"Barwy pożądania" Megan Hart

118866-352x500

Zaczynam mieć po dziurki w nosie literatury erotycznej na niskim poziomie. Myślałam, że jak ma miejsce ten wysyp tego typu książek to znajdę coś naprawdę godnego, fascynującego. Bo o seksie przecież można pięknie pisać, z pasją, z oddaniem. Ale gdzie tam! Lepiej nazwać erotykiem książkę, w której jest tylko od czasu do czasu wspomnienie onanizowania się, myśli erotycznych, fantazji, a na dodatek opisy są mało podniecające. Ta przynajmniej miała jakąś fabułę!


Paige to kobieta o nietypowej pasji, bowiem kolekcjonuje wszelkiej maści papiery i pióra. Ostrożnie bierze każdy nowy rodzaj papieru w dłoń, jakby za chwilę miał zniknąć, rozpłynąć się w powietrzu. Jej ulubionym sklepem jest Nakrapiana Ropucha, gdzie zawsze udaje jej się znaleźć odpowiedni papier, wyjątkowy, subtelnie ozdobiony złotą ramką, wygrawerowanym kwiatkiem... Jej marzeniem jest posiadanie idealnego pióra, lecz jej na to nie stać. Z westchnieniem ogląda wystawę sklepową. Pewnego dnia, w swojej skrzynce znajduje tajemniczy list, napisany dobrym piórem, wspaniałym atramentem na wyjątkowym grubym i drogim papierze. Polecenie jest proste - "Zaczniemy? Oto Twoja pierwsza lista. Jak najdokładniej wypełnij każde polecenie. Tu nie ma miejsca na błędy. Porażka oznacza, że cię odprawię. Nagrodą będzie moja uwaga i przewodnictwo. Stworzysz listę złożoną z dziesięciu punktów - pięciu Twoich wad, pięciu mocnych stron. Dostarcz ją jak najszybciej na podany niżej adres." Zafascynowana listem chwilę się nad nim zastanawia, gdy nagle odkrywa, że nie do niej miał być skierowany. Wrzuca list do odpowiedniej skrzynki i wraca do domu. Jednak jego treść zapada jej w  pamięć, a w kolejnych dniach przychodzą kolejne tajemnicze polecenia...


Megan Hart stworzyła powieść obyczajową z elementami erotyki, bo typowym erotykiem nazwać jej nie mogę. Fabuła jest dość intrygująca, sama byłam ciekawa każdego kolejnego listu, a także tego, kto jest ich nadawcą. Podobnie jak bohaterka, część z nich bym dla siebie spełniła, bo dzięki nim, Paige odkryła w sobie piękno. Subtelne aluzje, niekiedy polecenia, których choćby nie chciało się spełnić - wypełnia się, bo są tak intrygujące. Bohaterka wypełniła każde, poza jednym - nie dostarczała odpowiedzi. Natomiast po każdym przeczytaniu korespondencji, wrzucała je do "odpowiedniej" skrzynki. Nie byłam miło zaskoczona zakończeniem. Liczyłam na coś zupełnie innego, skoro książka została okrzyknięta powieścią dla dorosłych.


Autorka stworzyła wiele postaci, jednak to nie główna bohaterka była tą najciekawszą. Według mnie, okazała się być zbyt płytka, bezuczuciowa, która wykonywała wszystkie czynności mechanicznie, bez uczuć. Za to właścicielkę Nakrapianej Ropuchy polubiłam od pierwszej chwili. Swoimi słowami potrafiła zachęcić każdego do kupna jej asortymentu. Nie robiła tego jednak nachalnie, wiedziała do kogo co pasuje i według tych obserwacji polecała, a wręcz namawiała do ich kupna. Potrafiła użyć takich słów, że po zakupie produktu człowiek czuł się dowartościowany, szczęśliwy, spełniony. Takich sprzedawców brakuje w naszym kraju! Ciekawą postacią okazał się też dla mnie sąsiad Paige, Eric. Szkoda, że autorka nie pokusiła się o przedstawienie sytuacji z jego perspektywy, tylko wciąż z punktu widzenia Paige. Lektura byłaby dużo ciekawsza. W końcu i on otrzymywał tajemnicze listy i dostosowywał się do zawartych w nich poleceń. Strasznie irytowała mnie przyjaciółka głównej bohaterki, a także były mąż - Austin. Człowiek, który nie zna słowa "nie" i uważa, że wszystko co zapragnie, musi być jego. Nie zawsze liczył się z uczuciami Paige. Poza tym czułam, że jego skrucha, czułe słówka nie były szczere, lecz za nimi kryły się pewne intencje. Przeważnie tak było.


Jak już wspomniałam, fabuła okazała się być ciekawa, jednak z powodu jednej perspektywy, okazała się być niedopracowana. Brakowało mi świeżego i męskiego spojrzenia na całą sytuację. Brakowało mi napięcia. Także jak na książkę erotyczną, było zbyt mało takich scen. Owszem, Megan Hart napisała subtelniejszą powieść od swojej poprzedniczki, jednak jak głosi reklama, miał to być erotyk. Nastawiałam się na tego typu lekturę, a dostałam coś naprawdę przeciętnego. Poprzeczkę zawiesiłam wysoko. Powieść okazała się być przeciętna, a szkoda. Potencjał był, lecz został niewykorzystany.


Czy polecam "Barwy pożądania"? Niekoniecznie. Nie jestem pewna, czy i inni czytelnicy się na niej nie zawiodą. Jak tytuł i gatunek głosi, należy spodziewać się mocnych erotycznych wrażeń, subtelnych lub bezpruderyjnych opisów zbliżeń. Tutaj mi tego zabrakło i głównie dlatego książka nie spełniła moich oczekiwań. Okazała się być zwykłą literaturą dla kobiet na jeden wieczór, bo prosty (momentami zbyt prosty) język sprawia, że czyta się ją szybko, ale bez wypieków na twarzy. To, czy po nią sięgnięcie zależy tylko i wyłącznie od Was.


36 komentarzy:

  1. Niestety muszę zgodzić się z twoją recenzją. Bardzo mizerna kopia erotyku. Nie powaliła mnie na kolana.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nawet mnie zaintrygowało, kto jest nadawcą tych listów, jednak nie na tyle, żeby zaraz szukać tej książki :) Powiem Ci szczerze, że tyle się pojawiło tych powieści erotycznych, a mnie do żadnej szczególnie nie ciągnie, już wolę pozostać przy moich historiach kryminalnych. Ale jak jakiś erotyk wpadnie mi w ręce, to z chęcią się w końcu przekonam, o co ten cały szum ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. A zapowiadało się naprawdę świetnie! Taka zadowolona usiadłam sobie na łóżku, otworzyłam książkę i... ze znudzeniem przewracałam każdą kolejną stronę. Były momenty, gdzie z ciekawością czytałam, ale było ich bardzo mało... A szkoda. Doczekam się Twoich wrażeń na blogu? :)

    OdpowiedzUsuń
  4. W tym wypadku szumu było dość sporo, ale niepotrzebnie. Co jak co, ale gdyby nie rozgłosili, że to erotyk to bym się tak nie zawiodła. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Moja recka będzie, ale z dużym opóźnieniem, bo najpierw będą recenzje innych książek, ale co się odwlecze, to nie uciecze :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Skoro niekoniecznie polecasz, to ja raczej nie sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
  7. W takim razie czekam z niecierpliwością. Ale wiem jak to jest, gdy szybko się przeczyta, ale potem trzeba recenzje napisać :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Istnieją lepsze książki z tego gatunku. Ale gdyby ta nie była rozgłaszana jako erotyk to bym się nastawiła na zwykłą obyczajówkę i moje oczekiwania pewnie by spełniła ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Czytałam "Trzy oblicza pożądania" tej autorki i książka przypadła mi do gustu, ale w przypadku "Barw pożądania" spotykam się z mniej pochlebnymi opiniami, dlatego biorę pod uwagę to, iż mnie również może spodobać się mniej niż wcześniejsza powieść Megan Hart. Nie pozostaje mi nic innego, jak przekonać się o tym.

    OdpowiedzUsuń
  10. Moje doświadczenia z literaturą erotyczną zakończyły się na Greyu i pewnie minie dużo czasu, zanim znowu sięgnę po coś z tego gatunku. Szkoda, że w tej powieści autorka nie wykorzystała potencjału, bo z tego, co przeczytałam w Twojej recenzji, mogłaby to być naprawdę dobra książka.

    OdpowiedzUsuń
  11. Tak, ta pierwsza była typową z gatunku erotyki. Ta, choć patrząc na tytuł i zapowiedzi też powinna. Ale wyszło nieco inaczej. Mam nadzieję, że Ty się jednak nią nie rozczarujesz :)

    OdpowiedzUsuń
  12. I naprawdę by była, gdyby niektóre wątki nieco inaczej poprowadziła albo rozwinęła :)
    Grey większość osób zniechęcił do tego typu literatury...

    OdpowiedzUsuń
  13. Jeśli sięgnę po tę ksiązkę to tylko i wyłącznie ze względu na postać właścicielki Nakrapianej Ropuchy ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. To raczej nie książka dla mnie, poza tym skoro niczym szczególnym się nie wyróżnia, tym bardziej nie będę tracić na nią czasu. ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Świetna kobieta, naprawdę :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Są lepsze książki od tej, zdecydowanie. Nie będę przekonywać do przeczytania "Barw pożądania" :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Literatura erotyczna zupełnie mnie nie interesuje, dlatego spasuję.

    Bardzo ciekawy blog! ^_^

    OdpowiedzUsuń
  18. Dziękuję za miłe słowa :)
    Nie każdemu może przypaść taka literatura do gustu.

    OdpowiedzUsuń
  19. Świetna recenzja , ale do książki przekonana nie jestem

    OdpowiedzUsuń
  20. Widziałam tę książkę w zapowiedziach, ale odpuściłam ją sobie. Dobrze, że chociaż ma jakąś fabułę, ale zaliczenie jej do gatunku to chyba rzeczywiście lekka przesada ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Lekka? Niektóre obyczajówki mają w sobie więcej erotyzmu :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Miałam okazję przeczytać "3 oblicza pożądania" tej autorki i też nie byłam zachwycona, a wręcz znudzona i wkurzona, że straciłam cenny czas na taką miernotę.
    kolodynska.pl

    OdpowiedzUsuń
  23. Mi się podobała, bo wiedziałam czego się spodziewać. A tutaj?

    OdpowiedzUsuń
  24. Miałam w planach "Trzy oblicza pożądania" tej autorki, ale jakoś straciłam zapał do czytania powieści erotycznych. Czuję, że to nie są książki dla mnie. Raczej nie znalazłabym w nich tego, czego szukam w literaturze :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Ja przeczytałam ich sporo i też nie znalazłam. :) Czasem nie warto czytać na siłę :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Jak zapewne się spodziewałaś: odpuszczam. Ja muszę znaleźć to... coś. Nie wiem czego szukam, ale kiedyś znajdę xD

    OdpowiedzUsuń
  27. Czytałam "Trzy oblicza pożądania" i zaspokoiłam swoją ciekawość, co do powieści erotycznej. Mam jeszcze na półce głośną "Córkę Wokulskiego", która też została obwołana erotykiem, ale to będzie chyba ostatnia tego typu książka:) Jakoś mnie już nie ciągnie. Pozdrawiam ciepło:)
    Antyś, dzięki jeszcze raz za wiesz co:)

    OdpowiedzUsuń
  28. Jestem ciekawa tej "Córki Wokulskiego". Pierwszy raz o tym słyszę :)
    Co do książek erotycznych to czekam na jedną, która do mnie jedzie i to będzie koniec z taką literaturą. Na szczęście, bo im więcej tym gorsze...
    Nie ma za co kochana, Tobie też dziękuję, bo mi życie uratowałaś. :D

    OdpowiedzUsuń
  29. To ja poczekam, aż znajdziesz jakiś tytuł wart polecenia. Samej mi się nie chce eksperymentować. :P

    OdpowiedzUsuń
  30. Och Ty leniuszku :) Jeżeli znajdę coś naprawdę dobrego to bądź pewna, że nie omieszkam Ci tego polecić. ;)

    OdpowiedzUsuń
  31. wlasnie kupilam, jak przeczytam podziele sie wrażeniami

    OdpowiedzUsuń
  32. Chciałam książkę przeczytać sale po Twojej recenzji wstrzymam się z tym :/ Tak jak Ty lubię kiedy erotyk jest erotykiem, wszelkie pseudo mnie drażni...

    OdpowiedzUsuń
  33. Otóż to. Łatwo jest się wypromować znanym gatunkiem, ale aby w nim zabłysnąć, trzeba się utrzymać na wysokim poziomie.

    OdpowiedzUsuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia