wtorek, 26 marca 2013

"Przystań Posłuszeństwa" Marina Anderson

Przystan_posluszenstwa_wys5

Literatura erotyczna jest ostatnio bardzo modna, a właściwie zrobiło się tak po szale z Greyem i jego nieśmiałą Aną. Powstają teraz książki o takiej tematyce jak grzyby po deszczu i właściwie nie ma powodu do radości. Niemniej jednak, istnieją książki lepsze i gorsze, autorzy prześcigają się w zmysłowych, odważnych lub wulgarnych opisach, lecz fabuła w gruncie rzeczy jest jedna, ale jej ukazanie różni się w pewnym stopniu. Miałam okazję przeczytać już kilka powieści z tego gatunku i nie zawsze trafiałam na te z ciekawymi opisami, fabułą czy interesująco nakreślonymi bohaterami. Gdy do rąk wpadła mi "Przystań Posłuszeństwa", kolejna książka z Czerwonej Serii Wydawnictwa Czarna Owca, byłam bardzo ciekawa, jak temat seksu został tutaj ukazany.


Natalie to kobieta sukcesu, która poza satysfakcjonującą pracą, ma nieudane życie towarzyskie. Pojawiają się różni mężczyźni, jednak po pewnym czasie każdy z nich odchodzi. Co z bohaterką jest nie tak? Przecież jest atrakcyjna i pożądana przez mężczyzn. Problem tkwi w innym miejscu i z pomocą przychodzi jej przyjaciółka Jane, która pod osłoną tajemnicy opowiada o Przystani Posłuszeństwa, gdzie kobieta na nowo odkryje siebie i swoje możliwości. Brzmi ciekawie? Kto by się nie skusił? Natalie kilka tygodni później wybiera się na dwu-weekendowy kurs. Poznaje tam wiele ciekawych osób, lecz napotyka na wiele przeszkód własnej psychiki. Rozpoczyna się przygoda jej życia - odważna i bezpruderyjna.


Zainteresowana nową i zupełnie inną fabułą (tak początkowo mi się wydawało) z ogromną ciekawością sięgnęłam z książką w ręku i odwiedziłam świat seksu, zmysłowości i bezpruderyjności. Moja początkowa fascynacja z czasem bledła, gdy okazało się, że fabuła w zasadzie niczym się nie różni od pozostałych książek tego typu. Bohaterowie są bezuczuciowi i nie chodzi tu o zachowanie obojętności, bo tak nakazuje regulamin Przystani. Każdy z nich jest bez wyrazu, nie posiadają cech charakterystycznych, wyróżniających ich na tle pozostałych. A moim zdaniem, powinni takowe cechy posiadać, skoro każdy z nich trafił do Przystani z innym problemem, z innymi upodobaniami seksualnymi i oczekiwaniami wobec efektów kursu. Na tle bohaterów Marina Anderson się nie popisała.


Jeżeli chodzi o śmiałe sceny erotyczne, które gwarantuje wydawnictwo informacją na okładce, to muszę przyznać, że skromne i nieśmiałe to one nie były. Niekiedy czytelnik jest świadkiem każdego kroku bohaterów, a to niestety odbiera często przyjemność czytania i wyobrażania sobie tych sytuacji. Jednak nie wszystko stracone! Anderson potrafiła tak przedstawić zbliżenie dwóch kursantów lub kursantki i instruktora, że atmosferę seksu czuło się dookoła. Śmiałe sceny rzeczywiście miały miejsce, były dość ciekawie napisane, ale tak jak wspomniałam, trudno jest czytać każdy krok bohaterów w łóżku z wypiekami na twarzy, skoro nie ma tu pola dla własnej wyobraźni. Biorąc pod uwagę książki, które do tej pory przeczytałam z tego gatunku, tutaj opis seksu jest zdecydowanie ciekawszy i na wyższym poziomie. Pojawiły się wulgaryzmy, aczkolwiek nie było ich zbyt dużo.


Jak to w książkach erotycznych bywa, bez miłości obejść się nie może! Moim zdaniem, książka byłaby zdecydowanie ciekawsza, gdyby autorka na siłę nie wplotła wątku miłosnego. Nie mam nic przeciwko romansom, jednak na rynku wydawniczym jest tak wiele książek napisanych według tego schematu, że aż pragnie się przeczytać coś zupełnie innego. I autorka miała szansę wybić się poza przeciętniaki, lecz potencjał, który ukazała, zaprzepaściła bezpowrotnie.


Muszę przyznać, że prosty język, jaki w "Przystani Posłuszeństwa" ma okazję widzieć czytelnik, pasował tutaj. Oczywiście książka nabrałaby lepszego wymiaru, gdyby pojawiły się bardziej wyszukane metafory, a było mniej dosadnych sformułowań, lecz nie jest jeszcze tak źle. Sam pomysł na stworzenie Przystani, gdzie kursanci mają możliwość odkrycia swoich niezbadanych terenów wydaje mi się ciekawy, a na pewno nieco oryginalniejszy niż trójkącik (który swoją drogą, tutaj także ma miejsce), bądź niebiańsko przystojny mężczyzna oraz nieśmiała, aczkolwiek ładna dziewczyna.


Książkę przeczytałam w szybkim tempie co jest jej dużym atutem. Nie zirytowałam się podczas czytania ani razu, lecz poczułam się kilka razy zniesmaczona. Oczywiście zależy to też od tolerancji i nastawienia czytelnika. W każdym razie, książka jest dobra, z dość ciekawą fabułą. Ale czy polecam? Zdaję sobie sprawę, że istnieje wiele dużo ciekawszych książek, które pochłoną czytelnika na wiele niesamowitych godzin, których nie muszą tracić z tą pozycją. Jeżeli jednak ktoś ma ochotę na lekką lekturę, która wywoła niekiedy rumieniec wstydu bądź podniecenia i nie oczekuje od niej zbyt wiele to może śmiało po nią sięgnąć. Będzie w sam raz na wieczór, kiedy człowiek jest zmęczony wydarzeniami dnia codziennego i chce chwilę odetchnąć.


Przystań Posłuszeństwa [Marina Anderson]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

14 komentarzy:

  1. Jestem właśnie w trakcie lektury tej książki i muszę przyznać, że jak na razie zapowiada się obiecująco. Dziwny trochę ten kurs i osobiście nie wiem, czy odważyłabym się na tak kontrowersyjną naukę :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja bym nie mogła uczęszczać w tym konkursie. Czułabym się jak kobieta lekkich obyczajów, choć możliwe, że byłoby to dla mnie bardzo przyjemne. Jednak zmiana partnera na nieznajomego, nie wchodziłaby u mnie w grę :)
    Jestem ciekawa Twoich wrażeń po lekturze!

    OdpowiedzUsuń
  3. Ludzie kompletnie oszaleli na punkcie literatury erotycznej. Ja póki co się nie zdecydowałam, bo chce być pewna, że to co wybiorę, utrafi w mój wysublimowany gust. To na pewno nie będzie "Przystań Posłuszeństwa".
    Ze scenami seksu bynajmniej nie mam problemów, sama to opisuje, więc mało co jest mnie w stanie zaskoczyć, albo zniesmaczyć. Nie znoszę jednak takich bezpłciowych bohaterów. Pas.

    OdpowiedzUsuń
  4. Czytałam i zgadzam się z Twoją opinią. "Przystań Posłuszeństwa" czyta się szybko i przyjemnie, chociaż cała historia wydaje się trochę oderwana od rzeczywistości. ;-)

    P.S. Kochana, lepiej Ci teraz na wordpressie? :) Ponownie dodałam Twojego bloga do linków, bo ostatnio zastanawiałam się "gdzie jest Antyśka, której recenzje tak lubiłam czytać?". Zapomniałam, że przecież przeniosłaś się, ale szybko odnalazłam Twojego bloga i będę odwiedzać. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Chyba literatura tego typu ma odprężać:p Przyznam się, że bardzo mnie zaintrygowałaś. Myślałam, że moja przygoda z literaturą erotyczną zakończy się na Greyu, ale ,,Przystań Posłuszeństwa" też bym chętnie przeczytała:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Literatura erotyczna po prostu nas zalewa, zrobiła się strasznie popularna, a ja ciągle nie mam okazji zapoznać się z tego typu książkami. Powieści specjalnie szukać nie będę, ale jak trafię w bibliotece, to dlaczego by nie zaryzykować? ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Chyba tym razem to nie jest książka dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  8. Tak, ta książka mogłaby wybić się wśród innych, ale niestety... Potraktowana trochę po macoszemu.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ale miłe słówka! Dziękuję :) Tak, jest mi lepiej na wordpressie, ponieważ nie wyskakują mi błędy, jak to miało miejsce na bloggerze. Nic z tym nie mogłam poradzić. Zostało przeniesienie. I nie żałuję. :) Cieszę się, że ponownie do mnie trafiłaś! Witam w moim skromnych progach.
    Tak, szkoda, że ta książka nie była... lepsza. Inaczej tego napisać nie można.

    OdpowiedzUsuń
  10. W takim razie mam nadzieję, że uda Ci się z nią zmierzyć. Jestem ciekawa, jak Ty ją odbierzesz :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Zależy kto co lubi. Ja myślałam, że ta trafi w mój gust. I przeważnie tak było, jednak bohaterowie mi nie pasowali. Zrobisz, jak zechcesz. Nie będę specjalnie namawiać :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Dokładnie. Lektura jest dobra na jeden wieczór i pożyczona, bo można chwilami żałować wydanych pieniędzy :) Ale to moim zdaniem. Są osoby, którym bardzo się podobała. To jak widać, zależy od gustu.

    OdpowiedzUsuń
  13. Perspektywa ujrzenia oczami wyobrazni takiego miejsca jak "Przystan posluszenstwa" zapowiadala sie obiecujaco... jednak skoro mowisz ze autorka nie do konca dobrze wykorzystala swoj pomysl, to raczej jednak sobie daruję przeczytanie tej książki:) Spodziewałam się czegoś lepszego.

    OdpowiedzUsuń
  14. Również spodziewałam się nieco lepszej książki. Ale jak to bywa - nie można mieć wszystkiego. Tobie może akurat się spodoba, skoro Cross wypadł całkiem całkiem ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za przeczytanie wpisu. Będzie mi bardzo miło, gdy podzielisz się swoimi wrażeniami ;)

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia