sobota, 7 grudnia 2013

"Urodzona bogini tom 1" P.C. Cast


O twórczości P.C. Cast krążą w sieci różne pogłoski. Z moich obserwacji wynika, że więcej jest tych negatywnych, niż pochwalnych i od dawna zastanawiałam się dlaczego. Postanowiłam przekonać się na własnej skórze i sięgnęłam po serię wydawaną przez wydawnictwo Mira. Przeczytałam "Wybrankę bogów", która urzekła mnie światem mitologicznym przedstawionym w powieści. Sama historia miała potencjał, została przedstawiona naprawdę ciekawie, więc nie pozostało mi nic innego, jak sięgnąć po kontynuację, jaką był "Powrót bogini". I tutaj spędziłam miło czas, choć mój entuzjazm troszkę zmalał, bowiem mniej rzeczy działo się niż w pierwszej części, a na pewno nieco mniej interesująco. Jednak wciąż pewna, że jest to dobra historia, doczytałam do końca. W większej mierze było to pozytywne spotkanie z twórczością autorki i zaczynałam się zastanawiać, skąd tak nieprzychylne opinie na temat jej twórczości. Idąc dalej tym tropem sięgnęłam po nowość Miry, a więc po "Urodzoną boginię". I tutaj zaczynają się schodki, bowiem zaczynam wierzyć w słowa internautów...

Główną bohaterką nie jest Shannon, którą doskonale znamy z poprzednich części, lecz Morrigan Parker. Dziewczynę od najmłodszych lat wychowywali dziadkowie, rodzice Shannon. Zaobserwowała, że znacznie różni się od swoich rówieśniczek, a także posiada umiejętności, których nie dostrzegła u innych osób. Dodatkowo wciąż towarzyszy jej przeczucie, że jak nikt inny, ona właśnie nie pasuje do świata, w którym przyszło jej żyć. Z czasem zaczyna dostrzegać dziwne rzeczy, które się wokół niej dzieją. Gdy dowiaduje się o swoim pochodzeniu, dziewczyna podejmuje decyzję. Ale czy będzie ona dobra? Zwłaszcza, że kroczy za nią Pryderi, Bóg Ciemności, który ma wobec niej niecne zamiary. Jaki będzie finał tej historii?

Niby zapowiada się dość ciekawie. Współczesny świat, mitologia, mieszanka wybuchowa, ale mogłoby być interesująco, gdyby autorka akcję przeniosła do Partholonu, jak w pierwszej części "W kręgu mocy Partholonu", a nie usadowiła jej w Oklahomie, która jest tak samo bezbarwna, jak postacie występujące w tej książce. Większa część historii miała miejsce właśnie w tym mieście, a tylko niekiedy autorka powracała do mitologicznego świata, aby przybliżyć bohaterce jej pochodzenie. Niestety ten zabieg nie spotkał się z moim entuzjazmem, gdyż zdecydowanie lepiej czytało mi się o mitologicznym Partholonie, niż współczesnej Oklahomie. To o tym pierwszym P.C. Cast ciekawiej pisze, barwniej, z zainteresowaniem. 

Bohaterów w powieści jest sporo tylko nie wyróżniają się niczym szczególnym, więc nie zapadają w pamięć. Trudno było mi także utożsamić się z Morrigan, bądź chociaż polubić, tak odrobinkę. Niestety główna bohaterka nie była jakaś oryginalna, nie wyróżniała się na tle swoich rówieśników (pomijając wspomnienie, że posiada magiczne moce, bo o tym było niewiele). Autorka przedstawiła ją zwyczajnie, wręcz bezbarwnie. Żadnego temperamentu, indywidualnych cech, które by mogły zainteresować czytelnika. To samo miało miejsce w przypadku pozostałych postaci występujących w książce. Opisy, wydarzenia, tego także mi zabrakło. Tom pierwszy "Urodzonej bogini" wręcz mnie rozczarował. Liczyłam na emocjonującą lekturę, tak jak podczas czytania "Wybranki bogów" i "Powrotu bogini", a otrzymałam coś przeciętnego. Nie na to liczyłam. Zbyt mało się tu działo, zbyt cicho, jak na tak wielkie możliwości w temacie. Potencjał był, przynajmniej dobrze się zapowiadało. 

Niestety mam wrażenie, że autorka osiadła na laurach i nie ma najmniejszej ochoty wykazać czegoś więcej. To tak, jakby napisała kolejne części tylko po to, aby zgarnąć pieniądze, bo wie, że sporo ludzi sięgnie po kontynuacje tylko po to, aby nie pozostawić rozpoczętej serii niedoczytanej. Być może tak właśnie jest? Liczę, że w drugim tomie historia okaże się wciągająca oraz będzie działo się dużo więcej. Warto dodać, że "Urodzoną boginię" można przeczytać bez znajomości poprzednich części o losach jej matki, ponieważ P.C. Cast na początku przypomina w skrócie co działo się w przeszłości. To dobry zabieg, który pozwoli przypomnieć czytelnikom, co miało miejsce poprzednio, a nowym w rozeznaniu się w fabule. 


39 komentarzy:

  1. Ja raczej nie skuszę się jednak na żadną część :) Nie ciągnie mnie do książek tej autorki kompletnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli nie sięgniesz po tę to zrobisz dobrze. Jak po poprzednie to nie wiem... Mi się bardzo podobała zwłaszcza "Wybranka bogów". ;)

      Usuń
  2. Nie znam pierwszego tomu, ale dobrze, że "Urodzoną boginię" można przeczytać bez znajomości poprzednich części, tylko z drugiej strony martwi mnie to, że autorka spoczęła na laurach i w pisaniu kontynuacji nie wysiliła się zbytnio. W takim razie chyba jednak nie pokuszę się o ten cykl tym bardziej, że na najbliższe tygodnie mam już co czytać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaczęłam czytać drugą część "Urodzonej bogini" i w zasadzie jest lepsza. W sumie można przeczytać "Wybrankę bogów" i "Powrót bogini" bez "Urodzonej bogini". Bo w zasadzie historia Morrigan jest zupełnie inną historią.

      Usuń
    2. To może tak zrobię, że przeczytam poprzednie tomy bez "Urodzonej bogini".

      Usuń
    3. Tamte powinny Ci się spodobać. Chociaż te też możesz, a nuż Tobie przypadną do gustu? Nie pierwszy raz tak było ;)

      Usuń
  3. Należę właśnie do tych osób, które nie czytały poprzednich części więc cieszę się, że autorka przypomina co się działo wcześniej. Mam tę książkę na półce i przeczytam . Tylko kolejna negatywna recenzja sprawia, że trochę się boje co tam zastanę. Dobre jest to , że teraz już przynajmniej wiem czego się mniej więcej spodziewać .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Druga część zapowiada się lepiej, ale jeszcze nie powiem, czy tak jest do samego końca. Tak czy siak, historia Morrigan jest inną historią, więc nawet bez przybliżenia wcześniejszych zdarzeń można się połapać w fabule.

      Usuń
  4. Wolałabym jednak zacząć od początku cały cykl. Dobrze jednak, że we wstępie czytelnik ma szansę poznać wcześniejsze losy bohaterów. Obecnie nie mam w planach tego cyklu, ale może w przyszłości zajrzę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To już zależy od Ciebie. Jeżeli się skusisz na czytanie cyklu od początku to świetnie. Jak od powyższego tomu to możesz się nieco rozczarować.

      Usuń
  5. Hm... sama nie wiem co myśleć o tej książce. Chyba spróbuję ją zdobyć i przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A czytałaś pierwsze części tej serii? Jak nie to koniecznie przeczytaj! :)

      Usuń
  6. No a cóż się dziwić, że pani Cast ma taką, a nie inną opinię. Wystarczy spojrzeć na serię Domu Nocy, która leci na ilość, a nie na jakość. ;)
    A co do tych książek, które pani Cast piszę bez córki to muszę powiedzieć, że jeszcze ich nie czytałam i nie wyrobiłam sobie zdania na temat jej pracy solo. Mam w planach te książki i być może kiedyś zdołam je pochwycić.
    Pozdrawiam. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zauważyłam, że w przypadku "W kręgu mocy Partholonu" też zaczyna lecieć na ilość, nie jakość. Seria mogłaby się skończyć na 4 książkach, ale nie, lepiej napisać kolejne słabe... Ale przeczytaj i wyrób własne zdanie :)

      Usuń
  7. Ja czytałam tylko "W kręgu mocy Partholonu". Po te części nie mam zamiaru sięgnąć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A te to w zasadzie kontynuacja tej serii. Ale zrobisz, jak uważasz. :))

      Usuń
  8. Przeczytałam 2 tomy Domu Nocy - o dziwo II tom okazał się lepszy od pierwszego :) Jednak jakoś nie ciągnie mnie do innych książek tej autorki, może kiedyś, ale nie sądzę.
    Pozdrawiam :)
    izkalysa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Różnie to w końcu bywa. Jedna autorka ma lepsze i gorsze pozycje.

      Usuń
  9. Ten tego no... Nie dla mnie jakby. ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Przeczytałam już chyba z milion recenzji książek tej autorki, ale sama jeszcze po jej twórczość nie sięgnęłam :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Trzeba będzie dorwać pierwszą część:))

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja chyba nawet nie kojarze autorki i jej książek. Z serii na razie rezygnuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziwię się, że nie kojarzysz, bo spory szum wokół siebie robi ;)

      Usuń
  13. z pół roku temu był ogromny szał na tę serię, ale tak jak wtedy, również i teraz mnie ona nie przekonuje. za dużo fantasy się już na czytałam, a kiedy nie chce się autorowi wprowadzać do fabuły nic nowego, to tym większym łukiem go omijam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Była premiera to był szał, z każdą kolejną częścią jest coraz mniejszy. Tylko wytrwali czytają dalej, że tak powiem.

      Usuń
  14. Tym razem wydaje mi się, że jestem za stara na takie historie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przy tej części to samo odczucie mi towarzyszyło...

      Usuń
  15. eM kiedyś próbowała przeżyć pierwszą część innej serii tej autorki, to był chyba "Dom Nocy".
    Oczywiście eM poległa, więc jakoś eM sceptycznie do niej podchodzi.
    Chociaż seria którą czytałaś to tak jakby spojrzeć na okładkę to nawet całkiem całkiem się zapowiadała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem Ci eM, że ta seria ma bardzo piękne okładki! Ale polecam przeczytać na pewno "Wybrankę bogów" dwie części. Potem jak chcesz to sięgnij po "Powrót bogini", a dopiero na końcu po "Urodzoną boginię", chociaż tę odradzam, tak szczerze mówiąc.

      Usuń
  16. Czytałam, ale nie doczytałam... nie dla mnie.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za przeczytanie wpisu. Będzie mi bardzo miło, gdy podzielisz się swoimi wrażeniami ;)

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia