czwartek, 16 stycznia 2014

"Mistrz" Katarzyna Michalak


Po przeczytaniu erotyka Katarzyny Michalak naszła mnie pewna myśl. Tak bloggerzy narzekali na trylogię o Greyu, że mało ciekawa, że sceny erotyczne się powtarzają, że jest napisana bez dobrego smaku i tak dalej. Zastanawiam się, dlaczego nikt z takim rozmachem nie napisał również o polskiej odpowiedzi, jaką jest "Mistrz". Choć fabuła jest nieco inna to pozostałe aspekty wyjątkowo się zgadzają. Na początku myślałam, że jeżeli zostanie napisana polska odpowiedź, będzie ona intrygująca, z dobrym smakiem, po prostu będzie dobrze reprezentowała nasz kraj. Ale otrzymałam nie to, co chciałam. Miałam okazję trzymać w ręce nieco zmienioną historię Greya, która w żaden sposób nie reprezentuje polskiego czytelnictwa. Tfu, godnie nie reprezentuje, bo jakiś tam poziom ma, ale nie taki, jaki powinien być. Ale to tylko moje subiektywne zdanie...

Fabułę raczej już większość z Was zna, ale gdyby trafiły się osoby, które nie miały styczności z tą powieścią to pokrótce ją zaprezentuję. Sonia wraca z zajęć aerobiku i jak na złość zapomniała plecaka, następnie taksówka, którą jechała zepsuła się w połowie drogi, a trasa, którą musiała przebyć nie była zbyt bezpieczna. Właśnie przechodziła podziemnym przejściem, gdy nagle wypadki potoczyły się bardzo szybko. Była świadkiem pościgu, samobójstwa i na dodatek wciągnięto ją w sprawę jako jedną z podejrzanych do zamachu na cypryjską mafię. Sonia trafia na Cypr do VillaRosy, która staje się być dla niej luksusowym więzieniem.

Kogo znajdziemy w tej powieści? Dziewicę Sonię, która robi z siebie wielką histeryczkę, zamiast spokojnie i rzeczowo odpowiadać na pytania, po czym zakochuje się w gangsterze i stroi fochy jak kilkuletnie dziecko, bo jej wybranek upatrzył sobie Angelikę. A cóż to za kobieta z tej Angeliki? Pozbawiona skrupułów maniaczka seksu, która wszystkim z dużym przyrodzeniem zrobi tak zwanego loda i nie ma znaczenia, czy zna tego człowieka, czy ktoś jest świadkiem jej zabaw z tymczasowym partnerem. Już w prologu jesteśmy świadkami, jak dziewczyna zadowala swojego zleceniodawcę ustami i nie stroni od dwuznacznych propozycji. Mamy do czynienia z szefem mafii, Raulem de Luca, który jest bezwzględnym i chłodnym człowiekiem, pozbawionym wszelkich uczuć, aż do czasu, kiedy na jego drodze staje nietykalna Sonia i wszystko zmienia się jak za sprawą magicznego zaklęcia. Mamy lekarza Pawła, który stoi u boku swego przyjaciela, rzetelnie wykonując swoje obowiązki i choć nie jest obojętny na urok kobiet, jakie znajdują się pod dachem VillaRosy to wie, że nie może sobie pozwolić na chwilę zapomnienia. To jedyna postać, która wzbudziła we mnie emocje inne poza irytacją. Oczywiście mamy jeszcze okazję poznać Vincenta, przybranego brata Raula, Stanleya i innych tego typu osobistości, ale żadna z nich nie wyróżnia się na tyle, by warto było o nich cokolwiek wspominać. Nie oznacza to, że Sonia, Angelika, Raul to bohaterowie dobrze wykreowani, z którymi aż chciałoby się mieć do czynienia. Nie! Moim zdaniem, jedyną postacią, którą udało się Michalak stworzyć jest Paweł. I nie dlatego, że wydaje się być taki idealny. Nie, nie jest taki, ale co ja Wam będę wszystko zdradzać...

Fabuła sama w sobie też jest kiepska. Może inaczej. Pomysł na fabułę był i to całkiem niezły, zwłaszcza na powieść sensacyjną by się nadawał, gdyby autorka nie zepsuła go i nie wprowadziła niewyżytej seksualnie Angeliki do powieści. "Sceny opisujące zbliżenia bohaterów, rozgrzeją zmysły niejednej czytelniczki, a dynamicznie rozwijająca się akcja zapewnia wspaniałą rozrywkę. Książka gwarantuje również szereg wzruszeń oraz pobudza do refleksji nad zawiłościami ludzkiego losu" tak można wyczytać na blogu Katarzyny Michalak. Rozgrzeją zmysły? Chyba pobudzą irytację, wywołają śmiech, spowodują, że czytelnik przez większą część książki będzie się nudził. Tak, tak. Nie jestem jakąś wymagającą czytelniczką powieści erotycznych, ale sporo książek o takiej tematyce się naczytałam i opisy były subtelniejsze, a na pewno działały na zmysły. Autorka w tym wypadku się nie popisała. Bardzo mało było tutaj jakiejkolwiek subtelności w opisie, w samym zbliżeniu. Czytałam o tym, jak Vincent brał siłą Angelikę, jak ona robiła loda swojemu pracodawcy, jak próbowała dobrać się do zawartości bokserek Raula. Brzmi tak sucho, nieco wulgarnie, ale na pewno niezachęcająco? Tak właśnie było. Dynamicznie rozwijająca się akcja? Powiedzcie mi, gdzie tutaj w ogóle takowa jest? Czytając "Mistrza" miałam wrażenie, że słucham suchej relacji z tego, co się działo. Bez emocji, bez zwrotów akcji, bez tej dynamiki. Pobudza do refleksji? Kogo? Mnie? Jedynie o czym pomyślałam po skończeniu "Mistrza" to to, żeby rozważniej sięgać po tego typu książki, a na pewno nie ufać zapowiedziom, jeżeli chodzi o twórczość Michalak dla dorosłych.

Nie, nie miała to być w zasadzie recenzja. Nie miałam na celu pojechania po tej książce całkowicie. Ale po prostu nie mogę patrzeć na to, jak książki na tak niskim poziomie są pisane przez naszych rodzimych autorów i otrzymują miano bestsellerów. Nie każdy nadaje się do pisania erotyków, powiedzmy to głośno. Katarzyna Michalak nie napisała powieści dobrej. Napisała na bliźniaczo podobnym poziomie co E. L. James, tylko zarys fabuły nieco się różni. Może nie byłabym aż tak niezadowolona z lektury, gdyby nie to, że spodziewałam się czegoś innego. Czegoś naprawdę dobrego, zwłaszcza po takiej reklamie i tylu pozytywnych, wręcz wychwalanych recenzjach. Miałam wrażenie, że w książce każdy z każdym uprawia seks, bądź próbuje do tego dopuścić. A nie spodobało mi się to. Po Katarzynie Michalak oczekiwałam czegoś subtelnego, odważnego, ale bez przesady w tę drugą stronę. Spodziewałam się, że opisy będą odważne, ale napisane ciekawie, w końcu język polski jest piękną mową i ma w swoim zbiorze wiele synonimów. No cóż, zawiodłam się tak, jak dawno nie miało to miejsca. Autorce zdecydowanie lepiej wychodzi pisanie cukierkowych powiastek dla kobiet. Ale jeżeli macie ochotę przeczytać "Mistrza", tak dla eksperymentu, to proszę bardzo. Ale miejcie świadomość, że nie jest to mistrzowska powieść, ją się po prostu szybko czyta.
Mistrz [Katarzyna Michalak]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

66 komentarzy:

  1. Po tym słynnym Greyu unikam tzw. erotyków - czy to zagranicznych, czy to polskich, więc i po "Mistrza" pewnie nie sięgnę. Tak myślałam, że nie jest to dobra książka - te wszystkie pochlebne opinie na jej temat wydały mi się podejrzane. Michalak ma dużo fanek i pewnie część z nich nie ma serca ocenić niżej jej powieści erotycznej albo po prostu uwielbia jej styl niezależnie od gatunku, w jakim on się pojawia. Albo lubi te tzw. erotyki, no ;). Ja tam na razie do prozy Michalak się nie pcham - mam przeczucie, że mnie ona rozczaruje; może kiedyś się przekonam, jak będzie.
    P.S. Może wyjdę na wredną, ale lubię czytać negatywne, nasączone sarkazmem i humorem recenzje, więc ta powyższa jest jak najbardziej na... plus :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo ;)
      Ja tam niekiedy sięgnę po powieści Michalak, ale ta zdecydowanie jest jedną z gorszych w jej twórczości, jakie do tej pory przeczytałam. Innym może się podobać, jasne. W końcu mamy różne gusta.

      Usuń
  2. Cóż, do tej książki, podobnie jak do innych o tematyce erotycznej tworzonych po sukcesie Greya jakoś mnie nie ciągnęło i widzę, że dobrze. Imiona bohaterów trochę jak z taniego romansu :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje skojarzenie było takie samo! No, ale nie chciałam być już aż taka wredna. ;) Ja czytałam sporo tego typu książek, ale ta jest zdecydowanie jedną z gorszych...

      Usuń
  3. Wydaje mi się, że napisanie dobrej sceny erotycznej jest diabelnie trudne, bo łatwo popaść w przesadę, a wtedy wychodzi karykaturalnie, śmiesznie, dziwnie wręcz. Najwyraźniej autorkę to zadanie przerosło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, czy przerosło, skoro wydała drugą książkę tego typu. Owszem, jest trudne, ale wystarczyłoby napisać coś... bardziej wiarygodnego, albo chociaż z lepszym smakiem. A nie wciąż powtarzać, jak to Angelika zrobiła loda temu, temu, temu, temu. Może i bym się tego aż tak nie czepiała, gdyby nie była reklamowana jako zmysłowa, jak to sama autorka w którymś poście u siebie pisała, że jest.

      Usuń
    2. Widocznie autorce podoba się to, co stworzyła i najwyraźniej ma spore grono czytelniczek (a wiem, że ma), które chętnie przeczytały tom pierwszy i równie chętnie sięgną po kontynuację.

      Widocznie robienie loda jest zmysłowe. Co my tam wiemy, niewiniątka. :P

      Usuń
    3. Pewnie, każdy autor ma swoje grono czytelników i każdy uważa swoje dzieło za dobre. Część przyjmie krytykę i postara się poprawić błędy a inni nie. Masz rację :)

      Ha, może rzeczywiście się nie znam albo mam inne pojęcie zmysłowości :P

      Usuń
  4. recenzja bardzo dobra, popieram, czekałam na Twoją opinię dosyć długo, ale cieszę się, że jesteś szczera w tym, co robisz ;)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet byłam zdecydowana wcale jej nie czytać. Ale jakoś tak przedwczoraj przeglądałam swój czytnik i zobaczyłam, że go mam. A, że biorę udział w wyzwaniu "Grunt to okładka" i ta pasowała, więc zaczęłam czytać. Teraz żałuję... Na szczęście spędziłam tylko dwa wieczory, nawet nie całe, nad tą książką.

      Usuń
  5. Czytałam i jest to moja pierwsza książka tej autorki - podobała mi się :) Pozycja godna uwagi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze, że chociaż Tobie książka przypadła do gustu. Widocznie mamy zupełnie inne upodobania czytelnicze, stąd różnice w odbiorze. :)

      Usuń
  6. To była dla mnie najgorsza książka 2013 roku. Dałam jej notę najniższą z możliwych. Plusem było to, że naprawdę szybko się czytało. I masz rację - postać Pawła była wykreowana najlepiej. A co powiesz o zakończeniu? ;)

    Swoją drogą - przeczytałam i nadal po "Mistrzu" nie rozumiem fenomenu popularności książek tej pani. Czy naprawdę aż tyle much nie może się mylić? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślałam, że zaczęłam ciekawie ten nowy rok, a tu proszę... Ale i takie kiepskie książki są nam potrzebne! Po to, by jeszcze bardziej doceniać te dobre :)
      Zakończenie... W sumie nie spodziewałam się tego. Myślałam, że Paweł ma więcej oleju w głowie. No, ale Sonia od początku wydawała mi się być taka hm... rozpieszczona. Tak wiem, że nie ma rodziców, ale to przeświadczenie, że wszystko musi mieć, co chce i zrobi wszystko, by było jej wygodnie, nie opuszczało mnie do samego końca, a jeszcze potwierdziło.

      Usuń
    2. Mnie ten słodki happy end zemdlił ;)

      Usuń
    3. Ciekawiej by było, jakby i Sonię uśmiercono. Ale tego autorka przecież nie zrobi. Tendencja do pisania happy endów głęboko się w niej zakorzeniła. :)

      Usuń
  7. Moje zdanie na temat tej książki jest zupełnie inne. Ja byłam nią zachwycona i swoje opinii też nie zmienię. Widocznie takie niszowe erotyki do mnie ,,trafiają'' ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na początku zastrzegłam, że to moje subiektywne zdanie. Nie oceniam ludzi, którym ta książka akurat się spodobała, bo przecież każdy ma inne upodobania czytelnicze i oczekiwania względem konkretnej pozycji. Ale cieszę się, że Tobie przypadła do gustu i się nie rozczarowałaś. :)

      Usuń
    2. A ja żałuje, że tobie nie przypadła do gustu, ale widać ile osób, tyle opinii. Ja jednak jestem pod wrażeniem twojej recenzji, bo szczerze uzasadniasz, co ci się nie podoba a nie mieszasz z błotem bez podania przyczyny, jak to lubią robić niektórzy.

      Usuń
    3. Nie chciałam, by wyszło, że mieszam książkę z błotem, więc starałam się nieco uzasadnić. Pewnie i tak ktoś się przyczepi i po części będzie miał rację, ale tak czy siak, za dużo we mnie złych emocji po jej przeczytaniu, by moja opinia była taka... czysto obiektywna. ;)

      Usuń
  8. Ja w ogóle po erotyki nie sięgam...Nie moje klimaty. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może to dobrze? W końcu nie możemy wszyscy czytać tego samego. :) Rok temu zaczęłam swoją przygodę z tego typu powieściami i były lepsze i gorsze, ta niestety należy do tej drugiej kategorii.

      Usuń
  9. Nie czytałam Gray'a, więc jako takiego porównania nie mam, co tam, ja w ogóle czytam mało erotyków, dlatego w tym temacie jestem totalnym laikiem. "Mistrza" przeczytałam z czystej ciekawości i co?, ano to, że zgadzam się z Twoją opinią, to kiepska książka, szalenie infantylna, a o bohaterach szkoda słów, ale mnie się podobała. W sumie sama jestem w szoku, ale naprawdę dobrze mi się ją czytało, nie wiem czym było to spowodowane. Może po prostu byłam przeładowana pracą, a tego typu powieść, nad którą nie musiałam się skupiać, pozwoliła mi odetchnąć, licho wie, ale mimo tego że jestem świadoma jej wad, to jednak lektura ta nie zamęczyła mnie :-) Co więcej, powieść ta stoi sobie u mnie na półce i sezonowo trafia w różne ręce, nawet męski, i muszę powiedzieć, że wszyscy są "Mistrzem" zachwycenie, dlatego pytanie, jak to z tą książką jest? Bo jednak coś w niej jest skoro i młodszym, i starszym dostarcza radości czytania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z "Mistrzem" jest jak z Greyem, albo się go lubi albo nie. Ile ludzi tyle opinii. To prawda, trzeba przyznać rację, że co jak co, ale tę powieść czyta się bardzo szybko i nie trzeba przy niej wiele myśleć. Jako taki "odmóżdżacz" jest dobra. Ale jednak oczekiwałam czegoś więcej, zwłaszcza po tak wielkiej reklamie i zapewnieniach wydawcy i autorki, że jest zmysłowa, skłania do refleksji i tak dalej. Tego niestety nie otrzymałam i dlatego nie potrafiłam wybronić tej powieści.

      Usuń
  10. Ja ogólnie erotyków nie czytam i czasami się zastanawiam co kieruje autorkami, które w ostatnich miesiącach tak masowo je produkują i czytelniczkami, że tak namiętnie je wykupują i czytają xd Osobiście strasznie mnie odpycha taka literatura, a Katarzyna Michalak również należy do tych pisarek, które sięgam z obawą zalania morzem wszechobecnej słodyczy. Także "Mistrzowi" na pewno podziękuję ;))
    Ale recenzja zacna :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja liczyłam, że tutaj tego lukru nie było. Ale trochę się go tu znalazło. Wydaje mi się, że coraz więcej osób pisze tego typu książki, bo wiedzą, że się sprzedadzą. James odniosła sukces, widocznie na rynku brakowało tego typu powieści. Owszem, jakieś były, w zwyczajnych obyczajówkach też można było odnaleźć mocniejsze sceny, ale widocznie było zapotrzebowanie na ten konkretny gatunek. To tak samo, jak z modą na wampiry czy wilkołaki. Taka sama zależność. Był pomysł, sprzedał się to trzeba to wykorzystać.
      Dziękuję bardzo ;)

      Usuń
  11. Recenzja - cud miód :D
    Katarzynę Michalak postanowiłam omijać szerokim łukiem, gdy znalazłam w internecie analizę "Bezdomnej" - głupota na głupocie głupotą pokryta. Ta pani napisała erotyk? Nie, nie, nie, podziękuję.
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też widziałam tę analizę "Bezdomnej" i muszę się z nią zgodzić. Niestety mało przygotowała się do tamtej pozycji. Chociaż rozumiem to, że chciała napisać coś, co mogłoby niektórym pomóc. Chciała także sprawić, by niektóre sprawy stały się głośniejsze. Tylko... Nie zawsze wychodzi tak, jakby się chciało.

      Usuń
  12. Zastanawiałam się czy przy najbliższej okazji nie sięgnąć po tę książkę, ale po twojej recenzji raczej już tego nie zrobię. Dzięki za uprzedzenie, przynajmniej nie stracę czasu. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak bardzo chcesz to pewnie, śmiało sięgaj i sama się przekonaj, czy warto było stracić czas, czy nie. ;) Nie będę zmuszała.

      Usuń
  13. A mnie akurat "Mistrz" się podobał. W porównaniu do Greya to właśnie miał akcję (ktoś kogoś porwał, ktoś coś wysadził w powietrze, ktoś był bliski śmierci, cokolwiek) - w Greyu był tylko seks. I to słaby. Już pisałam u siebie, że Katarzyna Michalak na światku przestępczym zna się tak dobrze jak ja, czyli wcale, ale w "Mistrz" w porównaniu do Greya jest arcydziełem ;)
    Ale ja z kolei tych wszystkich roków w poziomkach i jagódkach nie mogę zdzierżyć, więc każdy ma swoje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak. Każdy ma swoje. :)
      Coś było, ale brakowało tej dynamiczności, o której pisano wszem i wobec. Brakowało tych zwrotów akcji. Może coś się działo, owszem. Ale rzadko, no i jednak nim zaczęło to się skończyło. Przynajmniej takie moje zdanie. Może gdyby była reklamowana nieco inaczej, miałabym inne oczekiwania i tak bym się nie rozczarowała? ;)

      Usuń
  14. Kocham Cię za ten tekst! Jest w niej wszystko to co uważam na temat tej książki. Gniot jakiś mało, a Greya w niej tyle co nic. I jeszcze nazywanie części ciała płcią. Hahaha! No ale p. Michalak to akurat bardzo lubi. Erotyk z tej powieści jak ze mnie mistrz w biegach przez płotki, a scena na koniu mnie wręcz powaliła. No ale rozumiem też, że niektórym mogła się podobać. Tak jak napisałaś. Ilu ludzi, tyle opinii.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Scena na koniu również i mnie powaliła na kolana i nawet powiedziałam na głos "serio? ja chyba śnię!", co nigdy mi się nie zdarza. Racja, nazywanie części ciała płcią początkowo było śmieszne, nawet bardzo (ciekawe jakby brzmiało nazywanie płci waginą? "ale ładna wagina poszła" itd.), ale później zaczęło irytować. Autorka potrafiła napisać, że Angelika robiła facetom loda, ale nie potrafiła nazwać części ciała kobiety. Już nawet "ich męskość" lepiej brzmi niż kobiecy odpowiednik "płeć". Ale racja, książka mogła się podobać innym i jak widać, miało to miejsce. Tak samo będzie z "Czarnym Księciem". :)

      Usuń
  15. Super tekst, czasami czytając na blogach recenzje książek Michalak mam wrażenie, że ich autorki niejako z konieczności wychwalają Michalak, Bo jest popularna i ma duże grono fanek. Ty szczerze opisałaś swoje odczucia i wyszło świetnie :) Ja nie spodziewam się po książkach tej pisarki wrażeń literackich czy świetnie wykreowanych bohaterów, dlatego nie jestem zaskoczona słabym poziomem "Mistrza" Ot, powieść ma się czytać szybko i dość przyjemnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko będąc zniesmaczoną takimi opisami nie uważam, że czytało się przyjemnie. To, że autorka pisze jak pisze to wiem. Ale niekiedy mam wrażenie, że czytałam inną książkę niż jej fanki :D Zdecydowanie lepiej idzie jej pisanie w serii owocowej czy z kokardką. Już nawet "Gra o Ferrin" moim zdaniem była lepiej napisana (nie o fabułę chodzi a o styl, język, posługiwanie się słowem) a to przecież jej debiut był. Nawet w tamtej lepiej były opisane zbliżenia i części ciała ;)

      Usuń
    2. Rozumiem, nie czytałam innych książek Michalak niż Sklepik z niespodzianką, ale wydaje mi się, że właśnie na takim rodzaju literatury autorka powinna poprzestać. Jakoś mam wrażenie, że wszelkie poważne tematy albo erotyki to nie jej działka po prostu.

      Usuń
    3. Ale tak to jest, jak autor próbuje się "rozwijać". Szkoda tylko, że zamiast polepszać swój warsztat pisarski łapie wszystkie inne tematy, schematy i motywy, które się sprzedały i próbuje na tym zarobić. Może tak nie jest, ale trudno mi w to uwierzyć, bo widzę, co widzę...

      Usuń
    4. Pani Michalak wydaje średnio 3 książki rocznie, więc nie dziwi, że nie są one dopracowane.

      Usuń
    5. To prawda, pisząc tak często, tak szybko i tak intensywnie (ehe...) można być wyrozumiałym. Ale nie jestem. Okej, rozumiem, że jest popyt na nią i w ogóle. Ma te swoje pięć minut i próbuje jak najwięcej z nich skorzystać. Ale bez przesady... Ale skoro ludzie czytają to ma po co pisać, ma swój target.

      Usuń
  16. Jesteś jedną z niewielu osób, które tak negatywnie napisały o tej książce. Nie czytałam, więc się po prostu nie wypowiadam. Ale szanuję Twoje zdanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. A czy jedną z niewielu? Nie sądzę. Częściej natykam się na negatywne recenzje. Owszem, tych pozytywnych było sporo, ale bliżej premiery. Tak przynajmniej zaobserwowałam.

      Usuń
  17. W stosunku do erotyków jestem bardzo wymagająca. Sam opis stosunku, a właściwie kopulacji to zbyt mało, bym miała uznać taką książką za znośną. Nigdy nie czytałam żadnej powieści Katarzyny Michalak, ale nie planuję w najbliższym czasie tego zmieniać. Nie przepadam za autorami, którzy ,,wypluwają" swoje książki co kilka miesięcy. I to jakie - jakieś poziomki, jagódki i inne takie. Zdecydowanie, twórczość Michalak nie jest dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze, że chociaż jesteś pewna swojego stanowiska. To prawda, Michalak wydaje swoje książki tak szybko, jak naboje karabin maszynowy ;) Czy jak to się tam nazywało. Też jestem wymagająca, jeśli chodzi o erotyki, dlatego ten nie spełnił nawet połowy moich oczekiwań.

      Usuń
  18. Podoba mi się jak pojechałaś! Szczerość jest najważniejsza :) mam wrażenie, że twórczość Pani Michalak ogólnie lepiej ignorować :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To też zależy od gustów. Przeczytałam kilka jej książek i pisze bardzo nierówno. Tak wiem, że każdy autor ma w swoim dorobku lepsze i gorsze pozycje. No cóż, erotykom w jej wykonaniu mówię stanowcze nie. :)

      Usuń
  19. To prawda, "Mistrz" nie jest mistrzowską powieścią. Nie jest także żadnym odkryciem, a wręcz przeciwnie - to książka dość schematyczna i przewidywalna. Jednak będę ją wspominać całkiem dobrze - być może dlatego, że nie spodziewałam się po niej czegoś wspaniałego, a raczej przyjemnej, lekkiej lektury. Właśnie to otrzymałam. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jednak spodziewałam się książki ciekawej, pełnej zmysłowych opisów, tak, jak to było pisane to tu to tam. Ale to prawda, jest to bardzo lekka powieść.

      Usuń
  20. Ta okładka kojarzy mi się ze "Zmierzchem". Raczej książka nie dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  21. Brawo za szczerość. Ja po takie książki nie sięgam, gdyż nie chcę psuć sobie smaku w czasie czytania. A wyłożona kawa na ławę i to w mało subtelny sposób smak by mi zepsuła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To fakt, zepsułoby. Gdybym wiedziała, że tak w tej książce jest to na pewno bym nie sięgnęła. Czytałam recenzje pozytywne i myślałam, że ta książka jest dobra. Może dla nich jest, nie neguję tego, ale dla mnie okazała się być bardzo słaba...

      Usuń
    2. Osobom, które otrzymały książkę do recenzji najwyraźniej trudno być obiektywnym.

      Usuń
    3. Ale nie można zarzucić tego wszystkim.

      Usuń
    4. Oczywiście, że nie i oczywiście, że nie można stwierdzić, że osoby książkę chwalące tak ją nie odebrały. Ale myślę, że fanki Pani Michalak a jest ich spora raczej chyba chwaliły.

      Usuń
    5. To prawda, chwaliły. Chociaż znam kobiety, które są jej fankami, ale "Mistrza" oceniły bardzo nisko.

      Usuń
  22. Świetna, szczera opinia. Momentami nawet się pośmiałam. ;) Pamiętam, że jak seria o Greyu miała premierę, to wiązałam z nią duże nadzieje, że może w końcu coś dobrego w tym temacie będzie dostępne dla masowego czytelnika. Nie, pomyliłam się. Zgadzam się z Tobą, że do pisania erotyków nie każdy się nadaje, bo łatwo sprawić,że jest albo zbyt wulgarnie, albo wręcz śmiesznie i idiotycznie. Smutne jest też to, że ludzie takie książki wynoszą na piedestał jako bestsellery. Ale chyba w każdym gatunku ten mechanizm ma miejsce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie przeważnie takie książki stają się bestsellerami, bo nieźle się sprzedają. Inna sprawa, że ten tytuł pojawia się już długo przed premierą, nawet tą zagraniczną. To jest smutne...

      Usuń
  23. Książka już od dawna rozpala moje zmysły. Na szczęście mam już ją prawie w rękach :P

    OdpowiedzUsuń
  24. Nie zapomnę jak kiedyś przeczytałam tę recenzję: http://polaherbaciane.blogspot.com/2013/04/krolowa-matka-znowu-szarga.html
    I zobaczyłam cytaty z książek pani Michalak. I aktualnie nawet kijem nie tykam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też ją czytałam, serii poczekajkowej nie ruszam :D

      Usuń
  25. Nie przepadam za panią Michalak, więc tej książki raczej nie ruszę.

    OdpowiedzUsuń
  26. Odpuszczę tę ksiązkę sobie szkoda czasu na takie badziewia zresztą nie lubię erotyków.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tam lubię, ale jak są naprawdę dobrze napisane.

      Usuń

Dziękuję za przeczytanie wpisu. Będzie mi bardzo miło, gdy podzielisz się swoimi wrażeniami ;)

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia