"Tajemnice Wenecji tom 1" Grzegorz Füllborn


Wyobraźcie sobie średniowieczną Wenecję, gdzie na porządku dziennym są kolorowe gondole, a także ukryta władza, przed którą drżą ze strachu mieszkańcy tego, na pozór, urokliwego miejsca. To właśnie tutaj, co kilka dni, wyławiacz trupów odnajduje zwłoki kolejnego skazańca, który niekoniecznie został słusznie oskarżony. W takich warunkach przyszło żyć Edycie Amalfi, która straciła swojego ukochanego Rodriga. Kobieta planuje pomścić śmierć niewinnego człowieka i rozpoczyna walkę z inkwizytorami. Ale to nie koniec sensacji. W mieście pojawia się hrabia Mirafiore, którzy komplikuje wiele spraw. Na jego drodze stanie senator Brabantino, ale czy zostanie jego sprzymierzeńcem? Dodatkowo istnieje Bractwo Świętej Czaszy, którzy próbują zapanować nad miastem i stworzyć względny porządek.


Grzegorz Füllborn w swojej powieści umieścił tak wiele wątków, że niekiedy trudno byłoby mi się połapać kto jest kim, kto gdzie działa, dlaczego stało się tak, a nie inaczej. Zwłaszcza, kiedy odkładałam książkę na dzień czy dwa z powodu obowiązków. Dodatkowo akcja niekiedy pędzi tak szybko, że odruchowo wstrzymywałam oddech. Autor posługuje się dość specyficznym stylem. Nie potrafię określić, czy przypadł mi do gustu czy nie. Niekiedy denerwowały mnie zbyt długie rozdziały, w których działo się naprawdę wiele, by następnie przeczytać kilka króciutkich, które z kolei nic nie wniosły do lektury.


W Wenecji oczami autora, chlebem powszednim są intrygi, spiski i tajne wyroki. W każdym rozdziale możemy przeczytać choć wzmiankę o choć jednej intrydze, którą planują mnisi z Bractwa Św. Czaszy, inkwizytorzy, senator Brabantino, czy chociażby Jingo Foscari. Niektóre już od samego początku są dla nas jasne, przejrzyste, ale przy niektórych sami musimy główkować - co, jak, dlaczego tak, dla kogo, po co? Jeżeli chodzi o tajną władzę i ich wyroki, przez całą lekturę zastanawiałam się, jak to jest w praktyce. Żeby wykonać wyrok, kilka osób musi mieć bezpośredni kontakt z inkwizytorami. Czy mają do siebie aż takie zaufanie? I nie chodzi o same maski, które w razie wątpliwości zakładają. Jak zwoływane są obrady? Przecież jakiś szpieg może podsłuchać, czy są aż tacy ostrożni? Chyba ta sprawa głównie mnie nurtuje.


Choć tom pierwszy miał być poświęcony głównie Edycie Amalfi, okazuje się, że tak nie jest. Owszem, wątki jej poświęcone mają tutaj miejsce, lecz jest ich zdecydowanie zbyt mało. Oczekiwałam, że będzie więcej. A tu głównie czytałam o intrygach, o władzy, o spiskach i tajnych spotkaniach. Może w tomie drugim się to wszystko wyjaśni? Bo, że akcja dzieje się wokół tej kobiety i jej pochodzenia, nie mam wątpliwości. Jednak nadal uważam, że samej dziewczyny jest tu zdecydowanie za mało. Mimo wszystko, ten mały niedopracowany szczegół nadrabia mnóstwo bohaterów, którzy są przeróżni. Każdy indywidualny, posiada gamę własnych cech. Mało kto jest do siebie podobny.


Trudno jest mi ocenić tę książkę, jeszcze trudniej przelać wszystkie myśli. Choć książka nie należy do tzw. cegiełek, to autor umieścił w niej naprawdę sporo wątków. Nadal jestem w szoku, w jaki sposób Grzegorzowi Füllborn się to udało! Niekiedy zbyt dużo opisów bohaterów mnie irytowało, ale te odnośnie samej Wenecji już nie. Autor pokazał nam magię tego miasta. Czytając o nim czułam, jakbym płynęła w gondoli, chodziła po Moście Westchnień, przemykała między pokojami w Pałacu Dożów. Opisy były tak realistyczne, że nietrudno o wczucie się w akcję.


Czy polecam "Tajemnice Wenecji"? Owszem. Może nie jest to literatura na miarę Agathy Christie, jest niedopracowana pod niektórymi względami, ale ma potencjał. Historia jest ciekawa, akcja nie ciągnie się jak krówki-ciągutki, bohaterowie przeróżni, trudno tutaj o nudę. Ja z przyjemnością sięgnę po tom drugi, którzy zapowiada się ciekawiej, ponieważ prawdopodobnie otrzymam rozwiązania zagadek i odpowiedzi na postawione przez siebie pytania.


38 komentarzy:

  1. Lubię pozycje z Wenecją w tle, bo bardzo, ale to bardzo chciałabym tam kiedyś pojechać. Dlatego wizja tego miejsca przed laty + tajemnica i intrygi = lektura idealna dla Meme ;) Spróbuję znaleźć w miejscowej bibliotece ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Skoro lubisz takie książki to polecam. :))

    OdpowiedzUsuń
  3. Wenecja jest przepiękna. Chciałabym ją kiedyś odwiedzić, lecz na razie nie jest to możliwe. Mogę natomiast chociaż wirtualnie wyruszyć w podróż do tego pięknego zakątka czytając ,,Tajemnice Wenecji'' i tak też uczynię.

    OdpowiedzUsuń
  4. Kusisz kusisz, ale na razie mam inne pozycje na oku.

    OdpowiedzUsuń
  5. I prawidłowo :) Mi także marzy się odwiedzenie tego magicznego miejsca.

    OdpowiedzUsuń
  6. O książce wcześniej nie słyszałam i choć kilku minusów które wymieniłaś, czuję się zachęcona. Ponadto Wenecja, która urzeka? Jestem na tak ^^

    OdpowiedzUsuń
  7. Tak, te minusy nie są aż tak groźne dla lektury, warto ją przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja również jeszcze nie słyszałam o tej książce i bardzo chętnie sięgnę po nią:)
    Jakie to wspaniałe poznawać poprzez wchodzenie na inne blogi, nowe , zupełnie nieznane pozycje książkowe. O wielu do tej pory nic bym nie wiedziała:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Mam identycznie. Dlatego tak bardzo cenię naszą książkową blogosferę :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Co prawda nie lubię powieści, gdzie akcja osadzona jest w innej epoce, ale ta zapowiada się ciekawie. Pewnie dlatego, że wszystko dzieje się w Wenecji, a to miasto chciałabym odwiedzić:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Wenecja kusi wiele osób, dla niej można zmienić swoje nawyki :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Raczej nie przeczytam, skoro do całkowitej czytelniczej satysfakcji muszę "zaliczyć" dwa tomy. Lubię Wenecję, ale do tej książki mnie jakoś nie ciągnie.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Udało mi się zdobyć film "Chłopiec w pasiastej piżamie" Już go obejrzałam. Rzeczywiście jest troszkę inny niż książka, ale również, a nawet bardziej wstrząsający i przerażający. Płakałam i płakałam...

    OdpowiedzUsuń
  14. A to prawda, niekiedy powieść w dwóch tomach może odrzucić. Ale w tym wypadku było to podzielone raczej ze względów estetycznych, bo trzymanie w ręce obszernego tomiszcza byłoby niewygodne. Zwłaszcza, że część druga jest obszerniejsza :)
    Ale rozumiem, nie do każdego musi ona przemawiać.

    OdpowiedzUsuń
  15. Czułam, że Ci się spodoba. Trudno zachować obojętność wobec takich wydarzeń...

    OdpowiedzUsuń
  16. Byłam bardzo ciekawa Twojej opinii o książce :) Mimo fantastycznej recenzji, nie czuję się jednak do nie przekonana. Może z czasem się to zmieni...

    OdpowiedzUsuń
  17. Może. Zresztą bardzo mało recenzji jest tej powieści, aż dziwi mnie to. :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Piękna Wenecja wydaje się interesująca, ale mimo tego uważam, że jest to powieść niekoniecznie dla mnie ; )

    OdpowiedzUsuń
  19. Sama nie wiem, nie słyszałam o tej książce wcześniej, ale opis fabuły brzmi ciekawie Damidos wydaje chyba nieco zapomniane powieści sprzed kilkudziesięciu lat, ta książka to też wznowienie?

    OdpowiedzUsuń
  20. Nie będę na siłę przekonywać, skoro czujesz, że nie jest w Twoim typie ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Szczerze mówiąc, trudno było mi cokolwiek dowiedzieć się o tej książce, a tym bardziej o autorze...

    OdpowiedzUsuń
  22. Jak wpadnie mi w ręce to nie pogardzę lekturą :D

    OdpowiedzUsuń
  23. Wenecja kusi, książka sama w sobie troszkę mniej, ale nie odstrasza, więc chętnie bym do niej zajrzała. I zupełnie nie przeszkadza mi to, że trzeba potem przeczytać jeszcze drugi tom :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Nie słyszałam nigdy wcześniej o tej powieści i o tej serii. Jakoś chyba nie do końca jestem przekonana, boję się , że mogłabym zgubić się w natłoku wątków.

    OdpowiedzUsuń
  25. Bez pełnego skupienia się nie obejdzie, rzeczywiście. No cóż, może kiedyś nabierzesz ochoty ;)

    OdpowiedzUsuń
  26. To widzę, że ta Wenecja skutecznie Cię zachęciła. super! :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Całkiem przyzwoita pozycja, uwielbiam książki o szpiegach, tajnych organizacjach i intrygach.

    OdpowiedzUsuń
  28. Więc ta musi przypaść Ci do gustu, nie ma innej opcji :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Krówki-ciągut. Dobre! :P

    Nie wiem czy fabuła mnie tak do końca przekonuje, ale te opisy Wenecji... ;)

    OdpowiedzUsuń
  30. To było moje pierwsze skojarzenie. Irytujemy się, gdy krówka nie chce przestać się ciągnąć i to samo jest z akcją książek :D
    Wenecja przekonała i mnie po sięgnięcie po tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
  31. *"ki" zgubiłam. :P

    Ej, ja lubię te ciągnące! :P

    OdpowiedzUsuń
  32. Ja też, ale jak przykleją się do zębów i nie chcą się odkleić to już nie są takie fajne ;(

    OdpowiedzUsuń
  33. Sam tytuł starcza, żeby mnie zachęcić. Odkąd przeczytałam po raz pierwszy "Króla złodziei", a nie miałam wtedy nawet dziesięciu lat, żywię wielki sentyment do Wenecji. Ja wiem jak to wygląda teraz, syf, smród i cała reszta, ale mimo wszystko dla mnie w tym mieście jest jakaś nieuchwytna... Ba, nieokreślona magia.
    Co do samej książki to zastanawia mnie trochę, czy autor czasami z przeproszeniem nie nawalił zbyt wiele wątków do swej powieści, ale ogółem jestem nastawiona pozytywnie :)

    OdpowiedzUsuń
  34. Nie szkodzi, jak nadarzy się okazja to pewnie przeczytam, a nuż mi się spodoba :)

    OdpowiedzUsuń
  35. To nagromadzenie wątków denerwowało mnie tylko wtedy, kiedy musiałam odłożyć książkę na półkę...

    OdpowiedzUsuń
  36. Otóż to, zawsze warto choć spróbować :)

    OdpowiedzUsuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia