecila.
    pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
  29. Dziwne, że pierwszy raz o niej słyszę o.O niemniej narobiłaś mi smaka i z chęcią sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Widziałam tę księgę w księgarniach wielokrotnie, ale zawsze podchodziłam do niej z nutką sceptycyzmu, jako że wydawała mi się książką dla dzieci (pewni dlatego, że np. w jednym Empiku znalazłam ją na półce z bajkami dla dzieci...). Kilka dni temu napatoczyłam się na nią w bibliotece i już miałam ją wrzucić do koszyka, ale okazało się, że jest w nim już 5 książek (5 książek to maksimum jakie można wypożyczyć w mojej bibliotece), więc 'Miasto śniących książek" trafiło z powrotem na półkę.
    Ale po przeczytaniu Twojej recenzji podjęłam decyzję, że następnym razem w bibliotece, od razu pobiegnę do półki własnie z tą książką, mam nadzieję, że nikt jej nie wypożyczy! Już nie mogę się doczekać!

    OdpowiedzUsuń
  31. Nie jestem przekonana co do treści, ale okładka jest tak piękna, że na 100% ją przeczytam. :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za przeczytanie wpisu. Będzie mi bardzo miło, gdy podzielisz się swoimi wrażeniami ;)

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia