środa, 1 maja 2013

Literatura polska, głównie obyczajowa obyczajowa!

Jak można zauważyć, uwielbiam literaturę obyczajową. Wszelkie sagi rodzinne, historie wielopokoleniowe itd. są dla mnie chlebem powszednim. Ostatnio też coraz częściej sięgam po literaturę polską. Wyzwanie "Polacy nie gęsi..." stworzone przez AnnRK uświadomiło mi, jak mało książek naszych rodzimych autorów czytam. A przecież polscy autorzy nie są wcale gorsi! Owszem, są w naszym dorobku kulturowym powieści lepsze i gorsze, ale czy tak samo nie jest w przypadku pisarzy zagranicznych?



Stąd mój post. Cenicie sobie jakiegoś polskiego autora/autorkę (przeważnie mowa tu o kobiecej części tego światka)? Który z nich napisał dobrą/bardzo dobrą/rewelacyjną książkę obyczajową? Bo właśnie w takich gustuję i na takie mam ochotę. Żałuję, że tak mało polskich książek czytam i chciałabym to nadrobić. Także robię listę takowych tytułów, możecie coś polecić?


I przy okazji zapraszam Was do dyskusji odnośnie literatury polskiej, którą rozpoczęłam TUTAJ. Zastanawia mnie fakt, dlaczego częściej sięga się po tą zagraniczną, a odrzuca polską (i nie chodzi tu typowo o większy wybór lektur, to coś zupełnie innego, ale co?). ;)

46 komentarzy:

  1. Mądre pytanie :) No właśnie dlaczego wolimy sięgać po zagraniczną literaturę? Bo jest uważana za tę bardziej prestiżową? Albo po prostu lepszą? A być może dlatego, że nie raz się zraziliśmy do polskich autorów, ponieważ akurat trafiliśmy na słabe książki? Myślę, że to wszystko po trochu. Polscy autorzy, dopiero gdy są naprawdę bardzo znani mają szansę utrzymać się z pisarstwa, za granicą za to, każdy w miarę znany pisarz się utrzyma, bo za chwilę ktoś na podstawie jednej jego książki nakręci film i już ma miliony. Chyba łatwiej byłoby pisać polskim pisarzom na emigracji...

    OdpowiedzUsuń
  2. A to prawda. Po prostu za granicą są większe możliwości, nie to co tu w Polsce... A to smutne :(

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja po prostu uwielbiam wiktoriańską anglię, stąd moje upodobanie sobie angielskiej literatury obyczjowej ;D Ale prawdę mowiąc nigdy nie czytalam tego typu książek Polskich .. i dopiero teraz to sobie uświadomiłam ; )

    OdpowiedzUsuń
  4. A te angielskie, może podrzucisz ciekawe tytuły? :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Polecam Ci Olgę Rudnicką i jej Natalii 5.
    Pola Pane - Arisjański fiolet.Zupełne zaskoczenie i dla mnie odkrycie.
    Co do obyczajowych,też za nimi przepadam i kocham serię Domu nad Rozlewiskiem Kalicińskiej.Szkoda tylko,ze serial jaki nadaje TVP odstraszył czytelników od tej pozycji.Dla mnie serial a książka, to dwie rożne sprawy.Książka jest świetna i zupełnie o czym innym.Serialu nie mogłam oglądać już po drugim odcinku.

    OdpowiedzUsuń
  6. Z pewnością Jane Austen "Duma i Uprzedzenie" i "Perswazje". Może coś sióstr Bronte ? Też mi się bardzo podobały. Dobre są też powieści Dickensa ;D

    OdpowiedzUsuń
  7. Na szczęście nie miałam okazji oglądać tego serialu, więc z dużą przyjemnością przeczytam tę serię. I wiem, kto ma ją u siebie na półce... :D
    O Oldze Rudnickiej wiele słyszałam, czytałam jej "Cichego wielbiciela", ale najwyższy czas sięgnąć po coś zabawniejszego. Będę miała na uwadze "Natalii 5".
    Dziękuję bardzo! ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie odrzucam absolutnie polskiej literatury i nie mogę pojąć niechęci w ogóle do niej, ale zdecydowanie czytam jej mniej niż przeróżnej zagranicznej. Chyba faktycznie zagraniczni autorzy wydają się czytelnikom lepsi od polskich, może też nie wyobrażamy sobie umieszczenia takich a nie innych fabuł np. kryminałów i horrorów na polskim podwórku, a obce wydaje nam się ciekawsze? Nie raz zachwycamy się przecież jakimiś malowniczymi opisami dalekich miejsc albo plastycznym obrazowaniem nieznanego nam miasta europejskiego chociażby. Odnośnie tego, czytając debiut - thriller Michała Mazurka, zdziwiłam się, ponieważ polski autor, a już pierwszej książce fabułą wybył do hrabstwa Darkmoor. Może lepiej kreowało mu się tam historię i też nie wyobrażał jej sobie u nas, a może tym liczył na lepsze chęci czytelników?:) A może po prostu uznajemy polską rzeczywistość za zbyt szarą do wykreowania ekscytujących historii dowolnego rodzaju.

    OdpowiedzUsuń
  9. O tych kobietach słyszałam, kilka pozycji mam na czytniku, ale chyba wolę w wersji tradycyjnej przeczytać. Zobaczymy.
    I Dickens... Hmm... Które tytuły najbardziej polecasz?

    OdpowiedzUsuń
  10. Albo nie chce się zepsuć naszych widoków. W Polsce każdy ma już jakieś wyobrażenie o danym miejscu, także dziwnie jest narzucać zupełnie nową perspektywę. A zagranica? Wielkie pole do popisu. Możesz mieć rację :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Prawdę mówiąc, to nie czytam wiele polskiej literatury. Bardzo lubię twórczość Hanny Kowalewskiej (serdecznie polecam cykl Zawrocie) i Gutowskiej-Adamczyk i bardzo sobie cenię ich prozę. Teraz tak się zastanawiam, co może być powodem, że rzadko sięgam po rodzimych autorów. Chyba po prostu lubię czytać o innych realiach/kulturze :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Z tą perspektywą to też racja, dlatego lubię czytać np. polskie kryminały retro - niby u nas, a jednak inaczej. :)

    OdpowiedzUsuń
  13. A to też możliwe. W końcu nieznane bardziej przyciąga :)
    Za cyklem się rozejrzę, bo już troszkę o nim słyszałam. Proza Gutowskiej-Adamczyk nie jest mi obca i również sobie ją cenię. :)

    OdpowiedzUsuń
  14. To prawda, nadają swoistego klimatu :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja jestem wielką wielbicielką pani Małgorzaty Gutowskiej-Adamczyk i to jej książki przede wszystkim polecam :)

    OdpowiedzUsuń
  16. A to wiem. Polubiłam "Cukiernię pod Amorem" i kilka innych książek. Jeszcze kilka przede mną ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Szczerze to nie czytałam, ale polecam, ponieważ sama chcę przeczytać "Wielkie nadzieje", nie bez powodu ma tyle pozytywnych recenzji i czytelnicy sie nią zachwycaja :D A jeszcze nigd nie zawiodłam sie na opiniach blogerów dot. tego typu literatury ; )

    OdpowiedzUsuń
  18. Kiedyś też czytałam wyłącznie powieści zagranicznych autorów, ale odkąd prowadzę bloga to się zmieniło. Czytam recenzje polskich powieści i poznaję nowych pisarzy :) Niestety obyczajowych nie znam zbyt dobrze, może "Podróż do miasta Świateł" przeczytaj? Chyba, że znasz już tę książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja serdecznie polecam cudowną sagę "Cukierni pod Amorem" Małgorzaty Gutowskiej-Adamczyk oraz jej najnowszą powieść "Różę z Wolskich" rozpoczynającą serię "Podróż do miasta świateł" :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Hm... Ja się wiele razy zawiodłam na opiniach innych, zwłaszcza tych typowo pozytywnych. Ale spróbuję zmierzyć się z tą powieścią. Nie będę się na nic nastawiać, nie będę czytać o czym jest. Pełne zaskoczenie ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Ją mam w planach, czekam, aż pewna osoba ją przeczyta i zgarniam do siebie. :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Ja opieram się na opiniach tylko zaufanych osób : )

    OdpowiedzUsuń
  23. Całą trylogię znam i uwielbiam, na "Różę z Wolskich" czekam, bo osoba, od której książki tej autorki pożyczam, właśnie jest w trakcie czytania ;)

    OdpowiedzUsuń
  24. Ja też staram, ale gusta, choć często bardzo podobne, jednak nieco się różnią :)

    OdpowiedzUsuń
  25. To ja Cię zapraszam do wyzwania Gosiarelli Moda na Autora związanego z promowaniem polskich autorów http://wkrainiestron.blogspot.com/2013/04/wyzwanie-moda-na-autora.html

    A co bym poleciła z polskich autorek - Monika Szwaja - obyczajowo, poważnie lub z humorem, ja się ostatnio zaczytuję Małgorzatą J. Kursą, tu jest kryminalnie i z humorem, poza tym Joanna Miszczuk, a może Maria Nurowska? Jeszcze Kasia Enerlich, o Marii Ulatowskiej są różne opinie, sama się do niej przymierzam, podobnie jak do książek Bogny Ziembickiej.

    OdpowiedzUsuń
  26. Dlatego do każdej opinii należy podchodzić z dystansem, mimo wszystko. Bo odruchowo stawiamy wysoko poprzeczkę. Przynajmniej ja tak mam.

    OdpowiedzUsuń
  27. Jedną książkę Nurowskiej mam na półce, czekam na czas "pomaturalny" i biorę się za nią. Szwaja mi nie podchodzi. Próbowałam przeczytać, ale strasznie irytuje mnie jej gawędziarski sposób pisania i taka... naiwność, ale typowo irytująca. Szkoda... Kasia Enerlich chodzi za mną i chodzi, aż zamówiłam sobie jedną książkę jej, trzeba zacząć przygodę. :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Ja czasem też, dlatego czasem lubię po prostu iść do biblioteki i wziąć książkę, o której nigdy wcześniej nie słyszałam ; )

    OdpowiedzUsuń
  29. Ja polską literaturę czytam głównie w wydaniu fantasy - te książki najlepiej do mnie trafiają :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Otóż to. A jak jest miło, gdy okazuje się, że to genialna książka! :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Ja dopiero się przekonuję, jednak w powieściach społeczno-obyczajowych odnajduję się najlepiej. :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Ja jak wiesz bardzo lubię polską literaturę i się tego nie wstydzę, wręcz przeciwnie. Staram się ją promować, jak najczęściej. Tak dużo jest fajnych naszych pisarzy, że nie sposób wymienić wszystkich, ale osobiście polecam m.in. A.Zalewskiego, A. Łoniewską, K. Michalak, A. Rybkowską, O. Rudnicką itp.

    OdpowiedzUsuń
  33. Ja bardzo lubię polską literaturę. Moje ulubione pisarki to Katarzyna Michalak, Małgorzata Gutowska-Adamczyk, Katarzyna Zyskowska-Ignaciak, Małgorzata Musierowicz i Ewa Nowak. Ostatnio spodobała mi się powieść Magdaleny Witkiewicz, ,,Szkoła żon", naprawdę świetna:)

    OdpowiedzUsuń
  34. Michalak znam, Rudnicką znam. Reszty nie, ale chętnie się przekonam, jak piszą książki.
    Bardzo się cieszę, że starasz się promować polskich autorów!

    OdpowiedzUsuń
  35. Same pozytywne recenzje "Szkoły żon" czytałam, ale to powieść w głównej mierze erotyczna (choć nie tylko takie wątki są), a ja teraz stronię od nich. Chyba się nimi przejadłam i chyba każda kolejna dostałaby od mnie ocenę dość niską.
    Gutowską-Adamczyk i Michalak sobie cenię. Musierowicz także, seria Jeżycjada jest świetna! Ewy Nowak czytałam tylko jedną powieść, ale koniecznie muszę to nadrobić. Po maturze pójdę do biblioteki, bo sprawdziłam, że część serii miętowej mają na stanie :)
    Zyskowska-Ignaciak... Mam na półce jedną jej powieść, spróbuję swoich sił.
    Dziękuję!

    OdpowiedzUsuń
  36. Dobre pytanie. Sama dawno nie czytałam nic " polskiego". Polecam ci powieść "Kiedyś przy błękitnym księżycu",

    OdpowiedzUsuń
  37. Zerknę i poszukam, czy jest w mojej bibliotece :)

    OdpowiedzUsuń
  38. Ja oczywiście polecam Kowalewską (oprócz cyklu "Zawrocie", koniecznie "Julitę i huśtawki"), poza tym "Jasne błękitne okna" Edyty Czepiel, "Lalę" Jacka Dehnela (!!!), "Księdza Rafała" Macieja Grabskiego, "Weisera Dawidka" Pawła Huelle, "Dziewczynę z zapałkami" Anny Janko, "Kukułkę" Antoniny Kozłowskiej, "Dziewczyny z Portofino" Grażyny Plebanek, "Przyślę panu list i klucz" Marii Pruszkowskiej (obowiązkowa rzecz dla każdego mola książkowego), "Ono" i "Poczwarkę" Doroty Terakowskiej i wiele innych. ;)

    OdpowiedzUsuń
  39. Zgadzam się z Tobą i z Miqaisonfore w stu procentach. Obcobrzmiące nazwiska wydają nam się bardziej prestiżowe i po prostu lepsze. A wiadomo, że niekoniecznie jest tak w rzeczywistości.

    OdpowiedzUsuń
  40. "Ono" czytałam jakiś czas temu, ciekawa książka. A styl Anny Janko w "Dziewczynie z zapałkami" mi się nie podobał...
    Dziękuję za tyle lektur! Wpisuję na swoją listę i wiedz, że część z nich przygarnę z biblioteki po maturze ;)

    OdpowiedzUsuń
  41. Często jest zupełnie przeciwnie. Ale jakoś do zagranicznych nie zrażamy się tak jak do polskich...

    OdpowiedzUsuń
  42. Zawsze gdy pada pytanie dlaczego niektorzy nie czytaja polskich autorow, wszyscy pisza ze wlasnie oni czytaja. Ja kiedys nie czytalam, wychodzac z zalozenia ze zagraniczne ksiazki pisane sa z wiekszym rozmachem i wyobraznia. Nie potrafie wytlumaczyc dlaczego ale tak wlasnie bylo. I tak naprawde zmienilo sie dopiero wraz z rozpoczeciem pisania bloga...
    Co do ulubionych, ostatnio tak okreslam M.Witkiewicz. Skoro Szkola zon do Ciebie nie przemawia to moze sprobuj z Ballada o ciotce Matyldzie? Bardzo pogodna choc poruszajace troski codziennego zycia. Mam nadzieje ze Ci sie spodoba :-)

    OdpowiedzUsuń
  43. Mam ją właśnie w planach. Muszę koniecznie rozejrzeć się za nią w bibliotece. A jak nie to będę musiała kupić. Ale skoro polecasz to wiem, że warto i, że na pewno mi się spodoba :)

    OdpowiedzUsuń
  44. Ja kiedyś wychodziłam z błędnego założenia, że towar eksportowy lepszy, ale wystarczyła jedna książką, żebym dokonała przełomowego odkrycia, że na własnym podwórku mamy pisarzy potrafiących tworzyć prawdziwe perły

    OdpowiedzUsuń
  45. Otóż to. Ja jakoś nigdy nie miałam problemu z sięganiem po literaturę polską, ale nie ukrywam, że więcej książek zagranicznych znajduje się w mojej domowej biblioteczce. Chcę to zmienić :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za przeczytanie wpisu. Będzie mi bardzo miło, gdy podzielisz się swoimi wrażeniami ;)

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia