piątek, 19 lipca 2013

"W imię miłości" Katarzyna Michalak

wimiemilosci0203
Za mną już kilka książek Katarzyny Michalak, więc jako takie zdanie o jej twórczości mam. I choć przy ostatniej książce zarzekałam się, że następnej nie przeczytam, bardzo szybko złamałam swoje postanowienie. A dlaczego? Bo do księgarń niedługo wejdzie powieść, która wyróżnia się na tle książek do tej pory napisanych przez Michalak. O jakiej mowa? Oczywiście o "W imię miłości", która początkowo nosiła tytuł "Jabłoniowe Wzgórze". To samo się tyczy zmiany okładki, w sieci istnieją dwie wersje. Która będzie ostateczna? Czy ten na pozór banalny tytuł niesie ze sobą interesującą opowieść? Jak najbardziej!

Poznajemy dziesięcioletnią Anię Kraskę, która opiekuje się swoją chorą na raka mózgu mamą. Codziennie chodzi do szkoły, dba o czyste ubranie, odrabia lekcje, aby nikt się nie dowiedział, że mała jest bez odpowiedniej opieki. Dom dziecka, sierociniec, bidul... Te słowa wywołują w Ani strach. Każdego dnia kupuje chińskie zupki, którymi karmi mamę i siebie. Gdy kończą się pieniądze, dziewczynka sprzedaje książki i ukochane zabawki na Allegro. Ania i Małgorzata zostały same. Gdzieś tam, w Koniecdrodze stoi sobie dwór na Jabłoniowym Wzgórzu. Mieszka w nim Edward, dziadek Ani i ojciec chorej Małgorzaty, który kilka lat temu odmówił pomocy. Po raz drugi Małgorzata będzie musiała poprosić go o pomoc, tym razem w zajęciu się na pewien czas jej córeczką. Czy Edward zajmie się dziesięcioletnią dziewczynką?

Spodziewałam się wzruszającej historii i taką otrzymałam. Katarzyna Michalak, choć ostatnio pisze naprawdę sporo i tyleż samo wydaje, tym razem bardzo się postarała. Napisała wiarygodną, smutno-wesołą historię. Czy jest to możliwe? A jakże! Historia sama w sobie jest smutna, bowiem losy kobiety chorej na raka mózgu i jej małej, bezbronnej córeczki zawsze jest straszne, smutne, tragiczne. Jednak wśród tego cierpienia, mała Ania znalazła choć namiastkę miłości, zrozumienia i współczucia od osób zupełnie jej obcych, nienależących do jej rodziny.

Spodobało mi się, w jaki sposób przebiegła cała opowieść. Postacie były wiarygodne, żadna nie była idealna. Owszem, niektóre już na wstępie można było polubić, inne znienawidzić. Jednak każda z nich miała wady i zalety. Czytelnik ma okazję poznać Anię, dzielną dziewczynkę, która zrobiłaby wszystko, by jej mama wyzdrowiała i by nie ona sama nie trafiła do sierocińca. Neda, mężczyznę przystojnego, który ma wyrok w zawieszeniu, ale w szczytnym celu, bowiem nie każdy potrafiłby stanąć w obronie dziecka. Marię, kobietę dojrzałą, odważną, która ma w sobie pokłady miłości i zrozumienia, taka typowa gospodyni, która dobrze gotuje i zajmuje się domem. Ponadto spotkać można Marlenę, bratanicę właściciela dworu, rozpieszczoną i rozwydrzoną nastolatkę, która potrafi zdenerwować każdego, ponadto zmanipulować wszystkich dookoła na swoją korzyść. Oczywiście nie może zabraknąć Edwarda, właściciela dworu, który ma na swoim sumieniu wiele grzeszków, poza tym jest bezwzględnym człowiekiem, który w gruncie rzeczy jest bardzo uczuciowy, choć na swój własny sposób. Oczywiście w książce jest wielu bohaterów, ale nie sposób o nich wszystkich napisać. Najbardziej do gustu przypadła mi Ania, która wykazała się ogromną odwagą i dojrzałością, a także pani Maria, kobieta wrażliwa i skromna.

Losy rodziny Jabłonowskich pochłonęły mnie i wiele razy miałam łzy w oczach ze smutku czy z radości. Dawno nie zżyłam się tak z bohaterami jak w tym wypadku. Dawno nie żałowałam, że książka tak szybko się skończyła, pomimo szczęśliwego zakończenia. Rzecz jasna, nie tak do końca, bo okraszonego bólem i utratą bliskiej osoby. Muszę przyznać, że jestem zaskoczona, jak ciekawą, realną i wzruszającą historię stworzyła autorka. Nie sądziłam, że wśród natłoku książek przez nią pisanych, znajdzie się taka perełka. Na tę książkę trzeba zwrócić uwagę. Opowiada ona nie tyle o losach kobiety chorej na raka, ale także o wyborach i zachowaniu w młodości, nieodpowiedzialności, strachu i sensu miłości. Ponownie znajdziemy tutaj wiele tematów, wiele zbiegów okoliczności, czy pozornych przypadków, jednak to wszystko zostało dobrze ze sobą skomponowane i tworzy spójną całość. Opisy nie są przesadzone, nie ma tu zbyt wiele cukierkowości. Autorka nie dopuściła się skrajności, co niekiedy jej się zdarzało.

Jeżeli Katarzyna Michalak będzie przykładała większą uwagę do swoich powieści, skupi się na konkretnych sprawach, jak w przypadku "W imię miłości" to będzie miała na swoim koncie wiele naprawdę świetnych książek. Mam jednak małe obiekcje, czy "W imię miłości" powinna znajdować się w serii owocowej, bowiem jest napisana jakby na pograniczu jej i serii z czarnym kotem. Choć stylem i sposobem budowania akcji pasuje do tej pierwszej to swoją tematyką i poruszanymi zagadnieniami troszkę bardziej do tej drugiej. Osobiście bardzo polecam najnowszą powieść Michalak, zdecydowanie różni się na tle innych "owocowych", jest na wyższym poziomie. Fani twórczości autorki nie powinni być zawiedzeni, a i nowi nie powinni być rozczarowani. Polecam!


W imię miłości [Katarzyna Michalak]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

46 komentarzy:

  1. Choć książką do tej pory nie byłam zainteresowana to Twoja recenzja to zmieniła. Z chęcią bym się z nią zapoznała. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Koniecznie to zrób, gdy tylko będziesz miała okazję. Sama byłam miło zaskoczona, bo nie spodziewałam się aż tak dobrej książki :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Po kontrowersyjnym "Mistrzu" i nieco mniej ale również "Bezdomnej" cieszę się, że następna książka tej autorki jest świetną powieścią. Twoja recenzja bardzo zachęciła mnie, żeby zapoznać się z tą lekturą.
    Hmm...tytuł jest mi znany. Tak, Jodi Picoult napisała powieść o tym samym tytule:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo się cieszę, że najnowsza książka Kasi Michalak zbiera tak pochlebne recenzje. Nie mogę się już doczekać, kiedy sama ją przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Pierwsza recenzja tej książki na jaką się natknęłam i od razu tak pozytywna. Ps. Chyba zamiast wiele powinno być wielu bohaterów.

    OdpowiedzUsuń
  6. Też skojarzyłam z tytułem książki Picoult. Ale fabuła sądzę, że zupełnie inna :) Polecam!

    OdpowiedzUsuń
  7. O tak, zasłużenie zbiera pozytywne opinie :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Rzeczywiście, powinno być. Dziękuję za zwrócenie uwagi :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Książek K. Michalak jeszcze nie czytałam. Ale zamierzam nadrobić zaległości, jak tylko nadarzy się ku temu okazja. Być może zacznę właśnie od tej polecanej przez Ciebie pozycji. Jeśli jest tak dobra jak piszesz, to z pewnością zapoznam się też z poprzednimi jej dziełami. Liczę na dobrze spędzony czas:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Musze chyba popytać znajomych o te książki, bo coraz bardziej mnie męczy nieznajomość twórczości autorki, a kupować w ciemno nie chcę. :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ta jest zdecydowanie jedną z najlepszych powieści autorki, więc polecam, jak najbardziej! Będzie to dobra pozycja na rozpoczęcie przygody z autorką.

    OdpowiedzUsuń
  12. Też prawda, w ciemno lepiej nie. Zwłaszcza, że nie jest się pewnym czy przypadnie do gustu.

    OdpowiedzUsuń
  13. Bardzo jestem ciekawa tej powieści:) Mam nadzieję, że uda mi się ją jak najszybciej zdobyć:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Też mam taką nadzieję :) Premiera będzie dopiero w sierpniu, ale w niektórych księgarniach będzie przedsprzedaż :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Właśnie zaczęłam czytać tę książkę. Liczę na podobne emocje, na łzy, uśmiech...na dobrą opowieść :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Daj znać, jak ją przeczytasz. Mam nadzieję, że Ci się spodoba. :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Katarzyna Michalak do tej pory kojarzyła mi się z bzdurnymi historyjkami z pseudouroczymi nazwami wszystkiego ( to ostatnie akurat się zgadza).. Czyżbym się pomyliła? Ostatnio takim stereotypowym myśleniem skrzywdziłam Jodi Picoult więc chyba powinnam być nieco bardziej ostrożna, ale ja tam swoje wiem:).

    OdpowiedzUsuń
  18. Jeśli chodzi o Jodi Picoult to rzeczywiście mogłaś się pomylić. W przypadku Katarzyny Michalak jest więcej prawdy w Twoich słowach. Jednak ta książka wyróżnia się na tle innych :) Wiem, bo czytałam i te nieco lepsze i te beznadziejne.

    OdpowiedzUsuń
  19. Każdy ma jakieś swoje literackie uprzedzenia. Do moich należy właśnie proza Katarzyny Michalak. Piszesz jednak o tej książce tak przekonująco, że naprawdę mnie ona kusi, szczególnie, że, jak twierdzisz, różni się od innych powieści autorki. Z uprzedzeniami również trzeba czasami walczyć :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Zwykle nie czytam książek o takiej tematyce, ale dla tej zrobiłabym wyjątek :-)

    OdpowiedzUsuń
  21. Nie znam autorki, ale widze, że warto się zapoznać :) jestem ciekawa tej książki...

    OdpowiedzUsuń
  22. Czytałam. Piękna historia. Bardzo wzruszająca. Taka, która na długo zapada w pamięci i którą trzeba wręcz polecać innym.
    pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  23. A ja jak się zaparłam tak dalej się zapieram. Cieszę się że książka zbiera tak dobre recenzje, mimo to kompletnie mnie do niej nie ciągnie... Choć gdz wspomniałas że książkę można podciągnąć pod serię z kotem, przez chwilę się zastanowiłam...

    OdpowiedzUsuń
  24. Cieszę się, że książka przypadła Ci do gustu. Właśnie weszłam w jej posiadanie i niebawem zabieram się za lekturę.

    OdpowiedzUsuń
  25. Otóż to. Ja też nabrałam uprzedzeń, a ta miała być ostatnią. Akurat była naprawdę dobra :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Ooo uwierz mi, że warto zrobić wyjątek.

    OdpowiedzUsuń
  27. Zdecydowanie warto, choćby z tą książką.

    OdpowiedzUsuń
  28. Nie sposób się z Tobą nie zgodzić! :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Może jak będziesz miała okazję to przeczytasz ją. :)

    OdpowiedzUsuń
  30. bardzo lubię pióro Kasi Michalak, choć czasami blisko jej prozie do banalności. mimo to jej historie są tak pozytywne, że trudno im się oprzeć :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Tego typu literaturę czytuję rzadko. Wiem jednak, że proza pani Michalak cieszy się dużą popularnością i chyba w końcu się do niej przekonam. ;)

    OdpowiedzUsuń
  32. Nie znam osobiście twórczosci Pani Michalak, ale zupełnie mnie do niej nie ciągnie. Ale polece kolezance, bo ona lubi powieści tego typu :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Nie ma co ukrywać, że dzięki tobie poznałam Panią Michalak i pewnie dzięki tobie sięgnę po jej książki znowu :D

    OdpowiedzUsuń
  34. Nie czytałam jeszcze żadnej książki Katarzyny Michalak i muszę to wreszcie nadrobić.

    OdpowiedzUsuń
  35. Tę polecam szczególnie :D Tak jak "Nadzieję". :)

    OdpowiedzUsuń
  36. Koniecznie, zwłaszcza od tej lub "Nadziei". Moim zdaniem, te dwie to najlepsze pozycje autorki, jakie do tej pory przeczytałam.

    OdpowiedzUsuń
  37. To prawda, niekiedy autorka przesadza, pisze banalnie... Można jej wiele zarzucić. Ale co jak co, ta pozycja jest warta uwagi.

    OdpowiedzUsuń
  38. Chyba taką samą popularnością, jak każda autorka na fali. Teraz autorka ma swoje pięć minut ;) Czasem warto sięgnąć po coś lżejszego.

    OdpowiedzUsuń
  39. Jak ktoś nie przepada za takim gatunkiem, czy chociażby za tematyką to racja, nie ma co na siłę próbować :)

    OdpowiedzUsuń
  40. Zupełnie mnie nie ciągnie do twórczości tej autorki :) moja bliska koleżanka twierdzi, że jak mnie zna, to i tak nie podobałyby mi się książki Pani Michalak, więc odpuszczam sobie bez wyrzutów sumienia :D

    OdpowiedzUsuń
  41. W takim razie dobrze zrobisz. :) Skoro nawet koleżanka Ci to mówi.

    OdpowiedzUsuń
  42. Tak mi zachwalałaś tę ksiązkę, że muszę ją przeczytać koniecznie:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za przeczytanie wpisu. Będzie mi bardzo miło, gdy podzielisz się swoimi wrażeniami ;)

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia