sobota, 11 stycznia 2014

"Hania" Henryk Sienkiewicz


Jako uczennica gimnazjum czy liceum dość sceptycznie podchodziłam do lektur szkolnych. Owszem, wszystkie obowiązkowe czytałam (dobrze, przez "Krzyżaków" nie przebrnęłam, ale "Potop" mnie pochłonął!) i część naprawdę mi się spodobała to mimo wszystko szło mi dość opornie. Dlaczego? Chyba nikt nie ma satysfakcji z czynności, którą wykonuje pod przymusem. Ale obiecałam sobie, że gdy tylko zdam maturę to zacznę czytać dzieła pisarzy, których miałam okazję poznać w szkole. Jednak bardzo szybko zapomniałam o tym postanowieniu. Ale jakaś wyższa siła czuwała nade mną i podsunęła mi pewną stronę z e-bookami. A, że nie stronię od tej formy przekazu treści to pobuszowałam troszkę i znalazłam kilka perełek, o których do tej pory nie słyszałam. Tak trafiłam na "Hanię" Sienkiewicza.

"Hania" jest nowelką, która wchodzi w skład tzw. "małej trylogii" Henryka Sienkiewicza. Według kolejności stanowi drugą część, a poza nią napisane zostały "Stary sługa" i "Mirza". Dowiedziałam się o tym dopiero po przeczytaniu noweli i mogę poświadczyć, że można czytać je bez znajomości pozostałych. Chociaż znając Sienkiewicza, aby mieć pełen obraz i zrozumieć niektóre sytuacje należałoby przeczytać całą trylogię. Kiedyś zrobię to na pewno, dziś skupmy się na "Hani".

Narratorem jest Henryk, szesnastoletni zamożny szlachcic, który otrzymał pod opiekę niewiele młodszą od niego dziewczynkę o imieniu Hania, wnuczkę zmarłego służącego. Młodzieniec wczuł się w rolę i nie chciał z niej wyjść ani na chwilę. Próbował wprowadzić w domu nowe zwyczaje, między innymi to, iż dziewczynka będzie siedziała ze wszystkimi przy stole, a nie jak do tej pory tylko usługiwała. Sprawy zaczynają się komplikować, gdy Henryk zdaje sobie sprawę, że nie łączy go z Hanną czysta relacja, jak do tej pory sądził. Jego przyjaźń i dobre imię zostały wystawione na próbę.

"Hanię" pochłonęłam raz dwa, a moimi jedynymi przerywnikami było spoglądanie przez szybę pociągu, czy aby nie przegapiłam swojej stacji docelowej. Historia Henryka i Hani, a także ich przyjaciela Mirzy wciągnęła mnie i nie pozwoliła odejść od niej ani na chwilę. Narracja pierwszoosobowa była dobrym pomysłem, ponieważ dowiadujemy się, jakie myśli kłębią się w głowie młodego szlachcica i mamy jako tako ogląd na to, jak jego tok myślenia zmieniał się z dnia na dzień. To jest cenna uwaga w odbiorze tej nowelki. Dobrym zabiegiem byłoby przedstawienie sytuacji, w jakiej młodzi ludzie się znaleźli, z perspektywy córki służącego, która chcąc czy nie chcąc znalazła się w samym środku tych wydarzeń. Czytając historię nakreśloną lekkim piórem Sienkiewicza (tak, tak, ja też się zdziwiłam, że Sienkiewicz może tak lekko i subtelnie pisać!) czułam się, jakbym oglądała dobry film akcji. Zwroty tutaj były częste, niekiedy lekkie, innym razem gwałtowne i niespodziewane. 

Jestem pod wrażeniem, jak wiele można zawrzeć na kilku stronach. Henryk Sienkiewicz pokazał się ze strony dobrego obserwatora i wnikliwego psychologa. Na kartach tej noweli pokazał przebieg dojrzewania, sprawy z nią związane, siłę przyjaźni, pierwsze miłości, wzloty i upadki. Dojrzałe słownictwo, subtelne opisy, ale jednocześnie treść zrównoważona. Miszmasz, który zasługuje na dużą uwagę ze strony młodego czytelnika, jak i tego starszego. Nie należy bać się dawnych pisarzy, ich sposobu pisania, kreowania świata. W gruncie rzeczy to też byli młodzi ludzie, też przeżywali te same uczucia, targały nimi te same emocje. Tylko zmieniły się okoliczności i czasy. Osobiście tym utworem przekonałam się do sięgania po starsze pozycje, te mało znane, ale za to bardzo wartościowe i będę polecała przy każdej okazji!


Hania [Henryk Sienkiewicz]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

12 komentarzy:

  1. Nie słyszałam nigdy o ,,Hani'', ale może to dlatego, że w czasach szkolnych stroniłam od czytania i dawnych pisarzy, nawet lektury omijałam szerokim łukiem. Strasznie nie lubiłam robić czegoś pod przymusem i tak mi to zostało do dzisiaj. Co do Sienkiewicza nie czuje się na siłach zmierzyć z jego twórczością, bo wydaje mi się, że pisze tak nieco górnolotnie a ja jestem prosta dziewczyna i lubię przysłowiową ,,kawę na ławę''.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W zasadzie jest tu jak "kawa na ławę(ławie?)". Może kiedyś się przekonasz do Sienkiewicza. Jak ja ;)

      Usuń
    2. W takim razie spróbuje. Popytam się w bibliotece o tę książkę i przejrzę początkowe fragmenty, to wtedy będę wiedziała, czy mi odpowiada styl Sienkiewicza, czy tez nie.

      Usuń
    3. W sumie to jest krótka nowelka, więc czasu dużo nie stracisz. Ale możesz zacząć od pierwszego tomu tej małej trylogii. Ja zaczęłam od drugiego, co jak widać, nie ma znaczenia ogromnego :D

      Usuń
  2. Czytałam tę nowelkową trylogię mnóstwo lat temu i jak Ty teraz byłam pod jej dużym wrażeniem. Nawet chyba mam w domu .
    Napisałam do Ciebie w sprawie książek, które chciałabym od Ciebie kupić..
    Bardzo ładnie się u Ciebie zrobiło. Szkoda, że ja tak nie potrafię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, już odczytuję wiadomość :)
      I dziękuję za miłe słowo. To jeszcze nie to, co bym chciała, jak chciała itd.

      Usuń
  3. Nie licząc ,,Granicy" Nałkowskiej, nie spotkałam się z lekturą szkolną, która by mi się nie spodobała. Dzięki temu chętnie sięgam teraz po klasyków literatury bo wiem, że warto. Dużo zależy od nauczyciela. Kiepski polonista potrafi obrzydzić nawet ,,Dżumę" i Bułhakowa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda. "Dżuma" i mi się bardzo podobała. Chętnie bym do niej wróciła za kilka lat, a Bułhakowa muszę doczytać. :)

      Usuń
  4. Też nie lubię czytać pod przymusem i w liceum po prostu nie czytałam lektur (dopiero po te wojenne sięgnęłam). A "Hanią" bardzo mnie zainteresowałaś, więc może któregoś dnia się z nią zapoznam. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapoznaj! Zwłaszcza, że nie jest obszerna, więc szybko Ci z nią pójdzie i nie będziesz miała poczucia straconego czasu, jeżeli nie przypadnie Ci do gustu. :)

      Usuń
  5. Nie czytałam tej noweli Sienkiewicza. Już dawno się przekonałam, że zajrzenie do starszych książek jest naprawdę dobra alternatywą. Bardzo dobra recenzja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Recenzją bym tego nie nazwała, ale dziękuję za miłe słowo :)
      Ja się właśnie przekonuję. Może nie tyle do starszych książek, bo to, czy jest nowa czy stara nie ma dla mnie znaczenia, jeżeli jest ciekawa. Ale przekonuję się do autorów, którzy w szkole byli przeważnie "znienawidzeni".

      Usuń

Dziękuję za przeczytanie wpisu. Będzie mi bardzo miło, gdy podzielisz się swoimi wrażeniami ;)

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia