wtorek, 4 czerwca 2013

"Czterdzieści zasad miłości" Elif Shafak


Swoją przygodę z twórczością Elif Shafak rozpoczęłam od "Bękarta ze Stambułu", który początkowo zaintrygował mnie swoją okładką i ciekawym opisem, a zatrzymał niesamowitą historią. To samo miało miejsce przy "Sufim", a teraz przy "Czterdziestu zasadach miłości". Wiem, że po książki tej autorki mogę sięgać w ciemno, bo na pewno przypadną mi do gustu.


Autorka opowiada historię czterdziestoletniej Amerykanki, Elli Rubinstein. Kobieta podjęła pracę w wydawnictwie jako wewnętrzna recenzentka. Otrzymuje do przeczytania i zrecenzowania pierwszą książkę: "Słodkie bluźnierstwa" Aziza Zahary. Jest to historia o Szamsie z Tebrizu i tajemniczym poecie Rumim. Powieść tak ją fascynuje, że postanawia napisać list do autora, aby podzielić się krótką refleksją odnośnie książki i własnego życia. Między nimi wywiązuje się specyficzna relacja, która na zawsze odmieni ich życie.


"Czterdzieści zasad miłości" to powieść wielowątkowa i wielokulturowa. Mamy okazję poznać nie tylko relacje między Ellą a Azizem, ale jesteśmy świadkami poczynań Szamsa z Tebrizu i Rumiego, dwójki niezwykłych osób. Właśnie im Elif Shafak poświęciła znaczną część książki, skupiła się na ich relacjach, na historii ich życia i na zasadach, które głosili. Nie ukrywam, że książki się troszkę obawiałam. Nie byłam przekonana, czy i ta przypadnie mi do gustu, ponieważ mniej tu Orientu, a więcej wiary, spraw poświęconych Bogu i drugiemu człowiekowi. Moje obawy były bezpodstawne, bowiem już od pierwszych stron wciągnęłam się w historię i starałam się ją dawkować, aby jak najdłużej z nią obcować.


Choć część poświęcona współczesności była bardzo ciekawa to większą sympatię u mnie zdobyła historia o derwiszu i jego towarzyszu. To dzięki nim, nauczyłam się inaczej postrzegać pewne sprawy, dzięki nim otworzyłam swe serce tak, jak to zrobiła Ella. Dzięki tej historii można wiele wynieść i zastosować w osobistym życiu. Szams to dość kontrowersyjna postać, ale za to o wielkiej mądrości, odwadze i dobrym sercu. Właśnie dzięki swojej oryginalności miał szansę przekonać choć jednego człowieka do prawd, które głosi i choć jedną duszę uratować.


„Spróbuj nie opierać się zmianom, które napotykasz na swojej drodze. Zamiast tego daj się ponieść życiu. I nie martw się, że wywraca się ono czasem do góry nogami. Skąd wiesz, że ta strona, do której się przyzwyczaiłeś, jest lepsza od tej, która cię czeka?”


Książka jest zbiorem wielu życiowych myśli, które uświadamiają człowieka, że nie należy podporządkowywać się społeczeństwu i ulegać przyzwyczajeniom, stereotypom i obawom przed złym osądzeniem. Przy każdej wygłaszanej myśli musiałam się chwilkę zatrzymać, aby przemyśleć sens w niej zawarty i zastanowić się nad własnym życiem. Niektóre zasady sobie zapisałam, bo są warte, aby o nich codziennie pamiętać.


"Czterdzieści zasad miłości" to książka niekiedy trudna w odbiorze poprzez myśli filozoficzne i nietypowe moralizatorstwo. Nie każdemu może spodobać się taki sposób budowania akcji. Jednak gwarantuję, że jest to powieść warta poświęcenia czasu, książka, która może odmienić choć w pewnym stopniu dotychczasowe życie. Język, jakim posługuje się Elif Shafak nie jest wcale taki trudny, jednak jest piękny. Metafory, którymi się posługuje są niezwykle wyszukane, ale nie są niezrozumiałe. Sposób, w jaki buduje całą historię bardzo mi się spodobał. Ciekawym i charakterystycznym dla Shafak zabiegiem jest prowadzenie narracji z perspektywy każdego bohatera. Każdy kolejny rozdział jest poświęcony innej osobie i dzięki temu możemy spojrzeć na jedną sytuację z dwóch czy nawet trzech perspektyw. Wówczas mamy dobry ogląd o całym zajściu.


Książka trafia na półkę z ulubionymi utworami i wiem, że jeszcze nie raz i nie dwa do niej zajrzę. Polecam, książki Shafak to naprawdę dobra uczta literacka w świetnym wydaniu!


"Recepta na miłość" Barbara O'Neal

48 komentarzy:

  1. Niezwykle bogata książka, warta przeczytania. Wielokulturowość jest zaletą w tego typu książki, ponieważ ukazuje nam wiele punktów widzenia. Z tego co widzę to nawet i płeć przeciwna znajdzie coś dla siebie w niej. :P

    OdpowiedzUsuń
  2. Oczywiście. Książki Shafak nie są pisane tylko pod kobiety. Nawet mężczyźni odnajdują tutaj coś dla siebie. A, że historia podchodzi pod miłość? Kto jej nie przeżywał, choć raz? "Czterdzieści zasad miłości" to powieść uniwersalna i... Sam się przekonasz, polecam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. W końcu się doczekałam Twojej recenzji. Piękna książka, warta każdej poświęconej minuty, choć ja brnęłam z trudem przez pierwsze strony, to chyba wynikało to po prostu z chwilowego przesytu autorką. Teraz jednak zastanawiam się czy w ogóle twórczością Shafak można się kiedykolwiek nasycić, o przesadzeniu już nie mówiąc.

    OdpowiedzUsuń
  4. Przesadzić chyba nie ;) Mi poszło łatwiej, bo miałam jednak przerwę między "Sufim" a tą, a Ty w międzyczasie przeczytałaś kilka innych. Ale tak, książka jest warta każdej poświęconej minuty.

    OdpowiedzUsuń
  5. Oj, oj chyba tym razem spasuje, ponieważ piszesz, że “Czterdzieści zasad miłości” zawierają myśli filozoficzne i nietypowe moralizatorstwo a ja bardzo nie lubię tego zabiegu. Zdecydowanie preferuje jasny, klarowny, konkretny przekaz.

    OdpowiedzUsuń
  6. Chętnie zapoznałabym się z tą książką. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Owszem, jest jasny przekaz, ale nie każdy lubi, jak ktoś pisze co dana osoba ma zrobić.

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo się cieszę, mam nadzieję, że Ci się to uda!

    OdpowiedzUsuń
  9. Recenzja mnie zachęciła, okładka też- wobec tego zostaje tylko przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Oczywiście, że tak. Koniecznie! :))

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo lubię takie książki:) Z pewnością przeczytam!

    OdpowiedzUsuń
  12. Już cieszę się na lekturę, książka czeka na półce, mam nadzieję, że wkrótce znajdę dla niej trochę czasu. Swoją drogą, fajna praca taki wewnętrzny recenzent :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Doskonała książka - mądra i ciekawie skonstruowana. Po przeczytaniu narobiłam sobie smaku na poznanie całej twórczości Shafak ;-)

    OdpowiedzUsuń
  14. Właśnie przeczytałam swoją pierwszą powieść Shafak - "Sufiego" i jestem pod wrażeniem autorki i jej stylu. Już zamówiłam kolejną jej powieść, póki była okazja, a po "Czterdzieści zasad miłości" też na pewno sięgnę, bo fabuła brzmi intrygująco.

    OdpowiedzUsuń
  15. Też tak myślę. I po części tak jak my. ;)
    Daj znać, jak przeczytasz książkę. Jestem bardzo ciekawa, jak ją odbierzesz.

    OdpowiedzUsuń
  16. I bardzo dobrze! Ja tak miałam po "Bękarcie ze Stambułu" i teraz powolutku wszystkie poznaję. A niedługo kolejna jej powieść!

    OdpowiedzUsuń
  17. Którą zamówiłaś? Cieszę się, że "Sufi" przypadł Ci do gustu i styl autorki także. To ważne. :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Dzięki, że przypomniałaś mi o Elif Safak! Czytałam "Bękarta ze Stambułu" i byłam urzeczona! Tę książkę też koniecznie muszę przeczytać. Książki tej autorki mają przecudne okładki!!!

    OdpowiedzUsuń
  19. Ciągle przede mną pierwsze spotkanie z twórczością Safak. Na pewno na pierwszy ogień pójdzie "Bękart ze Stambułu", jeśli mi się spodoba to nie będę zwlekać z przeczytaniem innych powieści tej autorki :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Zaufam Twojej opinii i chętnie przeczytam :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  21. "Pchli pałac" - myślę, że się nie zawiodę :) Kusi mnie też "Czarne mleko", bo czytałam wiele pozytywnych recenzji ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. Zgadzam się. Wydanie jej książek jest wspaniałe! Cieszę się, że "Bękart..." Cię zauroczył. To moja ulubiona książka :)

    OdpowiedzUsuń
  23. I prawidłowo, prawidłowo. W takim razie czekam, aż rozpoczniesz przygodę :)

    OdpowiedzUsuń
  24. O, "Pchli Pałac" właśnie czytam ;) W takim razie niedługo porównamy swoje opinie.:)

    OdpowiedzUsuń
  25. Ostatnio ta autorka jest bardzo popularna na blogach. Chyba jeszcze nie spotkałam się z negatywną recenzją jej powieści. Chętnie bym przeczytała ,,Czterdzieści zasad miłości".

    OdpowiedzUsuń
  26. Widzę, że twórczość tej autorki bardzo Ci przypasowała, ale przyznam, że ja nadal nie jestem przekonana. Te filozofowanie i metafory jakoś do mnie nie przemawiają. Ale z drugiej strony tak wychwalasz, to może zaryzykuję? :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Filozofowanie mi nie przeszkadza, natomiast z moralizatorstwem to już różnie bywa...

    OdpowiedzUsuń
  28. Za dużo wiary, za dużo Boga. Prawdę mówiąc nieco mnie to odstrasza. Będę pewnie w mniejszości, ale jak do "Bękarta..." czuję się bardzo zachęcona, tak "Czterdzieści zasad miłości" mnie nieszczególnie przekonuje. Chyba zwyczajnie nie mój gust,

    OdpowiedzUsuń
  29. Tak, za sprawą "Sufiego" i mojej i Magdy fascynacji autorką :D

    OdpowiedzUsuń
  30. Zawsze warto zaryzykować. A jak Ci się nie spodoba to dasz spokój. Ale polecam zacząć od "Bękarta ze Stambułu" ;)

    OdpowiedzUsuń
  31. Ale tu jest dość specyficzne, bo mowa tu o czterdziestu zasadach. Ale aż tak się nie ujawnia to moralizatorstwo ;)

    OdpowiedzUsuń
  32. Też się bałam tej tematyki. Ale przekonało mnie uwielbienie do twórczości autorki, więc zaryzykowałam. I ja nie żałuję. Ale "Bękart..." ma szansę Ci się spodobać.

    OdpowiedzUsuń
  33. Nie przeczytałam żadnej książki autorki, a ty jak zawsze namawiasz i kusisz.
    Kuuurde.. od kilku dni staram się dodać komentarz i coś mi się zawiesza i nie mogę. Nie myśl sobie, że Cię zaniedbuję to po prostu wina mojego laptopa.
    Znowu zmiana wyglądu! Zrobiło się tak subtelnie <3

    OdpowiedzUsuń
  34. Dopiero niedawno zwróciłam uwagę na tą autorkę i z każdą recenzją nabieram coraz to większego apetytu. Żeby tylko wydawnictwo wydało ebooki...

    OdpowiedzUsuń
  35. Dziękuję, podoba mi się taka wersja. Mam nadzieję, że zbyt szybko mi się nie znudzi.
    Nie szkodzi. Teraz będę wiedziała, dlaczego rzadko Cię tu widuję ;)
    I mam nadzieję, że jednak w końcu się skusisz na którąś z książek Shafak.

    OdpowiedzUsuń
  36. A nie ma e-booków? W sumie mają tak wspaniałe wydania papierowe, że aż żal nie mieć na półce. Ale rozumiem, dlaczego wybierasz ebooki.;)

    OdpowiedzUsuń
  37. Bardzo interesująca recenzja!!
    Na autorkę zwróciłam uwagę dopiero, gdy zaczęłam czytać recenzje na temat jej powieści.
    Jestem bardzo zaintrygowana twórczością Safak i postanowiłam zamówić sobie jej książkę. Wypadło na "Pchli pałac". Nie wiem czy to dobry wybór jak na początek. Jednak piszesz, że każda książka tej autorki, po którą sięgasz jest wspaniała, więc myślę, że i ta będzie świetna:)

    OdpowiedzUsuń
  38. Na tę książkę już się cieszę. Wszystko, co do tej pory czytałam Elif Shafak przypadło mi do gustu. Nieco mniej "Czarne mleko".

    OdpowiedzUsuń
  39. Też na to liczę, bowiem "Pchli pałac" też mam na półce. Mam nadzieję, że i Tobie jej książki przypadną do gustu :)

    OdpowiedzUsuń
  40. "Czarnego mleka" jeszcze nie czytałam, aczkolwiek również mam w planach :)

    OdpowiedzUsuń
  41. Przez moje nieudane pierwsze spotkanie z autorką, boję się sięgać po kolejne książki. ;)

    OdpowiedzUsuń
  42. A z którą lekturą to spotkanie było nieudane?

    OdpowiedzUsuń
  43. Już od jakiegoś czasu planuję zapoznać się z twórczością Elif Shafak, ale wciąż COŚ stoi mi na drodze. ,,Czterdzieści zasad miłości" kusi mnie głównie interesującą okładką.

    OdpowiedzUsuń
  44. O tak, okładka jest naprawdę kusząca. A treść wyborna! Może w końcu uda Ci się ją przeczytać. Trzymam kciuki :)

    OdpowiedzUsuń
  45. A ja nadal czekam na pierwsze spotkanie z prozą Elif Shafak i doczekać się nie mogę! Dotychczas w ogóle nie znałam literatury tureckiej, niedawno zabrałam się za Orhana Pamuka, ale lektura idzie mi dość opornie, sądzę, że z Elif Shafak byłoby zupełnie inaczej.

    OdpowiedzUsuń
  46. Porównują ją do Pamuka, ale ponoć styl Shafak jest lżejszy. Po Pamuka pewnie sama sięgnę, z ciekawości. A Shafak polecam. :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za przeczytanie wpisu. Będzie mi bardzo miło, gdy podzielisz się swoimi wrażeniami ;)

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia