sobota, 10 maja 2014

Poznaj mnie! (#1) - Jaką jestem czytelniczką?

Pamięć często płata mi figle. Częściej pamiętam to, czego nie powinnam lub to, czego tak naprawdę nie chcę pamiętać niż to, co muszę. Dziś zorientowałam się, że w tym miesiącu (albo w poprzednim?) minęły dwa lata, odkąd dzielę się z Wami wrażeniami z przeczytanych lektur. Początkowo strona ta miała inny wydźwięk - założyłam ją w celu pisania swoich przemyśleń, niemniej o książkach nie było tu nic. Pisałam o tym, co mnie męczy, co sprawia, że nie mogę w nocy zasnąć, wyrzucałam swój natłok myśli niczym karabin maszynowy pociski. Jednak pewnego dnia poczułam, że muszę podzielić się z Wami swoją opinią o pewnej książce i tak w ciągu kilku dni zmieniłam swoją stronę. Z refleksyjnego bloga zrobił się typowo recenzencki, zniknęły stare posty, zostawiłam tylko te, które w jakiś sposób nawiązują do obecnej tematyki. Przez te dwa lata kilka razy zmieniałam adres, raz nawet przeniosłam się na wordpressa, po czym po kilku miesiącach wróciłam z podkulonym ogonem na stare śmieci. Blogger jednak nie jest taki zły, jak to się dookoła mówi. Ale wracając do tematu; w takim razie jaki dzień jest tym, w którym powstała ta strona? Nie mam pojęcia, ale jest to przełom kwietnia/maja 2012 roku. 

Jestem z Wami już dwa lata, a tak naprawdę niewiele o mnie wiecie. I może kiedyś bym się z tego cieszyła, ponieważ anonimowość w Internecie była mi na rękę (tak, wiem, że nawet w Internecie nie można być w 100% anonimowym), jednak po zdecydowaniu się na publikowanie tekstów swoim imieniem i nazwiskiem, a także pojawianie się ze swoim zdjęciem a nie obrazkiem z grafiki wujka Google, zmienił się mój sposób myślenia. Kilka dni temu, gdy na blogach zaczęły pojawiać się posty z zabawą "Jakim jestem czytelnikiem?" przyszedł mi do głowy pomysł na jeszcze jeden cykl na blogu. Właśnie macie przyjemność (bądź nie, jak uważacie) przeczytać pierwszy post z serii "Poznaj mnie!". Mam nadzieję, że nie zanudzę Was na śmierć. A z okazji drugiej rocznicy istnienia bloga zapraszam Was na dniach na konkurs urodzinowy, w którym będą do wygrania książki z mojej domowej biblioteczki. Więcej szczegółów już wkrótce! A teraz zapraszam do lepszego poznania mojej osoby...


Jaką jestem czytelniczką? 

Postanowiłam pokazać to w formie wypunktowanych dziesięciu faktów o mnie. Jestem ciekawa, w ilu punktach się ze mną zgadzacie, gdzie wręcz przeciwnie. Wszystkich serdecznie zapraszam do tej zabawy. Poznajmy się bliżej, choćby z perspektywy czytelników.

1. Uwielbiam książki obyczajowe. Historie w nich zawarte pozwalają mi zapomnieć o własnych problemach, ale również jest szansa, że znajdę podpowiedź jak wyjść z pewnej sytuacji, jaką drogę wybrać.

2. Nigdy nie przepadałam za fantastyką. Byłam do niej uprzedzona już na starcie, głupio uważając, że jest to gatunek typowo męski, w którym szaleją potwory i brakuje tu jakiejkolwiek logiki. To myślenie pojawiło się u mnie już we wczesnym dzieciństwie, później przetoczyła się fala Harry'ego Pottera i tym podobnych pozycji, przez które nie mogłam przebrnąć. Z czasem zaczęłam zmieniać swoje zdanie, jednak dopiero ponad pół roku temu zmieniłam swoje zdanie na dobre i zaczęłam się nawet wstydzić, że takie coś chodziło mi po głowie. A to wszystko wina Tolkiena i jego "Hobbita", który mnie oczarował!

3. Już w podstawówce potrafiłam wypożyczyć przed pierwszą lekcją dwie książki, aby przeczytane oddać przed końcem dnia do biblioteki. Pamiętam, że w pewnym momencie najęłam się do pomocy bibliotekarkom i wtedy zdałam sobie sprawę, że życie wśród książek jest szalenie ciekawe.

4. Do tej pory potrafię pochłonąć jedną sporo objętościowo pozycję dziennie lub dwie cieńsze. Nie wiem jak mi się to udaje, ale ponoć mam wyćwiczone czytanie w nieco szybszym tempie niż "przeciętny człowiek". Może to też zasługa tego, że jak jakaś powieść wciągnie mnie na dobre to czytam, czytam, czytam... Dosłownie wszędzie! Na wykładach, przed snem, w trakcie kąpieli, stojąc w kolejce, jadąc autobusem. Miejsce i czas jest nieważny. Ważne jest to, że jestem wśród bohaterów i wraz z nimi przeżywam te niesamowite (bądź nie) przygody.

5. Potrafię czytać cały dzień, całą noc i niewyspana pojechać na zajęcia z torbą pełną kolejnych książek. Oczywiście nie dzieje się to codziennie, aż tak uzależniona to raczej nie jestem. Ale dziennie muszę przeczytać choć jedną stronę, aby nie mieć poczucia, że zmarnowałam tyle godzin.

6. Bardzo rzadko sięgam po książki typowo religijne, historyczne, literaturę faktu czy chociażby biografie. Do tych gatunków idzie mi trudniej się przekonać niż do fantastyki.

7. Odkąd założyłam bloga i nawiązałam współprace recenzenckie, moja biblioteczka bardzo się rozrosła. Obecnie brakuje mi półek i poszukuję kolejnego regału, który pomieści moje zbiory. Nie są to wielkie liczby, niecała dwusetka, aczkolwiek w takim tempie, w jakim do tej pory się pojawiały, niedługo będę miała zawalony cały pokój. Ale jedno jest pewne - potrafię przejść obok świetnych promocji i nie kupić żadnego egzemplarza. Jak sobie z tym radzę? Nie noszę ze sobą nigdy wystarczającej gotówki. ;) Mimo to, nadal mam sporo pozycji.

8. Przez to zaprzestałam częstego chodzenia do biblioteki. Gdy się zdarzy, że jednak zawędruję do biblioteki to wychodzę z 6-7 pozycjami. Choć czytam szybko to i tak oddaję książki znacznie później niż powinnam... Dlatego ograniczyłam chodzenie tam i czytam to, co mam na półce. Ehe... I tak pożyczam od znajomych!

9. Jestem bardzo przywiązana do swoich książek. Nie zaginam rogów, nie łamię grzbietów, nie piszę po nich. Dbam o nie niekiedy aż przesadnie. Lubię pozycje, które wiele razy czytałam, a mimo to wciąż są w bardzo dobrym stanie. Planuję swoją biblioteczkę przekazać kolejnym pokoleniom, a więc chcę, aby przetrwały w idealnym stanie jak najdłużej. Zawsze używam zakładek, których mam mnóstwo (przeważnie są to te promocyjne dodawane w księgarniach), rzadziej biletów i innych skrawków papieru. 

10. Patrząc na punkt wyżej można łatwo wywnioskować, że niechętnie pożyczam swoje zbiory innym. Jeżeli to robię to tylko zaufanym osobom, a i tak z wielkim dystansem. Naprawdę rzadko kiedy pożyczę nawet zaufanej osobie książkę, którą darzę sentymentem, bądź była prezentem od kogoś dla mnie ważnego. Wyjątkiem jest moja siostra, która została już wytresowana pod kątem dbania o lektury. Wiele razy się zawiodłam na osobach, które rzekomo dbają o książki. Pożyczyłam w stanie idealnym a otrzymałam po długim czasie w stanie tragicznym. Na moje uwagi otrzymywałam coś w stylu "O co Ci chodzi? Przecież to tylko zwykła książka!". Tak, dla Ciebie może zwykła, ale dla mnie bardzo ważna... Chyba sami wiecie jaki to ból, jak ktoś zniszczy Wasz egzemplarz.

Sądzę, że jak na razie wystarczy. Zapewne pojawi się jeszcze wiele postów odnośnie moich przyzwyczajeń czytelniczych. A jak to z Wami jest? Zapraszam do stworzenia u siebie takich postów i pozostawienia w komentarzu linków. Chętnie dowiem się co nas łączy a co dzieli. Jeżeli jednak nie jesteście chętni do stworzenia takiej notki to zapraszam do podzielenia się swoimi przyzwyczajeniami i poglądami czytelniczymi w komentarzu.

* Zdjęcie pochodzi ze strony http://gde-fon.com

36 komentarzy:

  1. Dwusetka? Aż jestem ciekawa, jaki pozycje zawiera Twoja biblioteczka! Ja dopiero zaczynam blogowanie, więc taka liczba jest dla mnie wręcz niemożliwa do zdobycia. Świetne odpowiedzi z pewnością był to bardzo dobry pomysł, by napisać taki post. Pozdrawiam, Marcelina ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak zaczynałam blogowanie to miałam bardzo mało własnych egzemplarzy, za to byłam częstym gościem w bibliotece. Poprzez współprace recenzenckie to wszystko się zmieniło. Nie da się ukryć, że te współprace wzbogacają niejeden zbiór :) Część z moich egzemplarzy to pozycje do recenzji, część to prezenty, a część to własne zakupy. Jednak w ciągu tych dwóch lat sporo się w tym zakresie zmieniło. Jeżeli chcesz zajrzeć to zapraszam na mój profil LC (Antyśka) lub fanpage (Kulturalny Kącik). :)

      Usuń
  2. No, proszę, a ja choć lubię fantastykę, "Hobbita" ledwo strawiłam - chyba ja i Tolkien nie jesteśmy sobie przeznaczeni :C Nie poddaję się jednak i zamierzam w przyszłości przeczytać "Władców Pierścieni", bo słyszałam, że są lepsi. Lubię pożyczać ludziom książki, staram się w ten sposób szerzyć czytelnictwo, poza tym zakładam, że osoba, której książkę pożyczę, będzie ją szanować. Własnych książek nie mam bardzo dużo, większość to prezenty, preferuję biblioteki :) Fajny, przyjemny post.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owszem, pożyczam, ale raczej niechętnie. Za to rzucam tytułami powieści na lewo i prawo i często ktoś po poleconą przeze mnie sięga. :) "Władca Pierścieni" rzeczywiście jest o wiele lepszy. Może dlatego, że "Hobbit" miał być bajką, a "Władca..." kierowany był do starszych czytelników. Spróbuj, Tolkien naprawdę pięknie pisze! I mówi Ci to osoba, która była przeciwna :)

      Usuń
  3. Łohohoh :D Czekam na kolejne, a nuż dowiem się czegoś ostrzejszego :> Może ja zrobię taki ranking? :D Uprzedzam pytanie, nie ten ostrzejszy :P Tylko wiesz, to nie jest Trudna Sprawa, i można podpiąć pod felieton :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ty? No przepraszam, ale czy Ty nie wiesz o mnie więcej niż ja sama o sobie wiem!? Jeszcze domagasz się rzeczy niemożliwych. Ech, ci faceci, tacy niewyżyci... Stwórz swój ranking! Temat na felieton już masz, więc dwa to za dużo. Jakim jesteś czytelnikiem? Podejmiesz wyzwanie? ;>

      Usuń
    2. A podejmę :P No dobrze, w sumie masz rację :C Ale i tam mi mało :P

      Usuń
    3. Wiem, Tobie zawsze będzie mało! Dobra, to kiedy mam się spodziewać rankingu? W sumie dwóch ;D

      Usuń
  4. W sumie jesteśmy dość podobne, tylko ja nigdy nie byłam typem zbieracza. Mam więcej kosmetyków do włosów niż książek - serio :) Chociaż ostatnio kiedy powiedziałam coś takiego mój brat stwierdził, że to się zmienia. I czasem jak popatrzę na swoje paczki (trzymam książki w paczkach!!) to zastanawiam się czy czegoś w tym nie ma. Z coraz większą ilością książek trudno mi się rozstać i łapię się na tym, że nie mam ochoty ich wymieniać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja także się na tym złapałam. Ale co kilka miesięcy przeglądam swój zbiorek i średnie (moim zdaniem) pozycje oddaję do wymiany, oddaję bibliotekom, rozdaję znajomym. Próbuję stworzyć świadomą biblioteczkę, więc promocje nie zawsze mnie kuszą. Czekaj... Poważnie trzymasz książki w paczkach?! Łał! :) A co do kosmetyków do włosów... Co polecasz na wzmocnienie i porost włosów? :D

      Usuń
  5. Gratuluję dwóch lat! Ja te dwa lata będę miała w okolicach października :)
    Bardzo fajny pomysł na te posty. U mnie w podstawówce wyglądało to podobnie, w drodze do domu mijałam bibliotekę, więc... :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja w podstawówce korzystałam między lekcjami z biblioteki szkolnej, a po lekcjach lub w weekendy leciałam do miejskiej. Często z koleżanką umawiałyśmy się na takie wypady do biblioteki. Coś niesamowitego! ;)

      Usuń
  6. Również brak mi miejsca, nie lubię pożyczać moich książek i o różne rzeczy obwiniam Tolkiena :D miło Cię bliżej poznać :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Też planuję podobny post. Fajnie jest móc bliżej poznać ludzi, z którym wymienia się książkowe poglądy. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak! Dlatego stworzyłam ten post. Lubię poznawać innych, a wiem, że są osoby, które też to lubią. Dlaczego nie? :)

      Usuń
  8. Bardzo fajny pomysł na blogowy cykl ;) i widzę, że mamy sporo wspólnego, choć ja książki uwielbiam pożyczać ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Ja lubiłam, dopóki nie zauważyłam, że przychodzą w tragicznym stanie. Niekiedy są aż tak zagięte, że strach jest ją ponownie otworzyć, bo jest ryzyko rozerwania na pół...

      Usuń
  9. Sporą ilością rzeczy się różnimy (chociażby fantastyka, która uwielbiam od dzieciństwa). Ale sporo nas też łączy :)
    Świetny pomysł, na możliwość bliższego poznania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że pomysł się spodobał :)
      Ja do fantastyki dopiero się przekonuję, aczkolwiek coraz bardziej ją lubię!

      Usuń
  10. Takie zabawy to świetna okazja, aby poznać bliżej innych bloggerów. Też lubię powieści obyczajowe, ale ostatnio więcej czytam kryminalnych historii i chyba przydałaby się zmiana. :) U mnie na biblioteczce jest jeszcze trochę miejsca, bo książki zdobywam głównie z biblioteki, uwielbiam buszować między półkami. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też to uwielbiam. Jak w końcu docieram do biblioteki to muszę przejrzeć każdy zakamarek, każdą półkę ;)

      Usuń
  11. Cudowny opis i świetna zabawa :) Miło Cie poznać, czytelniczko :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo ;) Zapraszam do stworzenia u siebie takiego wpisu :)

      Usuń
  12. Także nie pożyczam swoich książek, choć nie przywiązuję do nich szczególnej uwagi, aczkolwiek rzadko po nich kreślę itd. Ja nie mogę przejść obojętnie obok wyprzedaży, Zdarza się, że tylko przystanę, pooglądam, spędzę nad stertą książek z 20 minut, i nic nie kupie. Ale często jest tak, że wychodzę z kilkoma egzemplarzami (Jak już jesteśmy przy promocji, to śpieszę donieść, że pod koniec maja w Biedronce będzie miała miejsce wielka wyprzedaż książek - wszystkie w cenie 5 złotych. Ponad 550 tytułów!).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tej promocji biedronkowej wiem. Będzie miała formę kiermaszu, a więc nie wszystkie tytuły będą dostępne we wszystkich sklepach. Na pewno zajrzę do oddziałów w moim mieście, bo książka za 5zł to jak za darmo!

      Usuń
  13. Ja też niechętnie pożyczam książki innym, za to bardzo lubię biografie! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja za biografiami zbytnio nie przepadam, choć jednak kilka przeczytałam ;)

      Usuń
  14. Bardzo fajny cykl. Lubię czytać o przyzwyczajeniach innych moli książkowych. Podobnie jak ty od zawsze byłam uprzedzona do fantastyki, ale z czasem to zaczęło się zmieniać. Nie sięgam po tę literaturę zbyt często, ale jednak. Jeśli chodzi o pożyczanie, to tak, ale tylko takim osobom, które nie niszczą. Moje egzemplarze noszą moje znaki. Często zaznaczam ołówkiem ważne fragmenty i robię notatki na marginesach. Nie potrafię bez tego czytać. Szanuję je jednak i prócz ołówka nie ma tam zagięć i plam:) Czekam na kolejne wpisy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja wciąż jestem przeciwna mazaniu po książkach, ale coraz częściej zaznaczam interesujący mnie fragment zakładką indeksującą. Może kiedyś przekonam się do ołówka, bo jednak ciekawie wygląda "Zbrodnia i kara" w takiej wersji (którą mam na półce i to jedyny egzemplarz z pozaznaczanymi fragmentami i zakładkami). ;)

      Usuń
  15. "Pamiętam, że w pewnym momencie najęłam się do pomocy bibliotekarkom" Spryciula! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne! Było to bodajże w drugiej czy trzeciej klasie podstawówki :) Szybko nauczyłam się obsługi programu, wiedziałam jak wprowadzać książki, a także bardzo dobrze byłam zorientowana gdzie jaka książka leży ;) Jednak długo to nie trwało, może niecały rok, bo im wyższa klasa tym więcej obowiązków... :(

      Usuń
  16. jeśli chodzi o półki, promocje itp. to jakbym czytała o sobie, ale co do gatunków to kocham fantastykę, lubię także sf i czytuję sporo kryminałów, ale i obyczajówki u mnie na półce się znajdą;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już zauważyłam na Twojej stronie ten istny misz-masz gatunkowy, co mnie bardzo cieszy! Ja do fantastyki i s-f się przekonuję. Muszę przyznać, że idzie mi coraz lepiej i nie uciekam z krzykiem jak widzę takie powieści. ;)

      Usuń

Dziękuję za przeczytanie wpisu. Będzie mi bardzo miło, gdy podzielisz się swoimi wrażeniami ;)

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia