wtorek, 29 kwietnia 2014

"Dom nad jeziorem smutku" Marilynne Robinson


Czasem warto jest sięgnąć po powieść, która wywołuje w nas refleksje, nastraja melancholijnie, pozwala powrócić wspomnieniom. W takich książkach brakuje zwrotów akcji, tempa. I to nie tak, że są to złe pozycje. Lubię od czasu do czasu po takie sięgnąć. Tylko trudno je później ocenić. Jedną z takich książek jest "Dom nad jeziorem smutku", która już od początku nastraja nas refleksyjnie, ale dodatkowo otula mgiełką smutku i trzyma nas tak do końca historii.

Fingerbone to ciche miasteczko, o którym nikt by nie słyszał, gdyby nie katastrofa na moście kolejowym nad jeziorem. Pewnego dnia przejeżdżający pociąg wpadł wprost do jeziora. Mieszkańcy miasteczka w tym wypadku stracili swoich bliskich. Pociągu już nigdy nie znaleziono i z czasem ta historia przeszła do legendy pozostawiając w sercu mieszkańców cień smutku. Część społeczeństwa nie była w stanie żyć w pobliżu miejsca takiej tragedii i wyjechali. Jednak Ruth i Lucille zostają i trafiają pod opiekę babci, gdy ich matka wjeżdża do jeziora rozpędzonym samochodem. Kolejnymi opiekunkami dziewczynek są siostry dziadka, przekomiczne kobiety, a na końcu opiekę sprawuje nad nimi ciotka Sylvie. Czytelnik jest świadkiem dorastania Ruth i jej młodszej siostry, ich problemów, a także niebezpieczeństw czyhających za rogiem. 

Okładka: mwydawnictwo.pl
Nie powiem, żeby "Dom nad jeziorem smutku" był łatwą lekturą. Historia, jaka została tutaj opowiedziana przytłacza czytelnika i sprawia, że nie wiadomo jak tak naprawdę odebrać tę pozycję. Choć wypadek kolejowy nie gra pierwszych skrzypiec w powieści to stanowi tło dla innych wydarzeń. Jesteśmy świadomi, jak on oddziałuje na mieszkańców, jak sprawił, że trudniej się żyje w obliczu miejsca tej tragedii. Powieść ta nie należy do przyjemnych i łatwych. Tak naprawdę ciężko mi się ją czytało, już od pierwszych stron przytłaczała mnie smutkiem, który odczuwa się na każdej stronie. Czytając odniosłam wrażenie, że jest to zlepek różnych historii, na chybił trafił umieszczonych w powieści. Autorka próbowała stworzyć postacie komiczne, ale jednocześnie zaradne i odważne. Owszem, można było dostrzec te starania, jednak na mnie nie zrobiło to większego wrażenia. Czytałam tę książkę długo, bardzo długo i bynajmniej dlatego, że mnie chwyciła za serce i chciałam się delektować każdym zdaniem. 

Według mnie, "Dom nad jeziorem smutku" jest pozycją, w której niewiele osób się odnajdzie. Owszem, sama fabuła jest dość ciekawa, ale wykonanie pozostawia wiele do życzenia. Nie odnalazłam tu umiejętności pisania, prowadzenia fabuły, kreowania bohaterów, które niektórzy zachwalali. To wszystko mnie przytłaczało, niekiedy wywoływało ból głowy. Zbyt duży chaos, dialogi pisane jakby na siłę, nic nie wnoszące do treści. Czytając dziwiłam się, jakim cudem Marilynne Robinson otrzymała za tę książkę nagrodę PEN / Hemingway Award dla najlepszej debiutanckiej powieści. Może tylko na ja potrafię dostrzec tego, co dostrzegli inni? Może mam dziwne poczucie humoru i w rzeczywistości te dialogi były naprawdę śmieszne, błyskotliwe, postacie nieszablonowe, wyróżniające się na tle innych? Może nadmiar niezbyt pozytywnych emocji przygniótł mnie tak, że trudno było mi docenić historię? Może... Jednak wiem, że po debiucie Marilynne Robinson potrzebuję pozycji, która wywoła u mnie lawinę śmiechu. Tak, zdecydowanie.


* Zdjęcie mostu pochodzi ze strony panoramio.com

24 komentarze:

  1. Mnie, o dziwo, ta książka względnie się podobała, ale tak jak pisałam - nie ze względu na akcję, tylko bohaterów. Wydaje mi się, że byli naprawdę ciekawi, ale oczywiście co czytelnik to gust i własne wrażenia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja niestety nie mogłam odnaleźć w nich nic ciekawego. Jak na złość, bo chciałam się dobrze bawić (niemniej nie ze względu na akcję, tu wiedziałam, że jej nie będzie), a tu o. Ale racja, co czytelnik to inny gust ;)

      Usuń
  2. Ło matko, to już druga książka o której nie masz zbyt dobrego zdania. Ale tak już jest jak się ocenia :) Trzeba się liczyć na, to że czasem po przeczytaniu książki mówisz sobie DLACZEGO JA! (:D). Ale takie to już są TRUDNE SPRAWY dotyczące nas recenzentów :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Druga pod rząd, owszem. Ale już wiele razy oceniłam dość nisko książki. Chyba oczekiwania mam zbyt duże po przeczytanych recenzjach... Wiedziałam! Po prostu wiedziałam, że gdzieś wpleciesz te programy! :D

      Usuń
  3. Lubię melancholijne powieści, ale raczej jesienią. Teraz potrzebuje książek podnoszących na duchu i motywujących do działania :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jesień sprzyja takim refleksyjnym nastrojom, więc nic dziwnego, że właśnie wtedy najlepiej Ci się takie książki czyta ;)

      Usuń
  4. Bardzo podoba mi się, że szczerze recenzujesz dane pozycje. Nie wiem, czy skuszę się na tę książkę. Pozdrawiam, Marcelina ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak powinno to wyglądać - piszemy tak, jak czujemy, a nie tak, jak oczekują od nas inni :)

      Usuń
  5. Po Twojej recenzji raczej się na nią nie skuszę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem teraz czy to dobrze, czy źle ;)

      Usuń
  6. Chyba tym razem nie jestem do książki przekonana. Ostatnio potrzebuję czegoś na rozluźnienie, nie chcę się zamartwiać także książkami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem, takie książki potrafią niekiedy przygnębić.

      Usuń
  7. Hm... Nie odnalazłaś umiejętności pisania i kreacji bohaterów? Troszkę mnie to dziwi, bo ja głównie to widziałam w książce :) Wspaniały język, fantastyczne postaci, spokojna fabuła... Mnie nie przytłoczyła, dawkowałam ją sobie i jestem zachwycona :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Więcej się męczyłam z tą książką niż to było warte. Ale cieszę się, że chociaż Tobie "Dom nad jeziorem smutku" przypadł do gustu i znalazłaś to wszystko, czego ja nie mogłam dostrzec ;)

      Usuń
  8. Książka pojawiająca się często na blogach i widzę, że ma skrajne opinie. Ja sama nie mam zdania, ale chyba nie jest to książka, którą koniecznie muszę przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To fakt, coraz częściej pojawia się na blogach. Ale tak to już jest z premierami, jednak więcej pozytywnych recenzji czytałam. A Twoje stanowisko w pełni rozumiem :)

      Usuń
  9. To chyba nie jest odpowiedni (dla mnie) czas na lekturę tej książki. Chociaż doceniam powieści o poważnej tematyce. Zastanawia mnie tylko, jak sama odebrałabym tę lekturę - i czy miałabym zastrzeżenia co do warsztatu autorki. Jedni zachwalają, innym już nie do końca się podoba...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli masz ochotę to sama się przekonaj, jak odbierzesz tę książkę ;)

      Usuń
  10. Z chęcią bym przeczytała, myślę że ta książka mnie zainteresuje. :)
    Zapraszam na rozdanie.

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja się niestety w niej nie odnalazłam. Czytałam, żeby przeczytać ale jakoś mnie do siebie nie przekonała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam dokładnie tak samo. Czyli jednak ta pozycja nie jest aż tak wspaniała. :)

      Usuń
  12. Chyba muszę jednak tę książkę przeczytać, bo opinie są tak różne, że muszę wyrobić sobie swoją własną :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za przeczytanie wpisu. Będzie mi bardzo miło, gdy podzielisz się swoimi wrażeniami ;)

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia