czwartek, 24 stycznia 2019

Hanna Kowalewska - Zanim odfrunę

Tekst może zawierać spoilery części pierwszej - "Tam, gdzie nie sięga już cień"!

Gdy usłyszałam, że Hanna Kowalewska napisała drugi tom cyklu o Jantarni to wiedziałam, że obowiązkowo będę musiała po nią sięgnąć. "Tam, gdzie nie sięga już cień" spodobało mi się tak bardzo, że żałowałam, że nie ma kontynuacji. Miałam ochotę przeczytać ją nawet drugi raz. Trochę żałuję, że nie zrobiłam tego jednak chwilę przed sięgnięciem po "Zanim odfrunę", bo na początku bardzo gubiłam się kto jest dla kogo kim i co komu takiego zrobił, że żywią do siebie takie, a nie inne uczucia. Jednak z każdą kolejną stroną przypominałam sobie coraz więcej. I coraz bardziej wciągałam się w historie ludzi z nadmorskiego miasteczka.

Inka po pogrzebie ciotki Berty wróciła czym prędzej do Warszawy. Wyjeżdżając obiecała sobie, że wróci tam za tydzień lub dwa. Nie wróciła. Mijały miesiące, a ona nie potrafiła znaleźć w sobie sił, aby zmierzyć się z przeszłością, którą tak skutecznie przez wiele lat ukrywali jej bliscy i mieszkańcy Jantarni. Wyjeżdżając zabrała z domu na Słonecznej tylko jedną rzecz - szkatułkę z listami. Długi czas do niej nie zaglądała, ale nadszedł moment, aby przypomnieć sobie wszystko to, o czym tak bardzo jej bliscy nie chcieli, aby pamiętała. Czas, aby poznać bliżej historię życia mamy, która zmarła dwadzieścia lat temu. Tylko czy jej się to uda, gdy na drodze stoi wiele przeciwności, a Jantarnia wcale nie jest jej przychylna?

Proza Hanny Kowalewskiej porusza do głębi. Pięknie obrazuje to, co miała w wyobraźni sama autorka. Skutecznie wciąga czytelnika do środka i nie pozwala opuścić życia bohaterów. Wszystko wydaje się takie rzeczywiste, namacalne i niejednoznaczne. Bohaterowie są plastyczni, wyjątkowi, każdy z własnym temperamentem. Każdy oryginalny i zapadający w pamięć, gdzie nie sposób przejść obok nich obojętnie. I każdy z nich rości sobie prawa do decydowania o życiu Inki. Hanna Kowalewska stworzyła postacie, które nie są ani czarne, ani białe. Trudno określić czy wzbudzają tylko pozytywne bądź tylko negatywne uczucia. Z każdą kolejną stroną bohaterowie budzili we mnie inne, nierzadko skrajne emocje. Pisarka sprawiła, że poznajemy ich samych i uczucia, jakie żywią do pozostałych bohaterów za sprawą nie tylko chwili obecnej, ale również retrospekcji. I to właśnie one w pewien sposób miały ułatwić czytelnikowi bliższe poznanie wielu historii, a jeszcze bardziej skomplikowały ogląd na sporo kwestii. Kreacja postaci to zdecydowanie jeden z wielu plusów powieści, dla której warto ją przeczytać. I wbrew pozorom to nie główna bohaterka jest moją ulubioną, lecz Weronika. Za to, że była ponad tym wszystkim, co działo się w miasteczku. Za to, że miała otwarte serce dla istot, które nie wzbudzają takiego zainteresowania, jak małomiasteczkowe ploteczki. I również za to, że do samego końca postępowała zgodnie z własnym sumieniem.

Na plus jest również forma, w jakiej główna bohaterka powieści poznaje myśli i uczucia dawno zmarłej matki. To, kto i w jaki sposób serwuje jej te informacje, również wzbudza w czytelniku wiele emocji. I sprawia, że czyta się każdą kolejną stronę z zapartym tchem. Choć nie rozumiałam do końca relacji Inki z tą osobą to muszę przyznać, że zgłębiałam się w nią z niemałym zainteresowaniem. Osią całej powieści jest właśnie Inka, która próbuje poznać prawdę o życiu Monki, ale nie tylko im Hanna Kowalewska poświeciła dużo uwagi. Dzięki wcześniej wspomnianym retrospekcjom, a także dążeniu dziewczyny do poznania prawdy, mamy okazję zagłębić się w życie innych osób. Poznać ich przeszłość, pobudki i motywy zachowania, spróbować ich zrozumieć i dojść do tego, jaki to wszystko miało wpływ na życie w Jantarni.

Trudno jest mi opisać drugi tom cyklu o Jantarni. Wzbudza we mnie chaos, który trudno ujarzmić. "Zanim odfrunę" jest książką skomplikowaną, która wciąga od pierwszej strony i nie pozwala się od niej oderwać aż nie przeczyta się ostatniego zdania. Mnogość wątków, znanych motywów ale pokazanych w nieco inny sposób, złożoność postaci i ich wzajemnych relacji... Tej pozycji nie da się sklasyfikować, a także opisać tak, aby nie zdradzać szczegółów. Fabułę trzeba samemu poznać, wejść w życie małego nadmorskiego miasteczka, poznać losy bohaterów, ich tajemnice, bardzo interesującą przeszłość. I choć jest to tom drugi i lepiej by było przeczytać najpierw "Tam, gdzie nie sięga już cień", to "Zanim odfrunę" może stanowić samodzielną, oddzielną powieść. Tu autorka skupiła się bardziej na przeszłości bohaterów, która owszem, ma bardzo duży wpływ na teraźniejszość, o której więcej mowy jest w tomie pierwszym, ale i w tomie drugim co nieco jest o niej wspomniane. Jednakże osobiście polecam przeczytać od pierwszej części, chociażby ze względu na prozę Hanny Kowalewskiej, która jest po prostu piękna.

2 komentarze:

  1. Jak tylko uporam się ze swoimi książkowymi zaległościami, to z chęcią sięgnę zarówno po "Tam, gdzie nie sięga już cień", jak i "Zanim odfrunę". :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za przeczytanie wpisu. Będzie mi bardzo miło, gdy podzielisz się swoimi wrażeniami ;)

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia