piątek, 27 września 2013

"Chuliganka" Izabela Jung


"Chuliganka" to debiut literacki Izabeli Jung, który zbiera przeróżne opinie w blogosferze. Zaczynając od bezgranicznych zachwytów nad stylem i fabułą, kończąc na negatywnych opiniach niepozostawiających suchej nitki na książce. Czy historia ukazana przez autorkę jest aż tak kontrowersyjna, wywołuje tak sprzeczne emocje, że trudno tak naprawdę określić, których opinii jest więcej i czy samemu popiera się którąkolwiek z nich? 

Izabela Jung przedstawiła historię Ewy, która od kilku lat jest w związku małżeńskim. Wydaje się, że dziewczyna ma wszystko - męża, który wraca po pracy do domu, kochane dzieci, mieszkanie, które postanowili remontować, a co za tym idzie - pieniądze. Jednak na tym idealnym obrazku zaczynamy dostrzegać ubytki. Najpierw są to ryski, które z czasem tworzą wyraźne pęknięcia. W jednym z takich momentów pojawia się Czeczen wraz z towarzyszami. Mają się zająć pracami remontowymi. Ewa dostrzega urok, który młody chłopak stara się ukryć. Zaczyna o niego zabiegać, być w centrum zainteresowania, aż dochodzi do spotkania. Nie jednego, nie dwóch, nie dziesięciu. Bohaterka uwikłała się w romans, z którego nie zamierza wychodzić. Ale również i on nie jest idealny, niekiedy pojawiają się przeszkody, które trudno przeskoczyć. Jednak upór i zachwyt młodym Czeczenem potrafią zdziałać cuda. Tylko czy Zeliem czuje się dobrze w takim układzie? Wciąż marzy o powrocie do ojczyzny, gdy tylko nadarzy się taka okazja. Czy Ewa zdobędzie się na taki krok? A może przeraża ją wizja opuszczenia domu, męża i dzieci? 

Odpowiedź na te pytania wcale nie jest taka łatwa, nawet po przeczytaniu ostatniego zdania. Autorka stworzyła mało sympatyczną bohaterkę. Jest ona bowiem niedojrzała, zbyt impulsywna, pozbawiona jakiegokolwiek logicznego myślenia. Na domiar złego tak naprawdę sama do końca nie wie, czego oczekuje po swoim związku. Niby chce, jednak się waha, niby podjęła decyzję ostateczną, by później w najmniej spodziewanym momencie ją zmienić. Zeliem nie jest też bohaterem idealnym, całe szczęście. Niekiedy denerwowało mnie jego zachowanie, chociaż bywało usprawiedliwione. Przecież nie każdy ma ochotę wejść w zakazany związek. Nie każdy godzi się na to, aby złamać zasady, którymi do tej pory się kierowało. Podobało mi się natomiast to, z jaką szczerością potrafił mówić o swoich uczuciach, planach, marzeniach, tęsknocie. Każdy przechodzi trudne chwile, ponoszą go emocje, nerwy - również tego nie brakowało u tego bohatera. Na swój sposób był bardziej dojrzały niż Ewa, która potrafiła wściekać się o każdą błahostkę, bo coś poszło nie po jej myśli, albo ukochany powiedział nie takie słowo, jakie przeważnie oczekuje się w danej chwili. 

Trudno mi podsumować tę książkę. Nie chciałabym oceniać bohaterki, bo nie wiem jak sama bym zrobiła w jej sytuacji, gdyby do głosu doszła fascynacja czy uczucie. Choć teraz mogłabym być przeciwna takim związkom, zdradom, nie gwarantuję, czy nie zmieniłabym poglądów. Z jednej strony rozumiem zachowanie Ewy - czuła się zaniedbana, czegoś brakowało jej w życiu i nie chodzi tu o pieniądze, dom (w rozumieniu budynek), bycie w małżeństwie. Potrzeba emocji, uczuć, zainteresowania i stałej obecności jest silniejsza. Nie została zachowana równowaga, więc łatwo było stracić poczucie przynależności. Jednak kilka kwestii jest dla mnie niezrozumiałych i tak chyba pozostanie. 

Trudno jest mi się wypowiedzieć na temat języka, jakim posługuje się Izabela Jung, ponieważ w książce pogubiły się literki i znaki interpunkcyjne, jakiś chochlik pozmieniał szyk zdania. Nie jestem aż tak naiwna, aby wierzyć, że był to cel zamierzony. Jestem skłonna stwierdzić, że zawiniła tu osoba odpowiedzialna za korektę. Gdybym ja otrzymała tekst pełen takich braków, nie wiem, czy bym podołała. Niekiedy trudno było o wychwycenie sensu zdania, nie wspominając już o zachowaniu jakichkolwiek zasad. W takim przypadku niewiele mogę wspomnieć o poziomie wypowiedzi, posługiwaniu się językiem polskim. A szkoda, bo takie niedopatrzenie działa na niekorzyść autorki. Sama historia poprzez taką formę podania okazała się mniej interesująca. Częściej się irytowałam, że brakuje przecinków w oczywistych miejscach i kropek na końcu zdania. Przez to nie mogłam wdrążyć się na dobre w historię. A momentami była naprawdę ciekawa, aż chciało się czytać. Izabela wprowadziła nutkę napięcia i chwała jej za to! Dzięki temu powieść nie okazała się być taka jakich wiele na naszym rynku. Jednak czymś się wyróżnia, jednak nie potrafię jednoznacznie stwierdzić czym.

Moja ocena nie jest ani pozytywna ani negatywna. Miałam dość wysokie oczekiwania, które z każdą stroną coraz bardziej malały. Rozczarowałam się i nie będę tego ukrywać. Powieść miała potencjał, jednak został on zgnieciony już w zarodku. A szkoda, naprawdę wielka szkoda. Gdyby to ode mnie zależało, "Chuliganka" trafiłaby ponownie do autorki, aby naprawiła niektóre zdania z zachowaniem sensu i logiki, a także do redakcji, aby popracowali nad interpunkcją. Wówczas historia Ewy zyskałaby na tym wiele. Czy polecam? Jeżeli brać pod uwagę samą historię, oczywiście, że tak. Na swój sposób jest ciekawa, otwiera oczy, niekiedy szokuje. Gdybym miała brać pod uwagę formę podania, odradzałabym ją Wam. Stwierdzam, że po przeczytaniu tego debiutu nic nie zyskałam, ani nic nie straciłam. A to, czy po niego sięgnięcie zależy tylko i wyłącznie od Was.


Chuliganka [Izabela Jung]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

38 komentarzy:

  1. Dobrze, że o tym wspomniałaś (mam na myśli tekst, źle zredagowany). Autor często pisze i wysyłając tekst do wydawnictwa oczekuje pomocy, ale ta pomoc nie zawsze jest pozytywna. Myślę, że Twój post powinni przeczytać właśnie ludzie z wydawnictwa, żeby wiedzieć na co zwrócić uwagę, aby książka była ciekawsza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego umieściłam na stronie "Czytamy polskich autorów", gdzie sporo jest wydawców. Akurat ta książka jest takim szczególnym przypadkiem, gdzie niestety tych braków w interpunkcji jest sporo.

      Usuń
  2. Nigdy nie zaakceptuje ani nie zrozumiem zdrady, nawet w książkach. A po "Cieniach na wrzosowisku" nie mam ochoty na książki, gdzie właśnie taka zdrada ma miejsce... A jeżeli w książce są takie błędy redakcyjne, no to już naprawdę podziękuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie mówię nie. Nie zdradzam i nie mam zamiaru. Dzisiaj. Nie wiem co mnie spotka jutro czy za dziesięć lat. Dlatego starałam się pod tym kątem nie oceniać, choć na dzień dzisiejszy jej zachowanie mi się nie podoba.

      Usuń
  3. Też nie akceptuje zdrady ale jakoś wyjątkowo w ,,Chuligance'' ją zaakceptowałam. Nie wiem od czego to zależy. Może przez to, że tak mało wzmianki było o mężu Ewy i uchwycony był w bardzo mdłym świetle. Natomiast cała książka w przeciwieństwie do ciebie szalenie mi się podobała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cała książka w przeciwieństwie do Ciebie? Znaczy autorka recenzji Ci się nie podoba?

      Hanka

      Usuń
    2. Może i się nie podobam, kto wie ;)
      Jeżeli chodzi o książkę to rzeczywiście, nie spodobała mi się tak bardzo jak Tobie. Oczekiwałam jednak czegoś innego. I ta forma troszkę to wszystko zepsuła...

      Usuń
  4. Szkoda mi czasu na książkę, która jest niedopracowana pod względem interpunkcyjnym. Pomieszany szyk zdań to również poważna wada. Historia też jakoś mnie nie zaintrygowała, więc wszystko przemawia za tym, bym dała sobie spokój z "Chuliganką".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli wszystko jest przeciwko to rzeczywiście lepiej nie sięgać. Ja przeczytałam i książka mogłaby być lepsza, ale jest jaka jest. Są jednak osoby, którym się spodobała. :)

      Usuń
  5. Dawno nie było mnie w blogosferze, także jest to moja pierwsza przeczytana recenzja tej książki i, szczerze mówiąc, mam mieszane uczucia. Z jednej strony to dobrze, że bohaterka nie jest idealna, ale chyba lepiej gdyby mimo swoich wad dała się czytelnikowi polubić. Poza tym ta fabuła... Nie wiem czemu, ale zalatuje "Ukrytą prawdą". Chyba nie sięgnę po tę książkę z własnej woli :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A nie raczej "Zdradami"? ;) To sporo musiało Cię nie być, bo od kilku miesięcy tych recenzji było naprawdę dużo. Decyzja o jej przeczytaniu zależy od Ciebie :)

      Usuń
  6. Czytałam różne recenzje tej książki i szczerze powiedziawszy jestem jej ciekawa ze względu na różnorodność opinii. Co do korekty to szkoda, że wydawnictwo się nie popisało.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie popisało, co mnie bardzo dziwi, ponieważ inne książki z tego wydawnictwa są dopracowane.

      Usuń
  7. Ja po jednej, czytanej chyba z miesiąc temu, bardzo negatywnej i prześmiewczej recenzji tej książki na pewno po nią nie sięgnę.

    P.S. Dlaczego postanowiłaś opuścić wordpress i wrócić na bloggera? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bloggera opuściłam, ponieważ zniknęła opcja obserwowania mnie, a także posty się nie chciały publikować. Wordpress miał być tymczasowy. Naprawiłam błędy i wróciłam :)

      Usuń
  8. Dla mnie ta książka to był koszmar! i to jeden z najgorszych :) fatalna fabuła, język, wykonanie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fabuła taka średnia, ale język i wykonanie owszem, tu muszę przyznać Ci rację.

      Usuń
  9. Nie jestem pewna, czy dałabym radę przebrnąć przez ten językowy tor przeszkód...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kto wie, kto wie? Nie dowiesz się, dopóki nie spróbujesz... ;)

      Usuń
  10. Też spodziewałam się czegoś więcej po tej książce. Niestety się zawiodłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wydawała się być ciekawa i czymś wyróżniająca się na naszym rynku. A gdzie tam!

      Usuń
  11. Na początku było wiele pochlebnych recenzji, teraz widzę, że dużo blogerów tę książke krytykuje- muszę ja przeczytać i zobaczyć w której grupie będę ja :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Daj znać, gdy Ci się to uda. Jestem ciekawa, którą opinię podzielisz :)

      Usuń
    2. Książka już do mnie wędruje, więc niedługo podzielę się swoim zdaniem :)

      Usuń
  12. Cóż, niestety moja odpowiedź na postawiony wybór brzmi: nie :)
    Próbowałam i kompletnie mi się nie spodobało :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale chociaż spróbowałaś. Niektórych książek nie da się przeczytać do końca...

      Usuń
  13. a ja znowu jestem w tej grupie, której książka się spodobała i nie chodzi tu tyle o warstwę językową, bo wiadomo, że w czytadłach nic specjalnego się nie znajdzie, co o pomysł i fakt, że w tamtym okresie brakowało mi takich historii. przygodę z Chuliganką dobrze wspominam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zależy od ludzi, w końcu mamy różne gusta i w różnych okresach je czytamy ;)

      Usuń
  14. Mieszane mam uczucia. Specjalnie jej szukać nie będę, ale jeśli sama się znajdzie to skorzystam z okazji i przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  15. Dobrze, że wspomniałaś o kiepskiej korekcie. Ja nie doczytałabym książki, w której nagminnie pojawiałyby się poważne błędy wszelkiego rodzaju. ,,Chuligankę" raczej sobie odpuszczę bo mam alergię na bohaterów, którzy sami nie wiedzą, czego chcą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdybym wiedziała, że z korektą w jej wypadku jest tak kiepsko to też bym nie czytała jej.

      Usuń
  16. Hmm. Hm. Hm. Mam ogromną ochotę na tę lekturę, ale na zmaganie się z błędami już nie. :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, te błędy to największa wada... Może jednak Ci się uda?

      Usuń
  17. Nie wiem czy wydawnictwa ostatnimi czasy mają taki nawał pracy, że korekta pozostawia wiele do życzenia, ale trafiam dość często na egzemplarze z brakującymi literkami, a mistrzostwem świata była książka sklejona "do góry nogami" ( można tak napisać o książce ? ), w księgarni wymienili od razu, później troszkę żałowałam, bo miałabym bardzo oryginalną książkę kucharską :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Również posiadam książkę tak sklejoną. Śmiechu było sporo ;)

      Usuń
  18. Witaj ponownie na blogerze. Z pewnoscia latwiej mi bedzie do Ciebie zagladac :-) Co do ksiazki. Mnie ogromnie sie podobala :-)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za przeczytanie wpisu. Będzie mi bardzo miło, gdy podzielisz się swoimi wrażeniami ;)

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia