sobota, 20 kwietnia 2013

"KochAna. W pułapce anoreksji i bulimii" Marta Motyl


Anoreksja i bulimia to wbrew pozorom nie jest łatwy temat. Swego czasu było o tych chorobach naprawdę głośno za sprawą kampanii reklamowych, które starały się przemówić do rozsądku modelkom i projektantom mody. Czy skutecznie? Chyba niekoniecznie. Do dnia dzisiejszego oglądając pokazy mody widzimy wychudzone modelki, które aż straszą swoją chudością, wystającymi kośćmi policzkowymi, patykowatymi nogami, podkrążonymi oczami, niezdrową cerą. Już samo myślenie o dziewczynach, które wyniszczają swój organizm na własne życzenie przejmują mnie grozą. Choć kampanie ucichły, to temat nie zniknął, wciąż jest aktualny.


Marta Motyl postanowiła nagłośnić sprawę pisząc powieść "KochAna. W pułapce anoreksji i bulimii", która jest zapiskiem jej historii. Sama autorka pisze we wstępie "Odbyłam podobną wędrówkę. Niczym Alicja (bohaterka i narratorka książki) odkrywałam Krainę Czarów, aż zmieniła się ona w Krainę Złudzeń. Wtedy zawróciłam i dzięki temu uniknęłam choroby. Książka jest oparta na moich przeżyciach. Wykorzystałam w niej prawdziwe wydarzenia i wymieszałam je z fikcyjnymi".


Alicja to studentka Akademii Sztuk Pięknych, która poszukuje swojej tożsamości, własnych wartości. Pomaga jej w tym Ana (anoreksja) oraz Mia (bulimia). Dziewczyna czuje się źle w swoim ciele, nie potrafi znieść widoku "brudnego" jedzenia, pełnego pustych kalorii, tłuszczu. Zagłębianie się w tajniki anoreksji rozpoczyna od zrezygnowania ze słodyczy, przerzucenia się na mleko 0%, gotowane mięso zamiast smażonego, zmiana białego pieczywa na pełnoziarniste. Jej celem było zrzucenie kilki nadprogramowych kilogramów, dojście do granicy 52. Z czasem do 50, bo ta liczba wygląda zdecydowanie ładniej niż 52. Następnie 49, 47, 44... Zaczęło się liczenie kalorii, obsesyjne rezygnowanie z jedzenia, aby tylko wcisnąć się w rozmiar XS. Alicji coraz bardziej podobają się wystające kości, wychudzona twarz, ziemista cera. Nie martwią ją wypadające włosy, osłabienia, zawroty głowy. Z satysfakcją obserwuje skaczący licznik BMI i z niecierpliwością czeka, aż wskaże on "wyniszczenie". Ala stała się poddenerwowana, śpiąca, irytują ją częste pytania i uwagi odnośnie jej chudości, odwraca się od przyjaciół...


Autorka poruszyła naprawdę ważny i kontrowersyjny temat. Niedawno był to temat tabu, jednak coraz częściej i coraz jawniej się o nim mówi. Cieszę się, że powstają takie publikacje jak "KochAna", dzięki którym można zrozumieć mechanizm myślenia osoby obsesyjnie się odchudzającej, ich działania, diety. Można łatwiej zrozumieć tego człowieka i zastanowić się, jak udzielić mu pomocy, bo tu potrzeba delikatności, spokoju, odpowiedniego podejścia.


Marta Motyl nie napisała powieści wybitnej, jej styl nie jest skomplikowany, niekiedy jest nawet zbyt prosty. Nie wysiliła się, aby w piękny sposób przedstawić historię. W końcu piękna ona nie jest. Brak tu dobrze dobranych metafor, jednak nie to jest najważniejsze w tej książce. Napisanie historii w pierwszoosobowej narracji było strzałem w dziesiątkę. Pisarka skupiła się na portrecie psychologicznym Alicji, dziewczyny, która wpadła w sidła poważnych chorób. Z jednej przeskoczyła w drugą, aby ponownie wrócić do pierwszej. Sposób zdrowienia nie jest łatwy, albowiem anoreksja i bulimia to nie są choroby czysto fizyczne. Ich przyczyn należy szukać w psychice chorego i stamtąd je niwelować. Proces ten jest długi i niezwykle trudny.


Na podstawie Alicji zostały dobrze ukazane relacje z bliskimi. Rodzina i przyjaciele martwią się, niekiedy krzykiem, niedelikatnymi uwagami próbują zmusić tę osobę, aby zaprzestała odchudzania. Zamiast pomóc, wzbudzają w dziewczynie irytację, która przechodzi w agresję. Zaczyna izolować się od bliskich, okłamywać ich. Niekiedy zostaje zdemaskowana. Pokazuje skruchę, by następnie wrócić do maski obłudy. Proces ten jest tak głęboko zakorzeniony, że trudno zmienić swoje postępowanie. Autorka pokazała również, jak trudno jest to wszystko pojąć, jak wiele zależy od rodziny, od poświęcania uwagi osobie chorej, uwięzionej w sidłach, w które sama wpadła.


"KochAna. W pułapce anoreksji i bulimii" Marty Motyl to powieść trudna, choć łatwa w odbiorze. Nie należy do kategorii "przeczytać - odłożyć - zapomnieć". Porusza bardzo ważny temat, o którym nie można zapomnieć. Uczy, jak wielkie znaczenie mają media, jak potężna jest psychika, jak krucha jest granica zdrowia i jak łatwo jest popaść we własne paranoje. Trudno jest przejść obojętnie wobec takich spraw, jeżeli wiele się o nich wie. Moim zdaniem, debiut choć niekoniecznie dobrze napisany stylistycznie, ma szansę zdobyć wielkie uznanie poprzez swoją tematykę. Osobiście polecam! Mną lekko wstrząsnęła, może innymi również?


23 komentarze:

  1. Dobrze, że takie książki powstają, może uchronią chociaż część dziewczyn przed tymi chorobami. W końcu obecnie nie trudno wmówić sobie, że rozmiar większy niż XS to powód do wstydu i oznaka zaniedbania.

    OdpowiedzUsuń
  2. Po przeczytaniu tej powieści wiem, jak łatwo wmówić sobie takie rzeczy... Mam nadzieję, że po takie książki będzie sięgało coraz więcej osób :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Kiedyś mi odbiło i sobie postanowiłam mieć anoreksję... no, ale wiadomo to tak nie działa, po drugie kocham jedzenie, więc tylko odrobinę schudłam (nie byłam w dalszym ciągu jakaś chuda, byłam normalna) i tyle :D Takie książki są przerażające, niestety one czasami motywują dziewczyn do odchudzania, więc wcale nie są książkami ku przestrodze, jak by się wydawcy wydawało.

    OdpowiedzUsuń
  4. Z pewnością jest to książka warta polecania, bo temat jest wciąż aktualny i dotyczy zaskakująco dużej grupy ludzi.

    OdpowiedzUsuń
  5. Jeżeli uda im się przeczytać książki do końca to będą przestrogą. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Zdecydowanie, choć wszystko ucichło to nie znaczy, że zniknęło.

    OdpowiedzUsuń
  7. Temat bardzo trudny, kontrowersyjny, ale i na czasie, więc warto o nim mówić i czytać. Zapisze sobie zatem tytuł tej książki i obejrzę ją w Empiku. Być może kupię, ale niczego nie obiecuje.

    OdpowiedzUsuń
  8. Cieszę się, że ten problem mnie nie dotyczy, ale nie znaczy to wcale, że nigdy się z nim nie zetknę. Warto czytać takie książki, by uwrażliwić wszystkich na pewne symptomy zbliżającej się choroby, która może dotknąć kogoś bliskiego.

    OdpowiedzUsuń
  9. Anoreksja i bulimia to choroby, z którymi toczy bój wiele nastolatek, więc myślę, że ta książka jest potrzebna choćby po to, by społeczeństwo wiedziało jak je wspierać w tej walce. ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Rozumiem, nie każdy może chcieć ją przeczytać. Mam jednak nadzieję, że jakoś do Ciebie trafi i przygarniesz ją :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Zwłaszcza młodych dziewczyn, które naoglądają się telewizji, czytają czasopisma, gdzie o wychudzone sylwetki nie trudno... Warto mieć na uwadze te choroby. :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Otóż to. Niektóre dziewczyny może zmotywować do odchudzania się... Ale rodziców i bliskich może ostrzec i uświadomić. :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Dobrze, że piszą o dziewczynach w wieku nastoletnim, ale ten problem dotyczy tez chłopaków. Też starają się mieć jak najszczuplejsze ciało, aby dziewczyny na nich spojrzały. Katują się na siłowni, aby mieć jak najlepszy wygląd, stosując przy tym złą dietę, a potem dochodzi do omdleń czy zmęczenia, bo spalają więcej kalorii, niż zdobyli jedząc posiłek. To jest choroba która dotyczy ludzi którzy nie akceptują siebie, takim jakim się jest.

    OdpowiedzUsuń
  14. Fakt, trudny temat, o którym swego czasu było bardzo głośno. O anoreksji i bulimii trąbiono w mediach, a także szkołach, od podstawówek, po licea. I co w związku z tym? Wygląda na to, że nic. Dalej się głodzą, nie akceptują samych siebie, w efekcie mogąc zapłacić najwyższą cenę. Zostają z nich kości, obciągnięte skórą, a w lustrze wciąż widzą nieistniejące zwały tłuszczu. Straszne i smutne. Dobrze, że ta książka została napisana. Może będzie przestrogą, może uświadomi brutalną prawdę.

    OdpowiedzUsuń
  15. W przypadku "KochAnej" opisano chorobę z perspektywy dziewczyny, ale owszem, masz rację. Chociaż to jest mniej spotykane wśród chłopaków, jednak nie oznacza, że tego nie ma. Ile człowiek potrafi zrobić, aby tylko się komuś/sobie podobać...

    OdpowiedzUsuń
  16. Albo uświadomi albo zachęci do odchudzania. Czytając to wydawało mi się to takie łatwe. Nic nie jeść, chować jedzenie. Ale nie każdy zdaje sobie sprawę z konsekwencji. Czytając myślałam, że Ala zrozumiała, ale myliłam się. Choroba jest silniejsza od niej.
    Nagłaśnianie sprawy pomoże jedynie otworzyć oczy i więcej osób otrzyma odpowiednią pomoc. Jednak to nie zmniejszy przypadków odchudzania się.

    OdpowiedzUsuń
  17. Lubie książki poruszające trudne tematy. Jak tylko wpadnie mi w ręce to z przyjemnością przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Tematyka anoreksji i bulimii jest bardzo na czasie i trzeba o niej pisać i mówić jak najczęściej. Rewelacyjna recenzja. Skutecznie mnie zachęciłaś do sięgnięcia po “KochAna. W pułapce anoreksji i bulimii” .

    OdpowiedzUsuń
  19. Dziękuję bardzo za miłe słowa. Owszem, należy mówić o niej, właściwie o nich.

    OdpowiedzUsuń
  20. Paweł jak zobaczył na żywo modelki to się przeraził. Będę pamiętała o tej książce na pewno.

    OdpowiedzUsuń
  21. I wcale mu się nie dziwię! Sama jak taką widzę to aż serce boli i widać przerażenie w moich oczach. W mojej szkole chodziły takie 3 dziewczyny, ale one się nie odchudzały, miały taką figurę, niestety. Ale aż strach było obok nich przechodzić, by przypadkiem nie uderzyć i nie złamać kości...

    OdpowiedzUsuń
  22. Hej! Jeśli "KochAna" Tobą wstrząsnęła, to bardzo Ci polecam książkę "Dieta (nie)życia". Jest oparta na faktach, autorka nie wplata w swoją opowieść fikcji, tylko mówi jak było. Ze wszystkimi szczegółami. A dodatkowo zbliża do niej fakt, że ona tu jest. Nadal żyje, ma się dobrze i gdy wygrała walkę z anoreksją, zaczęła studiować psychologię. Teraz można kupować jej pozostałe książki, w których mówi jak walczyć z anoreksją i jak sobie radzić, gdy się wygra tę walkę.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za przeczytanie wpisu. Będzie mi bardzo miło, gdy podzielisz się swoimi wrażeniami ;)

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia